12. edycja Festiwalu Góry Literatury odbyła się w dniach 10–18 lipca 2026 roku. Przedsięwzięcie, organizowane przez Fundację Olgi Tokarczuk oraz nowo powołaną Fundację Góry Literatury, pozostaje największym literacko-społecznym wydarzeniem w Polsce.
Festiwal Góry Literatury w liczbach
Choć wartości naszego festiwalu nie da się zmierzyć liczbami i statystykami, trzeba zauważyć, że tegoroczna edycja była kolejną z rzędu, podczas której pobiliśmy własne rekordy. Wzięło w niej udział około 80 tysięcy osób. To aż o 15 tysięcy uczestników więcej niż w roku ubiegłym, także rekordowym.
– Cieszymy się, że z podejmowanymi przez nas, nierzadko trudnymi, tematami docieramy do coraz większej grupy osób. To pokazuje, że nasza praca ma sens i jest odpowiedzią na społeczne oczekiwania – podsumował Irek Grin, prezes Fundacji Olgi Tokarczuk i dyrektor programowy Festiwalu Góry Literatury. I dodał: – Literatura to soczewka, w której skupiają się problemy społeczne. Na naszym festiwalu przyglądamy się temu, w jaki sposób literatura rezonuje ze współczesnością i odpowiada na jej problemy.
W trakcie dziewięciu festiwalowych dni zorganizowaliśmy 177 wydarzenia, w tym: debaty, panele dyskusyjne i spotkania autorskie, 30 warsztatów, seminariów, wykładów, spacerów literacko-przyrodniczych w paśmie edukacyjnym Latający Uniwersytet Ludowy, 25 warsztatów, lekcji, przedstawień i projekcji filmów dla dzieci oraz młodzieży w paśmie Małe Góry Literatury, dziewięć koncertów, cztery głośne lektury, cztery spektakle oraz serię plenerowych działań parateatralnych i performatywnych – w tym pokazy cyrkowe Fundacji Sztukmistrze z Lublina, trzy pokazy filmowe połączone z dyskusjami, jarmark rękodzieła, lokalnych wyrobów spożywczych i wyrobów artystycznych; a także rozbudowany projekt artystyczny Kamień, papier, nożyce, na który złożyły się wystawy, wernisaże, performanse, oprowadzania kuratorskie i dyskusje.
Gościliśmy około 240 osób z szeroko pojętego świata kultury. Pojawili i pojawiły się u nas pisarze i pisarki, poeci i poetki, reporterzy i reporterki, tłumacze i tłumaczki, aktorzy i aktorki, w tym członkowie i członkinie młodzieżowych teatrów amatorskich, muzycy i muzyczki, artyści i artystki wizualne, historyczki i krytyczki sztuki, historycy i historyczki, publicyści i publicystki, dziennikarze i dziennikarki, prawnicy i prawniczki, aktywiści i aktywistki, filozofowie i filozofki, antropolodzy i antropolożki oraz przedstawiciele i przedstawicielki różnych innych nauk humanistycznych i ścisłych.
Spotkaliśmy się z naszą publicznością w 30 lokalizacjach Dolnego Śląska, przede wszystkim ziemi kłodzkiej, aglomeracji wałbrzyskiej i Kotliny Dzierżoniowskiej. Gościliśmy na Zamku Sarny w Ścinawce Górnej, w Nowej Rudzie, Polanicy-Zdroju, Dzierżoniowie, Ludwikowicach Kłodzkich, Wałbrzychu, Radkowie, Dzikowcu, Jedlinie-Zdroju, Opolnicy, a także w Złotym Stoku.
Festiwal Góry Literatury 2026 zorganizował zespół liczący około 120 osób.
Po raz kolejny powiększyliśmy nasze pasma edukacyjne, pozostające immanentną częścią Festiwalu Góry Literatury: Latający Uniwersytet Ludowy dla osób dorosłych oraz Małe Góry Literatury dla dzieci i młodzieży. Cieszy nas ogromne, rosnące z roku na rok zainteresowanie naszej publiczności, pokazujące dobitnie, że nasza propozycja jest odpowiedzią na społeczne oczekiwania i potrzeby. Udział w LUL-u wzięło ponad 1600 osób (to znacznie więcej niż przed rokiem), w MGL – blisko 1000 uczestników i uczestniczek.
Do chwili zamknięcia tego tekstu na temat Festiwalu Góry Literatury 2026 wzmiankowano w mediach tradycyjnych i elektronicznych blisko 3000 razy, a ze swoimi informacjami dotarliśmy aż do 47 milionów odbiorców.
Program II (Dwójka) i Program III (Trójka) Polskiego Radia ponownie objęły Festiwal Góry Literatury patronatem medialnym i relacjonowały nasze wydarzenia na bieżąco. Nadaliśmy na żywo trzy audycje radiowe z udziałem gości naszego Festiwalu. Michał Nogaś poprowadził czwartkowy „Klub Trójki” w przeddzień otwarcia Festiwalu, rozmawiając z Olgą Tokarczuk, a następnie z Karoliną Ćwiek-Rogalską i Tomaszem Grabowskim, a także nadał z Radkowa piątkową audycję „Zapraszamy do Trójki”. Katarzyna Hagmajer-Kwiatek oraz Jan Kanty Zienko poprowadzili z Zamku Sarny w Ścinawce Górnej plenerowe wydanie audycji „Las książek” na antenie radiowej Dwójki. Rozmawiali z OIgą Tokarczuk, Markiem Bieńczykiem, Wojciechem Tochmanem, Kacprem Pobłockim.
Scena literacka na Zamku Sarny zmieniła się także w plenerowe studio telewizyjne, skąd nadaliśmy na żywo program publicystyczny „Kwiatki polskie” na antenie TVP Info. Prowadzący – Katarzyna Kasia i Grzegorz Markowski – rozmawiali z pisarzami i pisarką Joanną Bator, Radkiem Rakiem i Witem Szostakiem.
Wybrane spotkania były tłumaczone na żywo na polski język migowy przez Annę Morawską.
Biletowany i płatny był wstęp na 40 wydarzeń, w pozostałych 137 można było uczestniczyć za darmo. Podkreślamy to niezmiennie, ponieważ właśnie ze środków pozyskanych ze sprzedaży biletów i karnetów możemy częściowo finansować inne bezpłatne wydarzenia, w tym działania edukacyjne w ramach Latającego Uniwersytetu Ludowego i Małych Gór Literatury.
Nadawaliśmy na żywo w naszych mediach społecznościowych 52 wydarzenia (spotkania i debaty), dając możliwość uczestniczenia bezpłatnie online osobom, które nie mogły wziąć w nich udziału stacjonarnie. Do momentu zamknięcia tego tekstu 15 września 2026 roku nasze transmisje online na Facebooku i YouTubie obejrzało ponad 700 000 użytkowników. Doświadczenie z lat ubiegłych pokazuje, że statystyki będą stale rosnąć – zapisy nagrań pozostają udostępnione, można je obejrzeć i odsłuchać w dowolnym miejscu i czasie na kanale YouTube Fundacji Olgi Tokarczuk.
Zespół Book Trucka, czyli Mobilnej Księgarni Tajnych Kompletów, który kolejny raz towarzyszył nam z książkami naszych gości w większości festiwalowych lokalizacji, sprzedał ich około 7000 egzemplarzy (kolejny rekord — około 1000 egzemplarzy więcej w stosunku do poprzedniego roku).
Terytoria
Festiwal Góry Literatury powstał z inicjatywy Olgi Tokarczuk w 2015 roku. Jego głównymi celami były i pozostają aktywizowanie kulturalne oraz obywatelskie mieszkańców i mieszkanek ziemi kłodzkiej i aglomeracji wałbrzyskiej, promocja kultury oraz czytelnictwa, upowszechnianie i wzmacnianie postaw ekologicznych i równościowych oraz promocja regionu.
Tematem przewodnim 12. edycji były „Terytoria”. Przyglądaliśmy się temu pojęciu na różne sposoby, często dalekie od jednoznaczności i oczywistości.
Przypomnieliśmy fragment sławnego wykładu, który Olga Tokarczuk wygłosiła w grudniu 2025 roku na konferencji „Tu jest Polska” w Wałbrzychu. Nawet ten krótki fragment zawiera w sobie mnóstwo inspiracji, które każą nam myśleć o terytorium jako zjawisku niepokojąco złożonym.
Urodziłam się kilkanaście lat po wojnie w Sulechowie (Züllichau) na północnych krańcach historycznego Śląska. Przez pierwszą dekadę życia mieszkałam w Klenicy (Kleinitz) na ziemi lubuskiej, a potem w Kietrzu (Katscher) na Śląsku Opolskim. Później na sześć lat wyjechałam na studia do Warszawy i była to wyprawa nie tylko do innej strefy klimatycznej i środowiskowej, ale także do krainy nieznanych mi wcześniej niuansów mowy. Następnie wróciłam do Wrocławia (Breslau) i Wałbrzycha (Waldenburg), żeby w końcu znaleźć swoje miejsce w okolicach Nowej Rudy (Neurode).
Próba zrozumienia szczególnego charakteru Ziem Zachodnich i Północnych i ich powojennych losów towarzyszyła nam przez cały Festiwal. Niemniej rozmowa o fenomenie pojęcia „terytoria” wykroczyła daleko poza namysł nad tak zwanymi Ziemiami Odzyskanymi. One znakomicie egzemplifikują problem, lecz znana wszystkim i intuicyjnie rozumiana definicja terytorium domaga się w naszym przekonaniu odarcia z pozorów i nowej analizy w ujęciu globalnym oraz – przede wszystkim – wielowymiarowym. Pomyśleliśmy, że należy przyjrzeć się znaczeniu wielu związków frazeologicznych, które zawierają w sobie tę kategorię. Terytorium państwowe, zależne, sporne, chronione, okupowane, moje, twoje, nasze… Co to tak naprawdę oznacza? I czy jako ludzie nie daliśmy się wmanipulować w to pojęcie jako jedyne, które dookreśla nasze miejsce na Ziemi?
Oddajmy znowu głos Oldze Tokarczuk. W wykładzie wygłoszonym w maju 2026 roku we Florencji dokonała ona niezwykle istotnego i bardzo nas inspirującego rozróżnienia pomiędzy Terytorium a znacznie bardziej niejednoznaczną przestrzenią, w której tak naprawdę żyjemy, a którą nazwała – korzystając ze słownika winiarzy i producentów oliwy czy kawy – Terroirem.
Granica ma za zadanie wyznaczyć wielkość terytorium. Opasać konstrukcję, która udaje naturalną, i przedstawiać ją tak, jakby istniała od zawsze, choć w rzeczywistości jest efektem negocjacji, konfliktów, aktów prawnych i przemocy. Idea terytorium zakłada, że ziemia jest tylko tłem dla ludzkiego działania, sceną, na której rozgrywają się człowiecze fobie: polityka, gospodarka, historia. Gdyż terytorium staje się bytem dopiero wówczas, kiedy ludzie aktem dzielenia i wyznaczania granic nadają mu sens i znaczenie. (…) Tak stworzył się akt nadrzędnej tożsamości i zapanowała zgoda, że wszyscy należymy do jakiegoś terytorium.
A o Terroirze pisarka mówi w tym wykładzie tak:
Każda rzecz na Ziemi jest wytworem swojego Terroir — niepowtarzalnej i skomplikowanej cechy jakiegoś miejsca, z jego glebą, wodą, powietrzem, stosunkiem do pór roku i wędrówki słońca po niebie, klimatu, wiatru, żywych organizmów i kultury człowieka. Przede wszystkim zaś tym, co nieuchwytne, niepojęte — historią i pamięcią. Każde miejsce ma swoją jakość, podobnie jak człowiek należący do tego miejsca — jego ciało i zmysły, jego opowieści, kultura, subtelna tożsamość, której często nie da się wyrazić odpowiednim słowem.
Esej zawiera też porównanie obu pojęć–przestrzeni.
Terytorium lubi język prawa, porozumiewa się paragrafami, traktatami, aktami własności. Jest liczbą, powierzchnią, statystyką. Można je podzielić, sprzedać, odzyskać, stracić. W tym sensie jest zawsze potencjalnie tymczasowe, zawsze może przejść w ręce innych, nawet jeśli deklaruje własną wieczność i niezmienność. Terroir odwołuje się do naszych pięciu zmysłów i do intuicji jako zmysłu szóstego, mówi poprzez współuczestnictwo, wyraża się przez opowieści.
W tym napięciu ujawnia się polityczny wymiar obu pojęć. Podczas gdy Terytorium domaga się lojalności, Terroir domaga się uważności. Terytorium żąda, by za nie umierać, Terroir prosi zaś jedynie, by je szanować, nie eksploatować ponad miarę, nie traktować jak surowca. Można kochać Terytorium abstrakcyjnie, nie znając go. Terroir nie pozwala na taką zdystansowaną miłość — wymaga bliskości i cierpliwości, chce przywiązania.
Przygotowując się zatem do przyszłej dyskusji o pojęciu Terroiru, w czasie Festiwalu Góry Literatury staraliśmy skupić się na diagnozie obecnego stanu Terytorium.
Świata jest za dużo
Rozmowy wokół tematu wiodącego 12. edycji Festiwalu Góry Literatury, Terytoriów, zainicjowała głośna lektura fragmentu nowej powieści Olgi Tokarczuk w wykonaniu samej autorki. Mieliśmy zaszczyt, otwierając tegoroczny Festiwal, zaprezentować okładkę i ujawnić tytuł najnowszej książki Noblistki. Powieść Świata jest za dużo ukaże się w październiku tego roku nakładem Wydawnictwa Literackiego, a nasza Fundacja jest współorganizatorem światowej premiery książki we wrocławskiej Hali Stulecia 14 października 2026 roku. Autorka przywołuje w niej historię jednego z największych przesiedleń w dziejach Europy i opowiada o losach społeczności sprowadzonych po II wojnie światowej na tereny Dolnego Śląska.
Głośne lektury
Swoistą klamrę dla przedpremierowej prezentacji fragmentów nowej powieści stworzyło czytanie zapomnianego opowiadania Wiesława Dymnego Przeprawa z tomu Droga na Dziki Zachód z 1974 roku w wykonaniu Roberta Więckiewicza.
W tym roku zaprezentowaliśmy publiczności aż cztery „głośne lektury”, czyli czytania na żywo wybranych fragmentów utworów literackich w wykonaniu znakomitych aktorów i aktorów bądź autorów i autorek książek, przy czym ostatnia została zorganizowana już po pierwszej publikacji programu Festiwalu. – Reagujemy na to, co jest istotne w przestrzeni społecznej i szukamy miejsca, w którym literatura to widzi i diagnozuje. Potrafimy bardzo szybko zmienić program, nawet już po jego zamknięciu, i uzupełnić o rzeczy, które wydają nam się ważne – skomentował Irek Grin. Takim wyjątkowym wydarzeniem była głośna lektura fragmentów nieopublikowanego jeszcze w Polsce (mamy nadzieję, że nastąpi to w przyszłym roku), a napisanego dwa lata temu opowiadania Olgi Tokarczuk pod tytułem Schronienie, którego bohaterkami są stara pisarka oraz sztuczna inteligencja. Autorka przeczytała tekst wspólnie z Mają Ostaszewską.
Słowa noblistki zabrzmiały po raz kolejny w interpretacji Mai Ostaszewskiej, a także Marii Peszek, Andrzeja Seweryna i Macieja Stuhra, którzy przeczytali fragmenty powieści Anna In w grobowcach świata.
O transgresji, ziemiach zachodnich i narodowych mitach
Olga Tokarczuk wzięła także udział – tradycyjnie już – w rozmowie z antropologiem i kulturoznawcą Leszkiem Kolankiewiczem i filozofem Tomaszem Stawiszyńskim. Zagadnieniem, które rozmówcy wybrali do tegorocznych rozważań, były „transgresje”. – Rozmawiamy o kwestiach, które nie wydają się festiwalowe. Ludzie zasługują na to, by rozmawiać o tematach, które są trudne, które nie pojawiają na co dzień w mediach — powiedziała Noblistka. Punktem wyjścia dyskusji było pytanie o to, czym właściwie jest transgresja: czy stanowi akt wyzwolenia, ryzyka, buntu, samopoznania, czy może jest to naruszenie granic, które chronią sens, ład i wspólnotę. Rozmówcy spróbowali spojrzeć na zagadnienie wieloaspektowo – jako kategorię filozoficzną, egzystencjalną i artystyczną. Interesowała nas będzie zarówno transgresja w myśleniu, czyli odwaga przekraczania utartych pojęć i norm, jak i transgresja w życiu oraz sztuce, gdzie często przybiera formę eksperymentu, nadmiaru, prowokacji albo zejścia w to, co zakazane. W centrum rozmowy pojawili się między innymi William Blake i jego słynna intuicja, że „droga nadmiaru prowadzi do pałacu mądrości”, a także Georges Bataille, dla którego przekroczenie granicy nie było jedynie skandalem czy destrukcją, lecz doświadczeniem odsłaniającym prawdę o człowieku, pożądaniu, śmierci i sacrum. Nie zabrakło też refleksji nad kilkutomową antologią tekstów literackich i eseistycznych Transgresje, którą współtworzyła i współredagowała Maria Janion. Olga Tokarczuk przyznała, że ta seria książek była dla niej formująca. – Myśli Marii Janion kształtowały nie tylko ciebie, ale całe środowisko humanistyczne i polską inteligencję lat 80. ubiegłego wieku – powiedział Leszek Kolankiewicz. Dyskutujący zastanawiali się, czy transgresja jest sama w sobie dobra, zła, czy może aksjologicznie neutralna; czy przekraczanie granic jest warunkiem rozwoju i wolności, czy raczej niebezpieczną pokusą nowoczesności; czy należy się go bać i przed nim bronić, czy przeciwnie – uznać je za niezbędny element żywego myślenia, intensywnego życia i wielkiej sztuki. – Transgresja jest rodzajem silnika rozwoju. Bliskie mi jest traktowanie transgresji jako ewolucyjnej siły człowieka – powiedziała Olga Tokarczuk. Leszek Kolankiewicz, stwierdził, że transgresja jest możliwa tylko przy istnieniu zakazu, którego „ona nie znosi”. Olga Tokarczuk dodała: – Zakaz nie będzie zakazem, dopóki nie zostanie dokonana transgresja. To są splątane ze sobą siły.
Uczestnicy festiwalu mogli wziąć także udział w debacie „Nowe transgresje” poświęconej Marii Janion w setną rocznicę urodzin. Profesorka, badaczka, autorka, krytyczka mitów narodowych, kultu wojny i martyrologii, feministka, filozofka – Maria Janion przez dekady uczyła Polki i Polaków czytać własną kulturę na nowo, stawiając niezręczne pytania o pamięć, tożsamość i źródła społecznych wykluczeń. O swojej profesorce rozmawiali historyczka literatury i dziennikarka Kazimiera Szczuka oraz pisarz Marek Bieńczyk. – Słucham o Marii Janion w opowieściach Kazimiery Szczuki, słucham o Marii Janion we wspomnieniach Marka Bieńczyka, i wychodzi mi, że to są dwie różne osoby – to jedna z pierwszych obserwacji, jakimi podzielił się z nami Paweł Goźliński, który poprowadził spotkanie. – Gdybym miał powiedzieć, kim jest dla mnie Maria Janion, gdybym miał o tym jeszcze w tej chwili pisać, gdyby ktoś mnie spytał: jaka książka jest dla Pana najważniejsza, co z jej książek zostało, to ja bym odpowiedział: nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Bo dla mnie, jako jej takiego w miarę jeszcze młodego studenta, między książką a osobą nie było różnicy – opowiadał Marek Bieńczyk. – I do tej pory tej różnicy nie potrafię wyodrębnić. Już zawsze i do końca dni moich dla mnie profesor będzie składała się z ciała i z liter, i nie potrafię jednych od drugich oddzielić. Kazimiera Szczuka wspominała także słynne seminaria Marii Janion: – Interesowało ją wychowanie człowieka, który jest samoświadomy i potrafi zdefiniować swoją drogę – powiedziała.
Rozmawialiśmy o najnowszych (ale nie tylko) książkach pisarzy i pisarek, poetów i poetek, reporterów i reporterek, badaczy i badaczek – tych popularnych, i tych mniej znanych. W tym roku szczególny nacisk położyliśmy na nasz temat przewodni – Terytoria – obserwując, z jakich perspektyw autorzy i autorki spoglądają na to pojęcie oraz w jaki sposób omawiane książki je interpretują i poszerzają. W naszych debatach sprawy społeczne przenikają się z tematami czysto literackimi.
O pamięci, czasie i czytaniu
Gościliśmy Georgiego Gospodinowa, laureata między innymi Międzynarodowej Nagrody Bookera i Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, najczęściej tłumaczonego bułgarskiego autora. Opowiadał o tomie opowiadań I wszystko stało się księżycem (Wydawnictwo Literackie, tłumaczenie Magdalena Pytlak) – opublikowanym oryginalnie w 2013 roku, a w tym roku wydanym w języku polskim, z premierą zaplanowaną właśnie na Festiwalu Góry Literatury. Prowadzący spotkanie Michał Nogaś pytał o niektóre teksty zawarte w książce, o bliskich, o kwestie pamięci i czasu. – Jest w twoim pisaniu dużo z proroctwa – zauważył Nogaś, na co pisarz odparł: – Jest we mnie dużo strachu. Gospodinowa opowiadał, że jego pisanie wzięło się z nocnego koszmaru, który dręczył go, gdy był dzieckiem, a kiedy babka zabroniła mu go opowiedzieć, zapisał go. – Ten sen już nigdy się nie powtórzył. Ale też już nigdy go nie zapomniałem. Zapisany lęk nie znika, nie zapominasz go, ale go oswajasz – uważa Gospodinow. Autor przeczytał fragment swojego opowiadania 8 minut i 19 sekund. – Nadciąga wielka fala samotności, rodzaj pandemii – przewiduje pisarz. Spotkanie zakończyło się pozytywną i wzruszającą reakcją publiczności na wezwanie prowadzącego do przytulenia się nawzajem. Rozmowa została zarejestrowana i retransmitowana jako audycja radiowa „Wszystkie strony świata” Programu III Polskiego Radia. Tłumaczyła ją Magdalena Pytlak, tłumaczka książek Gospodinowa z języka bułgarskiego na polski.
Na terytoria czytania wyruszyliśmy z jego wybitnym argentyńskim znawcą i badaczem, bibliofilem, redaktorem, tłumaczem, pisarzem Alberto Manguelem, który twierdzi, że człowiek jest zwierzęciem czytającym. Zwrócił się do publiczności Festiwalu Góry Literatury: – Bardzo chciałbym podziękować Oldze Tokarczuk i jej fundacji, wszystkim wolontariuszom i wolontariuszkom, a przede wszystkim wam, czytelnikom i czytelniczkom, ponieważ dajecie nadzieję, że naturalna, prawdziwa inteligencja przetrwa. Rozmowę z autorem poprowadził poeta i publicysta Wojciech Bonowicz, który pytał między innymi, czy nie jest prawdą, że bez czytania nikt z nas żyć by nie potrafił oraz czy byłoby więcej czytelników książek, gdybyśmy zrozumieli, że istnieje ścisły związek między umiejętnością czytania jako takiego – znaków, krótkich komunikatów, obrazów i tak dalej – a czytaniem literatury. – Stanisław Lem, który jest jednym z moich ulubionych pisarzy powiedział kiedyś, że dopóki nie zaczął korzystać z internetu, nie wiedział, że na świecie jest tylu głupców. Internet i wszystkie media cyfrowe bywają bardzo pożytecznymi narzędziami. Tak samo sztuczna inteligencja jest bardzo użyteczna. Musimy jednak pamiętać, że są to tylko narzędzia – podkreślił Manguel.
Zorganizowaliśmy również spotkanie autorskie o publikacji Karoliny Ćwiek-Rogalskiej Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty. – Doświadczenia osób, które przyjechały na Ziemie Zachodnie były bardzo różne, czasami zupełnie odmienne. Bardzo dużo zależało od tego, kto przyjechał z kim oraz co wiedział o terenach, na których się osiedlał. Niektórzy naprawdę szybko się zaadaptowali. Często pierwsze przyjeżdżały kobiety, które sprawdzały warunki, możliwości i sprowadzały całe rodziny. Poczucie tymczasowości niwelowało osadzanie się wraz z dawnymi sąsiadami – opowiadała autorka. Kulturoznawczyni, bohemistka i etnolożka zdradziła w rozmowie z literaturoznawczynią Mirosławą Szott, że cały czas prowadzi badania nad pamięcią i kulturą terenów post-przesiedleniowych w słowiańskiej Europie Środkowej. – Cały czas widzę, ile jest jeszcze do sprawdzenia i opowiedzenia, ten temat nieustannie mnie fascynuje – powiedziała.
Powojnie, przesiedlenia i migracje
O tym, czym były, czym są i czym będą dla nas terytoria poniemieckie, które po II wojny światowej włączono w skład państwa polskiego, rozmawialiśmy także w debacie „Powojnie”. Moderujący, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, Jacek Stawiski, pytał, jaki był punkt startu polskiej obecności na tych terenach, jakie znaczenie dla tożsamości współczesnej Polski i dla przyszłych pokoleń Polek i Polaków ma zasiedlenie Ziem Zachodnich i Północnych oraz dlaczego nadal czujemy potrzebę zwracania uwagi na proces zagospodarowania tych ziem mimo upływu ośmiu dekad. W dyskusji udział wzięli historycy: Barbara Klich-Kluczewska, Bożena Szaynok oraz Marcin Zaremba. – Niezwykle ważne i wyjątkowe jest, że pierwsze powojenne pokolenie nie przekazało traumy swoim potomkom. Mówiono: «jeszcze jedna bomba atomowa i wrócimy do Lwowa». A jednak tej pamięci nie przekazano kolejnym pokoleniom. Zbudowano tutaj bardzo ciekawą tkankę społeczną – oceniła Bożena Szaynok. Barbara Klich-Kluczewska dodała: – Warto pamiętać, że Ziemie Zachodnie nie są same w tej historii. To była operacja na żywym organizmie, nikt nie wiedział, jak się zakończy. Warto tę wielką wędrówkę ludów porównywać w innymi przesiedleniami. – mówiła. – Jestem przekonany, że to poczucie tymczasowości, niepokoju, przekonania, że nie jesteśmy u siebie i że tu wrócą Niemcy trwało jeszcze długo – skomentował Marcin Zaremba.
O migracjach jako sposobie życia dyskutowaliśmy z Didierem Fassinem, autorem książki Exile. Chronicle of the Border (Wygnanie. Kronika granicy). Autor jest antropologiem, socjologiem i lekarzem, profesorem Collège de France, gdzie kieruje katedrą „Pytania moralne i problemy polityczne we współczesnych społeczeństwach”. Jest również profesorem w Institute for Advanced Study w Princeton oraz dyrektorem studiów w École des Hautes Études en Sciences Sociales w Paryżu. Prowadził badania w Senegalu, Republice Południowej Afryki, Ekwadorze i Francji, rozwijając antropologię polityczną i moralną. Jego zainteresowania badawcze obejmują między innymi kwestie nierówności społecznych, wymiar sprawiedliwości, migracje i los uchodźców. Obecnie bada sytuację migrantów na pograniczu włosko-francuskim. Jest autorem dwudziestu książek przetłumaczonych na siedem języków oraz redaktorem dwudziestu siedmiu prac zbiorowych. Był wiceprezesem organizacji Lekarze bez Granic, a obecnie przewodniczy Francuskiemu Komitetowi Medycznemu ds. Uchodźców. Wraz z Anne-Clarie Defossez przez pięć lat z naukowym rygorem i etnograficzną wnikliwością badali losy i doświadczenia osób, które potrzeba znalezienia schronienia zawiodła na granicę pomiędzy Włochami a Francją, w rejon, który od połowy pierwszej dekady XXI wieku jest szlakiem przerzutowym osób uciekających z Afganistanu, Iranu, Maghrebu i Afryki Subsaharyjskiej. Prowadzone przez badaczy śledztwo wykazało nieskuteczność militaryzacji granic, frustrację służb, wagę solidarności i zaangażowania osób, które ochotniczo niosą pomoc ludziom w drodze – ludziom, których doświadczenie coraz bardziej definiuje naszą współczesność. Rozmowę poprowadził politolog i filozof Leszek Koczanowicz.
Dwukrotnie wybraliśmy się na terytorium literatury i wyobraźni Joanny Bator, która opowiadała w dużej mierze o pracy nad najnowszą powieścią Więcej niż jeden świat, której premiera zaplanowana jest na listopad 2026 roku. Autorka podkreśliła, że literatura nie służy jedynie opisywaniu świata, lecz stwarzaniu nowej rzeczywistości. – Mam nomadyczną osobowość, muszę być cały czas w drodze – powiedziała. – We wszystkich moich książkach jest radykalna potrzeba fikcyjnego wracania, które nigdy nie jest ostateczne. Raczej zawsze będę wracać do Itaki i każdy taki powrót będzie nową książką, i będę znów z tej Itaki wyruszać. Publiczność Festiwalu Góry Literatury miała okazję wysłuchać przedpremierowych fragmentów nowej książki Joanny Bator, czytanych przez autorkę. Spotkania z pisarką poprowadziły Dorota Gruszka oraz antropolożka społeczna Katarzyna Byłów.
O historii ludowej, rewolucjach społecznych i przynależności
Była z nami stała bywalczyni Festiwalu Góry Literatury – pisarka Joanna Kuciel-Frydryszak, z którą rozmawialiśmy nie tylko o Chłopkach. Dziennikarka Amelia Sarnowska pytała autorkę, kto ma prawo do naszej historii, jak przeszłość wpływa na nasze relacje społeczne oraz czego tak naprawdę w niej szukamy – lustra, pocieszenia, czy może usprawiedliwienia. – Po ukazaniu się mojej poprzedni książki, «Służących do wszystkiego», czułam jakiś niedosyt – mój własny, ale i czytelników. Dlatego chciałam pogłębić temat wiejskich kobiet. Kupowałam i czytałam mnóstwo literatury, ale przede wszystkim wyruszyłam w Polskę, by rozmawiać z potomkami moich bohaterek. Ciekawiła mnie kwestia pamięci, to, co okazało się istotne w opowieściach o matkach i babkach – opowiadała Kuciel-Frydryszak. – Byłam mocno zanurzona w temacie i było to trudne emocjonalnie. To, o czym słyszałam, to, o czym czytałam, to, co próbowałam zrozumieć było bardzo trudne. Chciałabym mieć wyostrzony wzrok, słuch i umysł, by móc zrozumieć i zaproponować, coś nowego, ale istotnego. To pokłosie mojej pracy dziennikarskiej, która ma być użyteczna dla ludzi.
Rozmawialiśmy o zwrocie ludowym w polskiej literaturze. O historii, której trzeba się uczyć wciąż od nowa dyskutowaliśmy z autorkami i autorami: Joanną Kuciel-Frydryszak, Adamem Leszczyńskim, Kacprem Pobłockim i Antoniną Tosiek. Autorka Chłopek uważa, że nie można mówić o jakiejś chwilowej modzie, ale o temacie, który na stałe wpisał się w debatę publiczną. – Pytanie tylko, w jakich środowiskach się toczy i jakie przynosi skutki. Dla mnie najciekawsze jest dziś to, czy ta dyskusja rzeczywiście zmienia nas jako społeczeństwo– komentowała. Adam Leszczyński, autor Ludowej historii Polski opowiadał, że otrzymał wiele listów, których autorzy dziękowali za to, że dzięki jego książce przestali się wstydzić swego chłopskiego pochodzenia. – Część osób ze środowisk inteligenckich zaczęła otwarcie mówić o swoich chłopskich korzeniach. Jeżeli ludzie poczuli się lepiej ze swoją tożsamością i uznali, że ona jest bardziej prawomocna, to jako autor mogę być usatysfakcjonowany – powiedział. Kacper Pobłocki nie zgadza się z użyciem określenia „zwrot ludowy”. – Bliższe jest mi określenie «nurt ludowy», którego używał Henryk Bereza. W literaturoznawstwie takie zjawisko jest dobrze znane, bo zainteresowanie doświadczeniem ludzi z niższych warstw społecznych powraca falami. Z perspektywy antropologa, którym jestem, nie ma w tym nic nowego – ocenił. – Kiedy zaczynałam badania w 2016 roku, słyszałam jako literaturoznawczymi, że pamiętniki to nie jest literatura – przyznała Antonina Tosiek, autorka Przepraszam za brzydkie pismo. – Dziś mamy do czynienia z niewątpliwą koniunkturą wydawniczą. Nie chodzi jednak o modę intelektualną, lecz o modę rynkową – powiedziała. Zwróciła uwagę, że rynek wydawniczy jest zarzucony publikacjami nierzadko przygotowanymi masowo, z okładkami generowanymi przez sztuczną inteligencję, które jedynie udają rzetelną opowieść o historii wsi i które cechuje „cepeliowość”. – To kapitalizowanie emocji, które wywołały pierwsze książki «zwrotoludowe» – dodała. Debatę poprowadziła dziennikarka Amelia Sarnowska.
O literackich przedstawieniach Warszawy, a zwłaszcza mitycznego Grochowa, rozmawialiśmy z opisującymi ją autorami i autorką: Markiem Bieńczykiem (Rondo Wiatraczna, wydawnictwo Karakter), Dorotą Kotas (Pustostany, wydawnictwo Niebieska Studnia) oraz Pawłem Sołtysem (Sierpień, Monolok, wydawnictwo Czarne). Pytaliśmy o Grochów literacki, Grochów mityczny – przestrzeń intensywnych literackich poszukiwań własnego sposobu mówienia o tym, kim się jest i snucia własnych opowieści o świecie. – Kobiety na Grochowie mają ciężko, ale kobiety w ogóle mają trudniej niż mężczyźni. Tak świat jest urządzony, ale będziemy to zmieniać– zadeklarował Paweł Sołtys. Uczestniczki i uczestnicy dyskusji rozmawiali o ocalaniu przez słowo – miejsc, ludzi i przedmiotów.
Monolokowi (wydawnictwo Czarne) poświęciliśmy też osobne spotkanie autorskie. Amelia Sarnowska pytała, czy nowa książka Pawła Sołtysa dopowiada to, czego wcześniej nie dopowiedziały Mikrotyki, po co nam dar snucia opowieści oraz w co może zamienić się świat, w którym ów dar zaniknie. Na pytanie, co straci świat, który straci gawędziarzy, Paweł Sołtys odparł: – Rozkosz. Rozkosz wysłuchania albo opowiedzenia wspaniałej historii. Świat się zmienia. Ja zapisuję koniec tego świata opowiadaczy, natomiast nie mam żadnych recept jak go uchronić. Choć na pewno literatura jest jego przedłużeniem.
Zaprosiliśmy na spotkanie autorskie wokół Historii łajdackich Jacka Dehnela (Znak Literanova). To zbiór opowieści rozgrywających się w pięciu różnych epokach i miastach, których mieszkańcy mierzą się z własnymi słabościami, pragnieniami i moralnymi granicami. – Nie wszyscy bohaterowie mojej książki są łajdakami, czasami sytuacje, w których się znaleźli są łajdackie – opowiadał autor. Jacek Dehnel sięgał już kiedyś po true crime, opowiadając o dawnej Warszawie. Tym razem zabiera nas w literacką podróż przez ludzkie namiętności, winy i decyzje potrafiące zmienić życie.
Jacek Dehnel wraz z Piotrem Tarczyńskim stworzył postać Maryli Szymiczkowej – pod tym pseudonimem piszą kryminalną serię, w której dociekliwa profesorowa Szczupaczyńska rozwiązuje kryminalne zagadki Krakowa i okolic. Na Festiwalu rozmawialiśmy o szóstym już tomie z cyklu, Szaleństwo i śmierć spłyną z gór (Wydawnictwo Znak Literanova). Krytyczka Olga Wróbel pytała autorów, dlaczego każda osoba pisząca marzy o stworzeniu poczytnego kryminału, o blaskach i cieniach pisania serii, o inspiracjach oraz o tym, czy łatwiej umieścić śledztwo w klimatach retro.
O kreacjach, wyobraźni i wychodzeniu z siebie
Rozmawialiśmy o Rzeczach zdarzających się w podróży (wydawnictwo Czarne), najnowszej książce Krzysztofa Środy. Wbrew tytułowi Rzeczy… wcale nie są esejami o podróżowaniu. To zapis zdumienia, namysłu nad ulotnym – a zarazem uparte poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o to, co wydarza się pomiędzy światem a pisaniem o świecie. – Zrozumiałem, że nie interesuje mnie egzotyka. Mnie interesują obrzeża mojego świata. Trafiam do kraju, który jest inny, ale znajduję fragmenty, które znam i rozumiem. Zauważyłem, że dla mnie podróż jest czasem zabiegiem medytacyjnym. Poczucie dziwności i braku zakorzenienia sprzyja mojemu pisaniu o podróżach – opowiadał Amelii Sarnowskiej o swoich doświadczeniach Krzysztof Środa.
O kreacji światów możliwych rozmawialiśmy z autorką i autorami, którzy regularnie powołują do istnienia możliwe, choć nikomu jeszcze nieznane światy: Anną Kańtoch, Radkiem Rakiem i Witem Szostakiem. Zastanawialiśmy się, na czym polega fenomen i siła fantazjowania i dlaczego niekiedy właśnie to, co zmyślone, pozwala nam mówić prawdę o rzeczywistości? Goście mówili o styku ciekawości, inspiracji, wyobraźni i rozumu oraz o sztuce literackiego światotwórstwa. – Zaczynam od ducha opowieści. Za każdym razem nowa książka wymaga odrębnego języka. Nie tylko potrzebuje nowej historii, ale czegoś, co będzie ją fundamentalnie odróżniać od tego, co do tej pory napisałem – opowiadał Radek Rak. – Czasami obraz, który był impulsem, do stworzenia opowieści i zbudowania wokół niego świata, w ogóle nie trafia do książki, bo do niej nie pasuje – zdradziła Anna Kańtoch. Z kolei Wit Szostak powiedział, że pracę nad kreacją świata zaczyna od języka. – Przychodzi mi pomysł na formę, której wcześniej nie praktykowałem i szukam, co dzięki temu formalnemu pomysłowi mogę nowego powiedzieć o życiu. Spotkanie poprowadził kulturoznawca Piotr Jakub Fereński.
Tomasz Stawiszyński, pisarz, eseista i filozof, w swojej nowej książce zabiera nas do Grecji. Ale Czynnik alchemiczny (wydawnictwo Wielka Litera) to coś więcej niż proza o Korfu. To podróż na grecką wyspę, owszem, ale też do świata pisarskiej wyobraźni. Śledztwo w sprawie obwoźnego sprzedawcy owoców, którego słychać wszędzie, ale którego nigdy nie udaje się zobaczyć, pisarz doznający ataku paniki zawsze w tym samym miejscu na wyspie i zagadka niewielkiego, lecz niezwykle pojemnego parkingu.
Czynnik alchemiczny Tomasza Stawiszyńskiego zestawiliśmy z książką Agaty Sikory Jak wyjść z siebie(Wydawnictwo Znak Literanova). Agatę Sikorę i Tomasza Stawiszyńskiego różni podejście do rzeczywistości i sposób opowiadania o niej, ale łączy uważność na to, co ukryte pod powierzchnią. Sikora, kulturoznawczyni i krytyczka literacka, w swojej nowej książce analizuje codzienność, obnażając iluzję, że samowystarczalność to jedyna droga do wolności. Stawiszyński, pisarz, eseista i filozof, łączy z kolei opowieść o wakacyjnym doświadczeniu z filozoficznymi rozważaniami o przekraczaniu granic między wyobraźnią a rzeczywistością. Rozmowę skupioną na punktach wspólnych i różnicach obu książek poprowadziła filozofka i dziennikarka Katarzyna Kasia.
O lekturach szkolnych, debiutach i Wisławie Szymborskiej
Spotkaliśmy ze sobą na scenie książki Bezradne i romantyczne. Bohaterki lektur dla szkoły podstawowej orazZośka i Rudy. O miłości, przyjaźni i Polsce (obie wydane przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej),rozmawiając z ich autorkami Aleksandrą Korczak i Kornelią Sobczak. Spotkanie poprowadziła Aneta Korycińska, znana jako Baba od polskiego. Aleksandra Korczak przeanalizowała ponad setkę lektur szkolnych dla klas 4–6, a w swojej publikacji wskazuje zarówno na nieobecność żeńskich postaci, jak i na stereotypy płciowe – wtłaczanie dziewcząt i kobiet w tradycyjne, drugoplanowe role. Jednocześnie zachęca do krytycznego spojrzenia na edukację i budowania bardziej równościowego programu nauczania. Z kolei Kornelia Sobczak w swoim eseju proponuje nowe odczytanie Kamieni na szaniec. To rzecz o prawdziwych ludziach, o sile przyjaźni, miłości i wojnie wcale nie w tle. – Jeśli chcemy, aby lekcje polskiego były lepsze, musimy pozwolić nauczycielom pracować. Nauczyciele są systemowo zmuszani, by się zaharowywać. Przywróćmy nauczycielom podmiotowość – zaapelowała Kornelia Sobczak.
Uwagę naszej publiczności skierowaliśmy na inspirujące debiuty prozatorskie, spotykając na scenie trójkę autorów: Macieja Dudę z książką Głód (Wydawnictwo W.A.B.), Emilię Konwerską z tomem opowiadań Rzeczy robione specjalnie (wydawnictwo Art Rage) oraz Helenę Piecuch z powieścią Mamuna (wydawnictwo Czarne). Spotkanie z osobami debiutującymi na polu prozy to dobra okazja, żeby zapytać o osobiste doświadczenia z literaturą, ale także o szerszy obraz rynku. Krytyczka Olga Wróbel pytała, skąd założenie, że świat potrzebuje więcej prozy, jak przekonać do tego siebie, wydawnictwa, czytających, a także czego potrzebują dziś pisarze i pisarki, czy są po debiucie zadowoleni czy rozczarowani. – Nie umiałabym napisać niczego innego. Pociąga mnie zatracenie się w świecie, wejście głęboko w bohatera czy też w pięciu narratorów mojej opowieści było dla mnie okazją do odpoczynku od rzeczywistości – zdradziła Helena Piecuch. Maciej Duda, który jest także literaturoznawcą, opowiadał, że blokowało go to przed pracą twórczą. – Napisałem cztery książki i ukrywałem się za metaforą badacza – zdradził. – Nie czuję się przywiązana do tożsamości i nazywania siebie pisarką, dlatego że zaczęłam późno pisać. Od wielu lat pracuję na etacie, a pisanie przydarzyło mi się później. To nie jest moja pierwsza tożsamość. Statystycznie zajmuje to mało czasu w moim życiu – opowiadała Emilia Konwerska.
W trzydziestą rocznicę przyznania Wisławie Szymborskiej Nagrody Nobla poprosiliśmy o opowieść o poetce autora wznowionej niedawno biografii Nic zwyczajnego (wydawnictwo Znak), wieloletniego sekretarza noblistki i świadka jej codzienności, Michała Rusinka. Rozmawialiśmy o dokumentowaniu i pielęgnowaniu pamięci. Była to też okazja, by spojrzeć na Szymborską nie tylko jako noblistkę i jedną z najważniejszych poetek XX wieku, lecz także jako osobę obdarzoną wyjątkowym poczuciem humoru, dystansem do sławy i niezwykłą uważnością wobec świata. – Przed wysłaniem tekstu do wydawnictwa zacząłem się zastanawiać, jaki wizerunek Szymborskiej wyłania się z tej książki. Funkcjonowały dwa wyobrażenia Szymborskiej. Według pierwszego była to taka spiżowa poetka, której wiersze pojawiają się podręcznikach do języka polskiego, która jest wieszczom równa, i tak dalej. Drugi to wizerunek rozchichotanej starszej pani – tu papierosek, tu koniaczek, tu limeryk i generalnie dużo śmiechu. Oba te wizerunki są nieprawdziwe. Dlatego starałem się tak napisać tę książkę, by tę binarną opozycję zdekonstruować. Szymborską używała poczucia humoru i anegdoty jako tarczy, za którą się chowała – opowiadał Michał Rusinek. Zorganizowaliśmy dwa takie spotkania, jedno prowadzone przez Małgorzatę Kolankowską, kierowniczkę Akademickiego Centrum Badań Ex-Centrum Olgi Tokarczuk oraz drugie – przez Janę Karpienko, asystentkę noblistki Olgi Tokarczuk. O Wisławie Szymborskiej Michał Rusinek opowiadał także dzieciom i młodzieży w ramach wydarzeń pasma Małe Góry Literatury.
O niezależności dziennikarskiej i kulturze paryskiej
Gościliśmy bohatera i autorów książki Obywatel Michnik. Myśl polityczna Adama Michnika (Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza oraz Instytut Wydawniczy Książka i Prasa). Z Michałem Siermińskim, Przemysławem Witkowskim oraz Adamem Michnikiem rozmawiał Sławomir Sierakowski. – Z książki wyłania się obraz człowieka, który politycznie mógł zwyciężać, choć czasami to się okazywało niemożliwe. Pojęcie „rządu dusz” często nie jest tożsame z prawdziwym rządem politycznym. Ale to ty ten rząd dusz najdłużej miałeś w powojennej historii Polski, ostrożnie licząc od 1968 do 2001 roku – zwrócił się do Michnika. – To prawda, że pióro było instrumentem walki politycznej – odparł gość. – Ale jednocześnie pojmowałem tę walkę polityczną nie na poziomie walki o władzę, lecz właśnie na poziomie walki o rząd dusz, żeby komunistom wyrwać monopol na kształtowanie zbiorowego myślenia. Oczywiście nie miałem złudzeń, że to jest możliwe na poziomie symbolicznym, ale zawsze się zaczyna od poziomu symbolicznego. Autorzy publikacji analizują ewolucję poglądów Michnika – od jego młodzieńczego zaangażowania w ruch studencki lat 60., przez działalność w Komitecie Obrony Robotników i „Solidarności”, aż po rolę, jaką odegrał w czasie transformacji ustrojowej oraz w debatach III RP. Książka nie tylko śledzi biograficzną i publicystyczną drogę redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, lecz także pokazuje wpływ jego idei na polską kulturę polityczną, dyskusje o demokracji i relacje polsko-żydowskie. Rozmowa oscylowała zarówno wokół kluczowych wydarzeń z powojennej historii Polski, jak i bieżących wydarzeń społeczno-politycznych w kraju i na świecie.
Adam Michnik był także gościem spotkania poświęconego Jerzemu Giedroyciowi, publicyście i działaczowi emigracyjnemu, założycielowi miesięcznika „Kultura” i Instytutu Literackiego. „Kultura”, spadkobierczyni tradycji Wielkiej Emigracji, stała się po II wojnie światowej domem wielu polskich pisarzy i pisarek. To w bibliotece „Kultury” ukazały się – pośród ponad pięciuset innych dzieł – Zniewolony umysł Czesława Miłosza, Trans-Atlantyk Witolda Gombrowicza, Szkice piórkiem Andrzeja Bobkowskiego, Piękni dwudziestoletni Marka Hłaski czy Obecność mitu Leszka Kołakowskiego. Rok 2026 został ustanowiony przez Senat RP Rokiem Jerzego Giedroycia z okazji 120. rocznicy jego urodzin oraz 80. rocznicy powstania Instytutu Literackiego. Z Adamem Michnikiem rozmawialiśmy o fenomenie Giedroycia i paryskiej „Kultury” oraz syndromie polskiej literatury emigracyjnej. — Giedroyć byłby bardzo zadowolony, gdyby mu opowiedzieć, co się dzieje na Górach Literatury. Jego pomysł na uczestnictwo w życiu publicznym był taki, żeby wspierać to, co czyni ludzi lepszymi. W jego przekonaniu słowo pisane czyni ludzi lepszymi – mądrzejszymi, odważniejszymi, bardziej obdarzonymi pasją walki o to, żeby Polska była lepsza — powiedział Adam Michnik. Rozmowę poprowadził Irek Grin, prezes Fundacji Olgi Tokarczuk i redaktor naczelny „Notatnika Literackiego”, a poprzedziła ją premiera podwójnego numeru czasopisma, który tematycznie został poświęcony emigracji literackiej.
Rozstrzygnięcie ósmej edycji Konkursu im. Tymoteusza Karpowicza
Premierze „Notatnika Literackiego” na Festiwalu Góry Literatury tradycyjnie towarzyszyło rozstrzygnięcie ósmej edycji Konkursu im. Tymoteusza Karpowicza na recenzję literacką, który Wrocławski Dom Literatury organizuje wspólnie z Fundacją Olgi Tokarczuk. Celem konkursu jest promocja i wsparcie działalności na polu krytyki literackiej, ze szczególnym uwzględnieniem prac poświęconych twórczości powstającej w języku polskim. Jury w składzie: Eliza Kącka, Jakub Skurtys, Olga Wróbel i przewodniczący Krzysztof Siwczykprzyznało pierwsze miejsce Wiktorowi Knurkowi za tekst o książce Powiedzmy, że Piontek Szczepana Twardocha. Drugie miejsce zajęła Marcelina Sobczak za tekst o tomie Silesian Gothic Anouk Herman, trzecie – Urszula Margas za tekst o książce Trzy dni, trzy noce Marcina Oskara Czarnika. Jury zdecydowało o przyznaniu także wyróżnienia, które trafiło do Aleksandry Świdurskiej za recenzję książki Sierpień Pawła Sołtysa.
Facet w zadymie, surrealizm i kościelna okupacja
Wspominaliśmy Marcina Giżyckiego, zmarłego w 2022 roku artystę i intelektualistę, reżysera, fotografa, historyka i krytyka sztuki, autora wielu książek o kinie, mediach i sztuce współczesnej. Okazją do rozmowy była premiera książki Facet w zadymie. Przyjaciele dla Marcina (wydawnictwo słowo/obraz terytoria). W spotkaniu wzięli udział przyjaciele artysty, których teksty trafiły do zbioru: Magdalena Barbaruk, Piotr Jakub Fereński, Agnieszka Holland, Anda Rottenberg oraz Agnieszka Taborska (żona artysty i inicjatorka powstania publikacji). – Marcina poznałem na Festiwalu Góry Literatury właśnie – opowiadał Piotr Jakub Fereński, a podobnym wspomnieniem podzieliły się także Magdalena Barbaruk i Agnieszka Holland. – Znałam wcześniej jego działalność, przede wszystkim filmową. Jednak świat twórców filmów animowanych rzadko się przecina ze światem filmów fabularnych, choć to animatorzy przynieśli Polsce ogromne sukcesy międzynarodowe. Góry Literatury to festiwal, który bardzo łączy ludzi. Większość festiwali filmowych charakteryzuje się tym, że się spotykamy z dziennikarzami, dystrybutorami, ewentualnie czasami z publicznością. Tutaj miałam szansę na pogłębioną rozmowę i naturalnie do siebie przylgnęliśmy. Marcin mnie zafascynował. Ciekawiło go obserwowanie innych, nie narzucał swojej osobowości — relacjonowała reżyserka. Z kolei Anda Rottenberg wspomniała, że bohatera opowieści spotkała po raz pierwszy jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku. — W czasie stanu wojennego wspólnie knuliśmy. Kolekcjonowaliśmy wówczas świadectwa artystów, które chcieliśmy później wydać, niestety nigdy to nie nastąpiło. Długo razem działaliśmy. Marcin był świetnym kolegą— opowiadała historyczka sztuki. Wydarzenie było też okazją do wysłuchania fragmentów Faceta w zadymie.
Agnieszka Taborska – pisarka, historyczka sztuki, badaczka surrealizmu – spotkała się z naszą publicznością, by porozmawiać również o swojej najnowszej autorskiej książce Przemądrzenia. Myśli przed Apokalipsą(wydawnictwo Smak Słowa). Autorka wnikliwie przygląda się naszej codzienności, która nieuchronnie zmierza w ramiona tytułowej Apokalipsy. Dostrzega przy tym absurdy i nie stroni od dowcipu, tworząc poetyckie aforyzmy. Przemądrzenia to jednocześnie spotkanie mistrzyni słowa z mistrzem obrazu: Taborska opowiadała o współpracy z ilustratorem i plakaciarzem Lechem Majewskim, który jest odpowiedzialny za szatę graficzną publikacji. Publiczność z entuzjazmem przyjęła głośną lekturę wybranych Przemądrzeń w wykonaniu autorki. Z Agnieszką Taborską rozmawiała dziennikarka Dorota Oczak-Stach, pytając między innymi o pielęgnowanie umiejętności życia tu i teraz, rozczarowanie światem i rozważania dotyczące przemijania.
Zorganizowaliśmy spotkanie autorskie wokół książki Najmądrzejszy. Biografia Sokratesa autorstwa filozofa Krzysztofa Łapińskiego (wydawnictwo Agora). Z autorem i filozofką Magdaleną Środą, która określiła książkę jako „dzieło monumentalne, historyczne, a jednocześnie lekkie i wciągające” rozmawiał Paweł Goźliński. Biografia znalazła się później w finale Nagrody Literackiej Nike 2026. Dyskutujący szukali klucza do zrozumienia Sokratejskiego geniuszu. Krzysztof Łapiński, który jest także autorem literatury dziecięcej, poprowadził także warsztaty w ramach Małych Gór Literatury.
Na terytoria Polski zdominowanej przez Kościół katolicki wybraliśmy się za sprawę książki Stanisława Obirkai Artura Nowaka Gehenna. Kościelna okupacja Polski (wydawnictwo Agora). Literaturoznawczyni Urszula Glensk pytała o historię instytucji, o zasoby archiwalne i o przypadki nadużyć etycznych oraz o sprawy kryminalny. Dyskutujący mówili też o tym, co to znaczy: „tylko nie mów nikomu”. – Kościół katolicki nie odebrał lekcji współczesności – ocenił Stanisław Obirek, teolog, historyk, antropolog kultury i były jezuita. – „Gehenna” jest próbą nawiązania krytycznej rozmowy. Szkoda, że jesteśmy postrzegani przez betonową stronę Kościoła jako rarogi czy szkodnicy. Mam poczucie, że dodajemy jakąś cegiełkę w demontażu zakłamania, hipokryzji i proponujemy szczerą, autentyczną rozmowę na temat tego, jak było, jak jest i jak powinno być.
Teorie spiskowe Ameryki, opowieści chasydzkie
Zajrzeliśmy na terytorium Stanów Zjednoczonych, a to za sprawą spotkania autorskiego wokół książki Piotra Tarczyńskiego Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych (Znak Literanova). Autor razem z Łukaszem Pawłowskim współtworzy Podkast amerykański, razem z Jackiem Dehnelem pisze kryminały jako Maryla Szymiczkowa, ponadto jest wziętym tłumaczem z języka angielskiego (przekładał między innymi Edmunda White’a, Williama Faulknera i Anne Appelbaum). Jego najnowsza książka pozwala poznać historię Stanów Zjednoczonych i zrozumieć ich fenomen – oraz szaleństwo, którego w tym kraju nie brakuje. Tarczyński dowodzi, że USA jest ojczyzną teorii spiskowych. Nierozerwalnie wiążą się z tamtejszą kulturą i popkulturą, wywierają wpływ na politykę, ale też są przez polityków tworzone. Rozmowę poprowadził pisarz Jul Łyskawa, pytając i o zabójstwo J. F. Kennedy’ego, i o kosmitów, i o wiarę w rozmaite spiski.
Wojciech Tworek i Marcin Wodziński, redaktorzy i tłumacze antologii opowieści chasydzkich, monumentalnego tomu opublikowanego w Bibliotece Narodowej Wydawnictwa Ossolineum opowiadali o pracy nad tym dziełem. Chasydyzm zrodził się na południowo-wschodnich kresach Rzeczypospolitej w niewielkiej grupie kabalistów i mistyków, ale szybko stał się jednym z największych ruchów religijnych wśród wschodnioeuropejskich Żydów, w niektórych regionach odgrywając także istotną rolę kulturalną i społeczną. Do ważnych form kultury chasydzkiej należą właśnie opowieści, a omawiana przez nas antologia, przedstawia fenomen tego gatunku, odznaczającego się różnorodnością treści i formy. Redaktorzy tomu opowiadali między innymi o tym, jak zabić wilkołaka i zbawić duszę zaklętą w wielkiej żabie, dlaczego księża bywali czarnoksiężnikami, a cadyk z Radoszyc musiał z nimi walczyć oraz kiedy cadyk z Warki stawał się niewidzialny. Rozmowę wokół Opowieści chasydzkich. Antologii poprowadziła Urszula Glensk.
Rozmawialiśmy o książce Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów (wydawnictwo Czarne), najnowszym reportażu Anny Bikont, dziennikarki i autorki takich publikacji, jak My z Jedwabnego oraz Sendlerowa. W ukryciu. Już po naszym Festiwalu książka znalazła się w finałowej siódemce Nagrody Literackiej „Nike”. Autorka zajmuje się w niej życiem Żydów tuż po wojnie. To opowieść o wyrzutach sumienia, przetrwaniu, próbie odnalezienia siebie na gruzach przeszłości i własnej, złamanej psychiki. Nie bez powodu to spotkanie odbyło się w dzierżoniowskiej synagodze: Dolny Śląsk, a zwłaszcza okolice Kotliny Kłodzkiej, w tym właśnie Dzierżoniów, stały się dla ocalałych Żydów szczególnym schronieniem. Bikont opisuje w swoim reportażu między innymi pierwszy powojenny mecz między dzierżoniowskim Żydowskim Klubem Sportowym a ŻKS Wolność z Bielawy. Z autorką rozmawiał Kamil Kijek, socjolog, historyk i adiunkt w Katedrze Judaistyki na Uniwersytecie Wrocławskim.
Reportaż Anny Bikont zestawiliśmy także z najnowszą książką Pawła Piotra Reszki W tym domu już nie straszy. Reportaże o Żydach, Polakach i fatum (wydawnictwo Agora). Autor pisze o potomkach polskich Żydów; o tych, których rodziny płaciły za ukrywanie dzieci w stodołach czy w dziurach w ziemi. I pisze również o Polakach, którzy popełniali zbrodnie i wykorzystywali sytuację. – Tematem mojej książki jest pamięć i to, w jaki sposób jest ona dziedziczona, jak rezonuje w rodzinach ofiar, ale też sprawców – opowiadał Reszka. – Było dla mnie zaskoczeniem, jak głęboko zło, dokonana zbrodnia, osiada w rodzinach i jak długo rezonuje – dodał. Oba reportaże mają wiele punktów stycznych, o czym rozmawialiśmy na spotkaniu. Była mowa również o dialogu, który teraz, po latach, jednak jest możliwy. — Po napisaniu tych wszystkich książek i zajmowaniu się tematem Holocaustu, jestem dużo bardziej pesymistyczna co do natury ludzkiej – powiedziała Anna Bikont. Tę dyskusję poprowadziła krytyczka i reporterka Urszula Glensk.
Rozmawialiśmy o publikacji Akcja Wisła. Komunistyczna czystka etniczna Grzegorza Motyki – historyka, laureata między innymi Nagrody Historycznej „Polityki”, Nagrody im. Jerzego Giedroycia, Nagrody Klio i Nagrody im. Jerzego Turowicza. Motyka tematem walk polsko-ukraińskich zajmuje się od czasu studiów. Temu zagadnieniu poświęcił pracę magisterską, doktorat, a następnie kilka książek. Akcją „Wisła” ’47 kontynuuje swoje badania, które, ku rozpaczy radykalnych środowisk, są wolne od stereotypów i uprzedzeń. Zamiast tego otrzymujemy opis losów zwykłych ludzi – 140 tysięcy osób, których życia na zawsze zmieniła jedna polityczna decyzja. Motyce w książce udało się uchwycić coś jeszcze: moment rodzenia się totalitarnego ustroju w Polsce, który zapoczątkowała największa akcja polityczno-wojskowa w historii naszego kraju. – Rozumiem swój obowiązek zawodowy bardzo prosto: odtwarzać historię jak najlepiej i w miarę przystępnie przedstawiać zainteresowanym osobom. Próbuję zrozumieć historię i przekazać ją innym – powiedział Grzegorz Motyka. Z autorem rozmawiał historyk Jarosław Syrnyk.
O wojnie i lęku przed przyszłością
W swoim najnowszym reportażu Delfiny i Belzebub (Wydawnictwo Literackie) Wojciech Tochman opowiada historie najbardziej bezbronnych ofiar wojny w Ukrainie – zwierząt. – Dla mnie to jest opowieść o ludziach – podkreślił prowadzący spotkanie Irek Grin. – Gdy jest wojna, ona dotyka wszystkich. Wojna dotknęła w sposób najdotkliwszy każda osobę w Ukrainie. Każdy kogoś stracił – jeśli nie kogoś z rodziny, to kolegę, sąsiada, męża koleżanki z pracy. Śmierć jest tam wszędzie, blisko, zaraz za naszą granicą. Ból jest wszechobecny, ale oni się nie dają zdławić. Mają wysoko podniesione głowy. Ta książka się wzięła z mojego podziwu dla nich – podkreślił Tochman. Reporter opisuje historie osób (w tym własną), które spieszą zwierzętom na ratunek. Kiedy myślimy o wojnach, pojęcia takie jak krzywda, osamotnienie, porzucenie czy utrata kojarzą nam się przede wszystkim z człowiekiem. Tymczasem lista ofiar tragedii każdej wojny jest znacznie dłuższa. – Nie mamy żadnego prawa by oceniać ludzi, którzy zostawiają zwierzęta uciekając przed dronami. Ci, którzy je ratują, nie chcieli być bohaterami przez duże b, ale nimi zostali – podkreślił autor. Z Wojciechem Tochmanem rozmawialiśmy nie tylko o tym, co opisał i czego nie zdołał, ale także o procesie powstawania książki non-fiction, której jednym z bohaterów jest sam autor.
Z reporterką Katarzyną Boni rozmawialiśmy o jej najnowszej książce Którędy do wyjścia? To reportaż i jednocześnie autobiograficzny esej o gruntownie zmieniającym się świecie, a zarazem opowieść o osobistym wymiarze planetarnego kryzysu, zapis drogi wiodącej od znieczulenia lękiem i przerażeniem w obliczu nadchodzącej straty ku nowemu. – Zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem, jak mam przeżyć żałobę po świecie, który odchodzi. Mogę napisać, że według wszelkich dostępnych badań w 2050 roku w wodach tropikalnych nie będzie raf koralowych, a Wielka Rafa Koralowa u wybrzeża Australii już teraz jest w połowie martwa, ale pisząc, nie przeżywam żadnego katharsis. Przeżywam grozę, przerażenie, strach, smutek, rozpacz i żałobę – podzieliła się autorka. O sposoby nawiązania relacji ze światem „w kryzysie” pytała antropolożka społeczna, tłumaczka i członkini Fundacji Olgi Tokarczuk Katarzyna Byłów.
Rozmowy o dziennikarstwie, faktach i tłumaczeniu
Zorganizowaliśmy dwa spotkania z reporterem, pisarzem i wydawcą Mariuszem Szczygłem: jedno opatrzone tytułem „Na każdy temat” nawiązującym do popularnego i pierwszego w polskiej telewizji talk-show prowadzonego przez Szczygła oraz drugie pod hasłem „Zawód: reporter”. – Co jakiś czas wszystko trzeba tłumaczyć od początku – uważa reporter, więc znów zapytaliśmy autora Gottlandu, dlaczego reportaż jest „doświadczeniem zastępczym”, co to znaczy dziennikarskie bolero i czemu pisarz nie rozpoczął kariery „oszusta matrymonialnego”. Rozmawialiśmy też o reportażach, antologiach, wywiadach i innych opowieściach. – Nie jestem tym dziennikarzem, który uprawia dziennikarstwo „kopniakowe”. Czasem trzeba się do swego rozmówcy przytulić – opowiadał reporter. – Reportaż nie jest po to, by komuś dopiec, zniszczyć życie, czy być karą za jakieś grzechy. Ja nie jestem tropicielem grzechów. Zdarza mi się chronić rozmówców przed nimi samymi. Najważniejsze w pisaniu jest nie krzywdzić. Było też o „Rozmowach (nie)wygodnych”, programie, który obecnie Szczygieł prowadzi na antenie TVP, goszcząc wybitne osobistości ze świata kultury, o książkach, których nigdy nie napisał oraz o tym, czy powinniśmy mieć mniej opinii. Spotkania z autorem poprowadziły krytyczka i pisarka Urszula Glensk oraz dziennikarka i rzeczniczka Festiwalu Góry Literatury Dorota Oczak-Stach.
Anda Rottenberg, krytyczka i kuratorka, oraz Mirosław Bałka, jeden z najważniejszych współczesnych polskich artystów, przyjaźnią się od niemal 40 lat. Nie sposób policzyć, ile w tym czasie wymienili myśli i refleksji – ale jakaś ich część z pewnością znalazła się w książce Kosmos. Rozmowy – teksty – przyjaźń, o której rozmawialiśmy na naszym Festiwalu. Na publikację składają się nie tylko rozmowy koncentrujące się wokół twórczości Bałki, ale też teksty Rottenberg poświęcone jego pracom. Spotkanie z twórcami, podczas którego można było wysłuchać także fragmentów książki, poprowadziła historyczka sztuki i była ministra kultury, dyrektorka Zamku Królewskiego w Warszawie, Małgorzata Omilanowska.
Gościliśmy tłumaczy Lalki Bolesława Prusa na język niemiecki, Lisę Palmes i Lothara Quinkensteina. Tandem Palmes–Quinkenstein od niemal dekady tłumaczy razem. Przy Księgach Jakubowych Olgi Tokarczuk wypracowali system, który teraz zaadaptowali do Lalki. Dowiedzieliśmy się, jak się przekłada na dwa głosy oraz skąd u tłumaczy pasja do polskiej literatury. — Pracując latami nad przekładem powieści, podobnie jak autorzy i autorki, żyjemy z tymi bohaterami. Oni zajmują pokój obok. Niektórzy śnią mi się po nocach. I są tu dziś z nami obecni – powiedział Lothar Quinkenstein. Lisa Palmes podkreśliła starania Olgi Tokarczuk odnośnie do ukazania się w Niemczech nowego tłumaczenia Lalki (poprzednie, którego nakład się wyczerpał, ukazało się w 1956 roku). — To była pierwsza lektura, którą przeczytałam po polsku na studiach. Bardzo polubiłam wówczas Wokulskiego i Rzeckiego — opowiadała. Prowadząca spotkanie literaturoznawczyni i tłumaczka Małgorzata Kolankowska pytała także, czy Prus jest nam dziś potrzebny oraz co Lalka może mówić o współczesności.
O kuchni łemkowskiej, ziemniakach i weganizmie
W ramach Festiwalu Góry Literatury odbyło się spotkanie poświęcone kuchni łemkowskiej z udziałem jednej z najbardziej znanych łemkowskich gospodyń, Grażyny Betlej-Furman. Mówiliśmy o jej książce Kuchnia łemkowska z Ropek. Częstujcie się! (wydawnictwo Libra Pl), a była to rozmowa o ziemi, powietrzu, wodzie i porach roku, o miejscu i tradycji. Kiedy w trakcie Akcji „Wisła” przesiedlono Łemków na Ziemie Zachodnie, wielu z nich zabrało ze sobą garstki ziemi z własnych gospodarstw. Wielu wspominało z żalem i goryczą, że nie zdążyło obsiać pól i ziemia nie obrodzi. – Bezpieczniej było czasami ukrywać swoje łemkowskie korzenie, ponieważ łatwiej żyło się młodym ludziom, którzy nie afiszowali się ze swoimi pochodzeniem – opowiadała Grażyna Betlej-Furman. Irek Grin, szef festiwalu, pytał o głębokie zakorzenienie kuchni łemkowskiej w miejscu, w którym się rodziła i w historii regionu.
O kuchni, nie tylko tradycyjnej, rozmawialiśmy z Dominiką „Stewunią” Olejnik, autorką publikacji Planeta Ziemniak (wydawnictwo newhomers). To wegańska książka kucharska, poświęcona w całości potrawom z jednego z najważniejszych warzyw w dziejach ludzkości. Ale znajdziemy w niej nie tylko liczne przepisy na bezmięsne dania, lecz także wiele ciekawostek kulturowych z całego świata o ziemniakach, pyrach, kartoflach. Autorka z pasją opowiada o tym, jak ziemniak stał się podstawą diety milionów ludzi i jak wpłynął na historię społeczną, gospodarczą i kulinarną. Na spotkaniu prowadzonym przez Noemi Grin, absolwentkę Wydziału Artes Liberales, mogliśmy poznać zarys dziejów ziemniaka od czasów prekolumbijskich cywilizacji Ameryki Południowej, przez podróże do Europy, aż po współczesne miejsce w kuchniach całego świata.
Cudem ocalona synagoga w Dzierżoniowie oraz duchy gór i Zamku Ksią
Wśród celów Fundacji Olgi Tokarczuk są promocja kultury, działalności związanej z budowaniem i promocją idei społeczeństwa obywatelskiego, ale też działalności turystycznej promującej Polskę, ze szczególnym uwzględnieniem Dolnego Śląska, w tym powiatów wałbrzyskiego czy kłodzkiego. Stąd też obecność w programie Festiwalu Góry Literatury spotkań przybliżających kontekst lokalny i tożsamość miejsc, w których spotykamy się z publicznością
Zorganizowaliśmy spotkanie wokół książki Cudem ocalona synagoga w Dzierżoniowie autorstwa Dorin i Rafaela Blauów, prowadzących fundację Beiteinu Chaj. Synagoga w Reichenbach (dziś Dzierżoniów) została wybudowana w 1875 roku, kiedy rabinem był Moritz Cohn. Przed Nocą Kryształową budynek kupił Niemiec, dzięki czemu przetrwała on czas wojny. Obiekt w swojej długiej historii istnienia był nawet dzierżawiony przez Hitlerjugend. W powojennym, polskim już mieście budynek ponownie stał się obiektem sakralnym, do 1980 roku. Obecnie synagoga pełni funkcję centrum integracyjno-kulturalnego. Spotkanie z pracującymi przy publikacji redaktorem Radosławem Wisłockim i grafikiem Wojciechem Olejniczakiem stało się punktem wyjścia do rozmowy o miejscu, które zostało, choć podobne znikały z map i pamięci: o murach, śladach ludzi, ciszy po modlitwach i powojennym życiu miasta. Prowadząca kulturoznawczyni Monika Bisek-Grąz pytała o to, jak z autorskiej opowieści, archiwów, fotografii i pamięci powstaje książka, która nie domyka historii, lecz pozwala zostać przy niej dłużej. Synagoga w Dzierżoniowie nie jest tu tylko zabytkiem, lecz znakiem dawnego żydowskiego życia i przestrzenią, w której powojenna historia Dolnego Śląska dostaje adres, ściany i ludzkie głosy.
Mówiliśmy o największym dolnośląskim zamku, przyglądając mu się z zupełnie innej, niedostrzeganej dotychczas perspektywy, a to za sprawą książki Agnieszki Dobkiewicz i Mateusza Mykytyszyna Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących (wydawnictwo Agora). Książ widziany od strony bocznych schodów, kuchni, korytarzy, pralni i codziennych obowiązków wygląda inaczej niż ten znany z legendy. Autorzy w swojej książce oddają głos tym, którzy byli blisko wielkiej historii, ale zwykle pozostawali poza głównym kadrem. Rozmawialiśmy o pamięci zapisanej w fotografiach, rodzinnych opowieściach i śladach pracy; o służbie, zależności, lojalności i o tym, jak inaczej wygląda zamek, kiedy patrzy się na niego od strony codzienności. – Piszę o ludziach, których nie znałam i których nie mogłam poznać. Mogłam sobie ich tylko wyobrazić bazując na archiwaliach, źródłach, poszukiwaniach. Pracując przy swoich poprzednich książkach nauczyłam się pracować z „wiedzą pourywaną”, niepełnymi źródłami, gdy nie mam pełnej opowieści o danej osobie, lecz buduję historię z jej fragmentów – opowiadała Agnieszka Dobkiewicz.
Zaprezentowaliśmy naszej publiczności Ale Gake. Trójjęzyczną księgę z Krainy Ducha Gór. Beata Justa, malarka i performerka, prowadzi nas w swojej książce przez miejsce zapisane w językach, obrazach i śladach wędrówki. Publikacja prowadzona po polsku, czesku i niemiecku wyrasta z Dolnego Śląska widzianego nie jak pocztówka, lecz jak kraina przejść: między górami, pamięcią, mitem i zwykłym patrzeniem pod nogi, na kamień, znak, kolor, ścieżkę. Kulturoznawczyni Monika Bisek-Grąz rozmawiała z autorką o tym, jak z lokalnych opowieści, obrazu i uważności powstaje księga, która nie objaśnia Ducha Gór do końca, lecz zostawia dla niego miejsce. Rozmowę poprzedziło działanie performatywne w wykonaniu Beaty Justy.
Pasmo poetyckie
W paśmie poetyckim, kuratorowanym przez poetę i krytyka literackiego Karola Maliszewskiego, niezmiennie proponujemy spotkania wokół najciekawszej współczesnej poezji polskiej.
Zestawiliśmy ze sobą najnowsze tomy Wojciecha Bonowicza (Bardzo, Wydawnictwo a5), Joanny Lech(Nocne i niecne, Wydawnictwo Biblioteki Śląskiej) oraz Julii Szychowiak (Wyrazy współczucia, Biuro Literackie). Przyglądaliśmy się tak różnym, a tak podobnym „przymiarkom człowieczeństwa” w wierszach jednego poety i dwóch poetek. – Trzeba stanąć po stronie szeptu, czyli po tej stronie świata, który jest zagłuszany – powiedział Wojciech Bonowicz. Karol Maliszewski pytał również, jak nie wyrzec się świata, jak nie zamknąć się w wieży ze słów, jak nie zginąć w metaforach – poetyckie wysiłki, wyrazy współczucia, empatii, bliskości z każdym, komu po drodze.
W paśmie poetyckim zorganizowaliśmy również spotkanie wokół dwu znakomitych tomików: Piachu Urszuli Zajączkowskiej (Wydawnictwo Warstwy) oraz Nauki oddychania Zofii Bałdygi (Wydawnictwo Warstwy), z którymi rozmawiała literaturoznawczyni i krytyczka Mirosława Szott. Rozmówczynie skupiły się na (wszech)świecie, mikro i makroskali, języku, było ekopoetycko i cieleśnie. Szott pytała, co łączy tak podstawową czynność, jaką jest oddychanie, z piachem. Nie zabrakło też ważnych pytań o sens istnienia.
Skonfrontowaliśmy trzy dość odległe dykcje poetyckie, także trzy inne koncepcje na literackie „ja”. Z jednej strony Aneta Kamińska, chyba najpłodniejsza tłumaczka współczesnej poezji ukraińskiej, tym razem jako poetka, która wzbogaca nasze zrozumienie ludzkiego doświadczenia, przekraczając granice języka i kultury w tomie Pokój z widokiem na wojnę. 4 (Stowarzyszenie Żywych Poetów). Robert Król z książką Dixieland: widzenia beskidzko-nowojorskie (Mikrooficyna Ówże), przy której premierze Karol Maliszewski określił go mianem „działającego na marginesie zbiurokratyzowanego życia literackiego samotnego partyzanta”. Wreszcie Krzysztof Siwczyk, poeta dostrzegany i nagradzany, o rozpoznawalnym stylu, zbliżający się do statusu klasyka. Pretekstem do jego udziału w tej dyskusji była ostatnia książka poetycka Ludzie z taksydermii (Wydawnictwo Literackie). Natomiast te liryczne narracje starał się uspójnić krytyk Jakub Skurtys.
Spotkaliśmy ze sobą uznanych prozaików, by porozmawiać o ich debiutach poetyckich. Z końcem 2025 roku Sylwia Chutnik, jedna z najwybitniejszych polskich pisarek współczesnych, została także poetką wydając tomik Pobite gary (Girls and Queers to the Front). Z początkiem 2026 roku Jul Łyskawa, autor jednego z najgłośniejszych debiutów prozatorskich w polskiej literaturze XXI wieku, też został poetą za sprawą książki Wyprawa siedmiu zim przeciw krainie jazgarza (Wydawnictwo Warstwy). Waldek Mazur, wicedyrektor Wrocławskiego Domu Literatury, pytał, czy poezja oferuje środki artystycznego wyrazu, których nie potrafi zapewnić proza. Było też o queerze i erotykach pisanych z dedykacją.
Dwóch innych poetów zaprosiliśmy scenę przy okazji rozmowy o tomach Puk Tadeusza Dąbrowskiego(PIW Państwowy Instytut Wydawniczy) oraz Gdzie jest burza Piotr Florczyka (Wydawnictwo j). Karol Maliszewski pytał, czym jest poezja, co czuje poeta, wyjmując z ust świat (jak jego córeczka smoczek) i dziwiąc się temu, co udało się przemycić oraz o inne smakołyki z bogatego menu Tadeusza Dąbrowskiego. Wszystko już było – czytamy u Piotra Florczyka – „oprócz ciebie”, bo ty jesteś szansą, że może być inaczej, a niejeden czytelnik może zdziwić się repetycją, która w gruncie rzeczy nie chce niczego powtarzać, zatem rozmawialiśmy i o zdziwieniach w poezji.
W nieodłącznym cyklu pasma poetyckiego „Młode głosy” zaprezentowaliśmy tomy livestream Jakuba Gutkowskiego (Biuro Literackie), Jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata, Oli Lewandowskiej-Ferenc (Biuro Literackie) oraz Wykrzyknik twarzy Alicji Regiewicz (Ostatnia Sobota Lata). Debiutowali w latach 2024 (Lewandowska-Ferenc) i 2025 (Gutkowski, Regiewicz), ale cała trójka do wydania swoich pierwszych książek przymierzała się od dłuższego czasu. A gdy te już się ukazały, o czym chcą nam w nich opowiedzieć? O przemocy i brutalnych realiach funkcjonowania w rzeczywistości kapitalistycznej (to livestream). O dorastaniu i dziewczyństwie (Jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata). Także o problematyce chorób psychicznych, normatywności i przechodzeniu przez terapię (Wykrzyknik twarzy). Ale ta poezja, to coś więcej niż tylko tematy przewodnie. Dzieje się w niej więcej, zarówno w języku, jak i w wyobraźni, którą pobudza u osób czytających. Z autorem i autorkami rozmawiał Jakub Skurtys.
Pasmo czeskie
Tradycyjnie w ramach Festiwalu Góry Literatury zrealizowaliśmy pasmo czeskie. Gościliśmy autorki i autora z Czech, niezmiennie udowadniając, że literatura nie zna granic.
Klára Vlasáková, autorka powieści Wyrwy (Wydawnictwo Dowody, w tłumaczeniu Anna Radwan-Żbikowska), opowiadała o empatii względem swoich bohaterów. Rozmowę poprowadził Mariusz Szczygieł, nie tylko autor i znany czechofil, ale także redaktor czeskiej serii Stehlík w Wydawnictwie Dowody. Czesi uznali Wyrwy za odmianę gatunku science fiction, ale zdaniem Szczygła, to coś więcej: połączenie sci-fi z powieścią surrealistyczną i społeczną oraz jednocześnie krytyczne spojrzenie na kryzys klimatyczny, bezsensowną pracę, uzależnienie od leków i rozpad relacji. – W „Wyrwach” nie ma żadnych prostych odpowiedzi – powiedział, dzieląc się również wspomnieniami odnośnie do pracy nad wydaniem książki i szukaniu tłumaczenia tytułu. Wśród pomysłów były „Szczeliny” i „Pęknięcia”. – Pękanie jako proces ma negatywne skojarzenia, pewne rzeczy, o których się nie mówi, wychodzą na powierzchnię. Dla mnie to dobrze, ponieważ postaci w powieści czekają na te pęknięcia, by móc zacząć oddychać. Świat, w którym żyją, nie nadaje się do życia – mówiła Vlasáková.
Z czeskim pisarzem i dziennikarzem Jaroslavem Rudišem, autorem książek i komiksów, porozmawialiśmy między innymi o opowiadaniu Zákupy-Sarajewo otwierającego antologię Sudety. Raj utracony. Opowieści z czesko-niemieckiego pogranicza (Książkowe Klimaty), poświęconemu historii czesko-niemieckiego pogranicza, którego wielokulturowość na zawsze zniszczyły wojna i wysiedlenia. Olga Wróbel pytała, jak opowiadać o dawnym sąsiedztwie bez idealizowania czy pomijania trudnych kwestii, a także na czym polega praca pamięci i praca literatury.
Gościliśmy także Jonáša Zbořila, rozmawiając o jego tomiku poetyckim Nowa głusza oraz debiucie prozatorskim Flora. Czeski poeta, autor zbioru wierszy Podolí, za który otrzymał nominację do nagrody im. Jiříego Ortena oraz nagrody Magnesia Literia w kategorii „odkrycie roku”, w nowym tomie stawia pytania o to, czym jest życie, gdzie przebiega granica między ludzkim i nieludzkim. Z kolei jego książka prozatorską to nastrojowa, niepokojąca i poruszająca opowieść o rodzicielstwie w dobie kryzysu klimatycznego. Z autorem rozmawiał krytyk literacki Jakub Skurtys. Wszystkie spotkania pasma czeskiego tłumaczyła Zofia Bałdyga.
Radykalizm a nadzieja
Spotkanie z reżyserką Agnieszką Holland, członkinią Rady Fundacji Olgi Tokarczuk, choć pierwotnie miało dotyczyć terytoriów sztuki, stało się rozmową o terytorium nadziei. Dziennikarze Katarzyna Kasia i Grzegorz Markowski pytali i o bieżące tematy, w tym sprawy społeczno-polityczne, jak i o kwestie fundamentalne. – Marek Edelman mówił, że zło rośnie jak chwast, a dobro należy pielęgnować. Polacy mają w sobie ogromny potencjał dobra – uważa Agnieszka Holland.
Z socjologiem Przemysławem Sadurą i współzałożycielem „Krytyki politycznej” Sławomirem Sierakowskim, autorami książki Społeczeństwo populistów, rozmawialiśmy o radykalizmie. Sadura i Sierakowski od lat nie mają złudzeń co do kondycji polskiego społeczeństwa, stanu naszej demokracji i perspektyw, jakie przed Polską się rysują. W swoich badaniach przewidzieli następującą radykalizację elektoratów, doradzali obozom demokratycznym sięganie po populizm, jednocześnie przestrzegając, że rozwiązanie to może okazać się drogą bez powrotu. Waldek Mazur pytał, czy wyborcy i wyborczynie w Polsce są cyniczni, czy może bardziej fanatyczni, kto w Polsce ma zaufanie do państwa, czy można założyć populistyczny kostium, by populizm zwalczać, a także skąd rozlewa się radykalizm i czy dosięgnie nas wszystkich. – Jesteśmy stroną wojny, wojny hybrydowej – nie tylko kognitywnej, informacyjnej, którą przegrywamy zresztą, przyczyniając się do rozpowszechnienia propagandy rosyjskiej. Ukraińcy w naszym społeczeństwie czują się w ciągłym zagrożeniu i to narasta. Państwo nie odpowiada. Jesteśmy o krok od pogromu – ostrzegał Sadura.
Zaaranżowaliśmy dyskusję o teoriach spiskowych, którą zainspirował Podręcznik teorii spiskowych (Routledge Handbook of Conspiracy Theories) pod redakcją Michaela Buttera i Petera Knighta. Redaktorzy proponują przekrojowe spojrzenie na zjawisko teorii spiskowych – od ich historycznych korzeni przez kulturowe i psychologiczne mechanizmy aż po współczesne formy w erze internetu i globalnej polityki. To obszerne kompendium pokazuje, dlaczego spiski tak łatwo przyciągają uwagę, jak wpływają na debatę publiczną i w jaki sposób kształtują tożsamość grup społecznych. Spotkanie wokół tej książki było okazją, by zrozumieć, dlaczego narracje spiskowe mają dziś taką siłę i co mówią o naszych czasach. Współorganizatorem dyskusji prowadzonej przez zastępcę dyrektorki Wrocławskiego Domu Literatury, Waldka Mazura, był Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, a udział w niej wzięli: socjolożka Helena Chmielewska-Szlajfer, historyczka, reporterka i badaczka Europy Wschodniej Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz pisarz, amerykanista i politolog Piotr Tarczyński. – Demokracja ma się coraz gorzej. Teorie spiskowe dają ukojenie, poczucie, że rozumiemy świat i prawa nim rządzące. Żerują na ludzkim strachu i doskonale się dzięki temu sprzedają – uważa Helena Chmielewska-Szlajfer. Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz pytała o skuteczne zasady przeciwdziałania powstawania teorii spiskowych. Piotr Tarczyński podkreślił, że w tej kwestii jest pesymistą. – Atrakcyjność teorii spiskowych polega na tym, że tłumaczą skomplikowane sprawy w prosty sposób. Uważam, że nie mamy szans wygrać z teoriami spiskowymi, jesteśmy wszyscy zgubieni – powiedział. Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz poprowadziła również warsztaty zatytułowane „Rosyjska propaganda – czy można się przed nią obronić?” w ramach Latającego Uniwersytetu Ludowego.
Rozmawialiśmy o wyzwaniach związanych z rozwojem sztucznej inteligencji – nie tylko w literaturze. AI coraz mocniej wpływa na sposób funkcjonowania społeczeństw, państw i gospodarki. Zmienia edukację, rynek pracy, media, bezpieczeństwo oraz relacje międzyludzkie, otwierając nowe możliwości, ale jednocześnie rodząc pytania o odpowiedzialność, kontrolę i granice technologii. W debacie zatytułowanej „Nowe reguły gry: jak sztuczna inteligencja przekształca społeczeństwo, gospodarkę i państwo” udział wzięli dziennikarz i autor podcastu „Raport o sztucznej inteligencji” Adrian Bąk, dziennikarka specjalizująca się w tematyce technologii i cyfryzacji, współprowadząca podcast „Techstorie” Sylwia Czubkowska oraz badacz sztucznej inteligencji i specjalista w dziedzinie neuronauki oraz neurokognitywistyki Maciej Rudziński. Dyskusję moderował Marek Zieliński, naukowiec, rektor Collegium Da Vinci w Poznaniu. – Sztuczna inteligencja będzie tym, czym człowiek ją stworzył. Nie zgadzam się z opiniami, że nie mamy nad nią kontroli. Mamy wiele możliwości kształtowania jej – powiedział Adrian Bąk, odnosząc się do kwestii zagrożeń związanych z AI. Dyskutowano także o roli sztucznej inteligencji w obronności i procesach decyzyjnych, wpływie technologii na dzieci i edukację, relacjach człowieka z modelami językowymi oraz o tym, czy systemy sztucznej inteligencji rzeczywiście „rozumieją” świat, czy jedynie tworzą przekonującą iluzję zrozumienia. Zastanawiano się również nad tym, jak AI zmienia komunikację społeczną, demokrację i modele biznesowe największych firm technologicznych. Była to rozmowa o technologii, która nie jest już wizją przyszłości, ale realnie zmienia naszą rzeczywistość.
Zorganizowaliśmy dyskusję inspirowaną książkami Nicholasa Goodricka-Clarke’a Czarne słońce. Kulty aryjskie, ezoteryczny nazizm i polityka tożsamości (Black Sun: Aryan Cults, Esoteric Nazism, and the Politics of Identity) i Stewarta Home’a, Fascist Yoga: Grifters, Occultists, White Supremacists, and the New Order In Wellness.
W debacie zatytułowanej „Joga, nazizm i mroczne ścieżki duchowości” udział wzięli: dziennikarka i antropolożka Olga Drenda, pisarz i socjolog Dariusz Misiuna oraz publicysta i zastępca dyrektora Instytutu Myśli Politycznej imienia Gabriela Narutowicza Przemysław Witkowski, a poprowadziła ją dziennikarka Dominika Sitnicka. Książki Nicholasa Goodricka-Clarke’a Stewarta Home’a pokazują, jak ezoteryka, ruchy alternatywnej duchowości i kultura „wellness” mogą stać się polem dla radykalnych ideologii, nadużyć i politycznej manipulacji. Home pisze o współczesnym spleceniu jogi i przemysłu samorozwoju z toksyczną polityką, a Goodrick-Clarke bada historyczne źródła i mutacje ezoterycznego nazizmu, które do dziś inspirują ruchy tożsamościowe. Spotkanie wokół tych książek było okazją, by przyjrzeć się ciemnej stronie duchowości i zastanowić się, gdzie kończy się terapia, a zaczyna indoktrynacja.
O zdrowiu psychicznym i odpowiedzialności
Z Halszką Witkowską i Moniką Tadrą, autorkami książki Przywróceni do życia. Pokonać samobójstwo (wydawnictwo Prószyński Media), już kolejny raz rozmawialiśmy o objętym społecznym tabu temacie samobójstw. W swojej najnowszej książce, opartej na dogłębnej wiedzy suicydologicznej oraz głębokiej wrażliwości i uważności, autorki przedstawiają rozmowy z osobami, które są lub były w kryzysie samobójczym, pozwalają dostrzec to, co umyka, gdy próby wyjaśnienia samobójstw sprowadzają się do kategoryzacji tego zjawiska. – Chciałyśmy, aby ta książka niosła pomoc. Zależało nam, aby było optymistycznie, aby było z nadzieją. W życiu każdej osoby po próbie samobójczej można znaleźć szczelinę, przez którą dostaje się światło – powiedziała Monika Tadra. Prowadząca spotkanie antropolożka Katarzyna Byłów powiedziała, że jest to „wyciągnięcie ręki w formie książki”. – Mam nadzieję, że ta książka jest uchwytem do życia, inspiracją – dodała Halszka Witkowska. – Jak przeczytamy historie osób po wielokrotnych próbach samobójczych, o tym co przeżyły w dzieciństwie, są to rzeczy, które niejedną dorosła osobę by zniszczyły, trudne do uwierzenia dla wielu. To nie są tylko siniaki, gwałty. Cierpienie bierze się z zaniedbania emocjonalnego – podkreśliła. Suicydolożka zwróciła naszą uwagę na to, że jako społeczeństwo możemy bardzo dużo zdziałać w kwestii zapobiegania samobójstwom. – Mamy dużo wrażliwości wobec osób z daleka, które mierzą się na przykład z wojną. Nie dostrzegamy ogromnego cierpienia, które jest piętro niżej w bloku, odwracamy wzrok, zatykamy uszy – zauważyła. – A w nas, w ludziach, jest największa siła. Przypadkowa rozmowa, uważność, słuchanie może uratować czyjeś życie. Każdy może złapać za rękę drugiego człowieka. Do tego naprawdę nie trzeba dyplomów.Ponownie pokazaliśmy, że o kryzysie samobójczym można i należy rozmawiać, czyniąc to jednak prawidłowo, czyli tak, by wiedzieć, by zrozumieć i by umieć pomóc. Halszka Witkowska wygłosiła także – w ramach Latającego Uniwersytetu Ludowego – wykład na temat zapobiegania zachowaniom samobójczym wśród dzieci i młodzieży.
Z Ewą Woydyłło, psycholożką i psychoterapeutką rozmawialiśmy o nietypowej książce, która nie tylko prowadzi przez codzienność, lecz także pomaga stopniowo zmieniać się na lepsze. W publikacji Cztery pory roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności (Wydawnictwo Literackie) znajdziemy wybór tekstów o pielęgnowaniu dobrych nawyków i dbaniu o swój dobrostan. – Każdy z nas podlega podobnym mechanizmom. W gruncie rzeczy wielu z nas funkcjonuje całkiem poprawnie w świecie, znajduje w sobie wystarczająco dużo zasobów, by wypełniać rozmaite role życiowe. Natomiast nasze nawyki kształtują pewne trudne do zmiany postawy. I one bywają źródłem szkód i konfliktów – opowiadała Woydyłło. Spotkanie poprowadziła literaturoznawczyni i medioznawczyni Małgorzata Kolankowska.
Naszą przewodniczką przez doświadczenie bycia w świecie pomimo inności niesprzyjających przeżyć była psycholożka Natalia de Barbaro. Po Czułej przewodniczce, głośnej książce, którą zna prawdopodobnie co czwarta kobieta w naszym kraju, przyszedł czas na nową pozycję. Rozmawialiśmy o książce Przejścia. Którędy do miłości (wydawnictwo Agora), w której autorka przypomina, że w świecie jest miejsce dla wszystkich, tylko czasem trudniej się w nim rozgościć. Pokazuje, że nawet w historiach naznaczonych stratą można odnaleźć ślady troski, dobra i odwagi. — Sprawczość i poczucie wpływu na swoje życie jest czymś bardzo smacznym. Fajnie poczuć, że coś ode mnie zależy – mówiła na spotkaniu prowadzonym przez dziennikarzy Katarzynę Kasię i Grzegorza Markowskiego. Zachęcała także celebrowania życia i nie odkładania go na później. – Nie czekałabym na całkiem pogodzoną ze sobą wersję siebie, taką „odstrzeloną psychologicznie”. Nie ma na co czekać – apelowała.
O znaczeniu nawet najmniejszych terytoriów mówiła Karolina Kuszlewicz, adwokatka, aktywistka i inicjatorka akcji #LicząSięSkrawki. Za tym hasłem kryje się wezwanie do ochrony przyrody w każdej postaci, choćby najmniejszej – niewielkich mokradeł, zadrzewień śródpolnych; przyrody, która znika w języku, na mapach i w decyzjach administracyjnych. Wokół tej idei powstała społeczność ludzi, którzy zaczynają wierzyć, że nie musimy traktować zaklęć urzędniczych jako wyroczni i ostateczności; że wrażliwe patrzenie pod nogi musi wreszcie zostać zauważone i znaleźć uznanie także na poziomie instytucjonalnym. – Gdy walczy się o bardzo znane miejsca jest łatwiej, mimo tego, że często jest to walka naznaczona politycznie. Kiedy walczyłam o swoje skrawki, reprezentując nie klienta, lecz zwierzęta i miejsce, pozwoliłam sobie na mocne wykroczenie. Mówiłam przed sądem, że to, co robimy ze skrawkami, to współczesna forma kolonializmu. Dlaczego w ogóle uznajemy, że ziemia, którą podzieliliśmy w ludzkiej administracji, należy tylko do nas? Skąd pomysł, że ziemia należy do ludzi? – pytała Kuszlewicz w rozmowie z członkinią Fundacji Olgi Tokarczuk, Janą Karpienko. Adwokatka poprowadziła również warsztaty dotyczące obrony zwierząt w ramach Latającego Uniwersytetu Ludowego.
W trakcie pierwszego weekendu Festiwalu, na Zamku Sarny, była z nami akcja edukacyjna Tour de Konstytucja, prowadzona przez Fundację Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. Aktywiści i aktywistki z grup formalnych i nieformalnych, przedstawiciele sądownictwa, prokuratur oraz adwokatury, a także ludzie kultury i zwykli obywatele odwiedzają wsie, miasteczka i miasta, by rozmawiać o państwie obywatelskim oraz o prawach i obowiązkach zagwarantowanych w Ustawie Zasadniczej z Kartą Praw Podstawowych UE. Tegoroczna, szósta już edycja Tour de Konstytucja odbywa się pod hasłem „Zatrzymaj faszyzm”. Aktywiści uświadamiają, jak ważne dla funkcjonowania demokratycznego państwa są praworządność i przestrzeganie przepisów konstytucji. Przyglądają się temu, co od dawna obserwujemy w przestrzeni publicznej, czyli dezinformacji i manipulacji informacyjnej, polaryzacji połączonej z kreowaniem wroga, językowi nienawiści i dehumanizacji, degradacji mediów i podważaniu znaczenia wiedzy eksperckiej, a także procesom osłabiającym demokratyczne reguły państwa i zaufanie do niezależnych instytucji. VI edycja Tour de Konstytucja poświęcona jest temu, jak rozpoznawać te procesy odpowiednio wcześnie i jak im przeciwdziałać, zanim staną się czymś zwyczajnym i powszechnie akceptowanym. Podczas spotkań z festiwalową publicznością rozmawiano o tym, jak bronić godności człowieka, jak wzmacniać społeczną solidarność, jak odbudowywać zaufanie do prawdy, instytucji i wspólnoty obywatelskiej oraz jak reagować wtedy, gdy język wykluczenia, pogardy i odczłowieczania zaczyna wypierać szacunek, odpowiedzialność i troskę o drugiego człowieka.
W trakcie Festiwalu Góry Literatury 2026 była także prowadzona zbiórka podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Uwaga! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre”. Według inicjatorów akcji ustawa o prawie łowieckim obowiązująca od 1995 roku jest przestarzała i nie odpowiada aktualnej wiedzy o ochronie zwierząt i środowiska. Aktywiści domagają się „ograniczenia kontrowersyjnych praktyk łowieckich, końca komercjalizacji polowań, zwiększenia bezpieczeństwa ludzi oraz przywrócenia kontroli państwa i społeczeństwa nad łowiectwem”. Łącznie podczas Festiwalu Góry Literatury i siostrzanego Festiwalu Rzeki Literatury, organizowanego przez Fundację Olgi Tokarczuk i Fundację Festiwal Góry Literatury w województwie lubuskim, udało się zebrać 7000 podpisów. Zbiórka trwała do końca sierpnia, pod inicjatywą podpisało się łącznie 204 tysiące osób, a projekt ustawy trafił do dalszego procedowania w Sejmie.
Latający Uniwersytet Ludowy
Pasmo edukacyjne Latający Uniwersytet Ludowy (w skrócie LUL) jest nieodłącznym elementem Festiwalu Góry Literatury. Nawiązuje do idei uniwersytetów ludowych, których historia sięga XIX wieku. W naszym przekonaniu edukacja polega na niekończącym się dialogu, wymianie myśli i inspiracji, na bezustannym rozwijaniu nie tylko wiedzy, ale i siebie — także w rozumieniu „wychodzenia z siebie”, zyskiwania innej perspektywy, poszerzania horyzontów i próbowania nowych rzeczy. Zaprosiliśmy naszych uczestników na wykłady, seminaria, warsztaty, spotkania, pokazy filmowe oraz spacery przyrodniczo-literacko-sensoryczne. Zaproponowaliśmy działania o zróżnicowanej tematyce, które zostały przeprowadzone nie tylko w salach i pracowniach, synagodze i teatrze, ale też w plenerze – w lasach, nad wodą, na górskich ścieżkach. Przygotowaliśmy zajęcia i spotkania z bardzo różnych dziedzin: od antropologii, historii, filozofii, literatury, psychologii, przez dietetykę, przyrodę, animizm po codzienną i niecodzienną komunikację, a wiele z nich wprost bądź niebezpośrednio nawiązywało do tematu wiodącego – Terytoriów. W trakcie dziewięciu dni odbyło się 30 sesji warsztatowych i spotkań, w których uczestniczyło 1600 osób. Co dla nas bardzo ważne – udział we wszystkich wydarzeniach był bezpłatny (większość była objęta koniecznością wcześniejszych zapisów, a w miarę możliwości zapewnialiśmy udział także osobom z list rezerwowych).
Włączyliśmy w program Latającego Uniwersytetu Ludowego pokazy filmowe połączone ze spotkaniami z wybitnymi osobistościami polskiej kinematografii.
Z okazji ustanowionego przez Senat Rzeczpospolitej Polskiej Roku Andrzeja Wajdy, związanego z setną rocznicą urodzin i dziesiątą rocznicą śmierci wybitnego reżysera, wyświetliliśmy film Człowieka z marmuru. Z tym obrazem związana jest kolejna rocznica – w 2026 roku minęło 50 lat od jego premiery. Człowiek z marmuru to jeden z najważniejszych filmów rozliczeniowych w historii polskiej kinematografii. To kino, które nie tylko mierzy się z przeszłością, ale i pomaga przepracować jej traumę, która okazała się niezwykle trudna. Pomimo niechęci władz, kinowe projekcje Człowieka z marmuru w 1977 roku były dla polskiego społeczeństwa czymś w rodzaju zbiorowego katharsis. Po projekcji odbyło się spotkanie z Krystyną Jandą, odtwórczynią roli filmowej Agnieszki. Rozmowę zorganizowaliśmy w plenerowej przestrzeni przy Teatrze Zdrojowym w Polanicy-Zdroju, by umożliwić udział w spotkaniu jak największemu gronu osób. Rozmawialiśmy o potędze filmowej opowieści, o roli kultury, odwadze ludzi kultury, o mówieniu władzy i sobie samym prawdy w oczy, a także o samym Andrzeju Wajdzie. — Dla mnie najważniejsze było spotkanie z Andrzejem Wajdą. Oduczył mnie wszystkiego, czego nauczono mnie w szkole teatralnej, zaprzeczył wszystkiemu — wspominała Krystyna Janda. –– Pierwszy raz spotkałam się w tym zawodzie z człowiekiem, który wierzył, że film, obraz słowo może zmienić ustrój polityczny. On widział we mnie znak nowego pokolenia. Byłam wtedy bezczelna, miałam temperament, zachowywałam się dość kontrowersyjnie. W ogóle się nie przejmowałam, że „Człowiek z marmuru” miał być zatrzymany przez cenzurę. Dla mnie ważniejsze było, że się czegoś nauczyłam. Andrzej nauczył mnie być Polką, obywatelką, matką. Rozmowę przeprowadził prezes Fundacji Olgi Tokarczuk, Irek Grin.
Zaprezentowaliśmy publiczności również ostatni film Agnieszki Holland, Franz Kafka, portretujący jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku, którego twórczość wciąż rezonuje i inspiruje współczesnych twórców. Film to nieoczywista biografia i autorska opowieść o próbie poznania drugiego człowieka, twórcy, osobowości. Bliższa być może filmowemu esejowi, wymykającą się klasycznej fabularnej narracji. To świadectwo intelektualnej ciekawości i stylistycznej odwagi. Po projekcji odbyła się rozmowa z reżyserką o poszukiwaniach własnej prawdy o słynnym pisarzu. –– Pamiętam, jak pierwszy raz przeczytałam „Proces”, miałam wtedy 14 lat i czytałam wszystko co mi wpadnie w ręce. Literatura otwierała mi oczy. To był szok. „Proces” był inny niż wszystko, co przeczytałam wcześniej. Zaczęłam szukać innych utworów Kafki i czytać wszystko, co zostało wydane po polsku. Zaczęłam fantazjować, że go rozumiem – wspominała Agnieszka Holland. –– Kafka przewidział wszystkie mechanizmy. Był mistrzem alienacji. Rzeczywistość wokół nas zaczęła się znowu zmieniać i przypominać to, co znamy z lat 30. XX wieku. I skoro Kafka aktualizuje się w taki bezpośredni sposób, to znaczy, że jesteśmy w bardzo złym miejscu historii. Spotkanie z reżyserką poprowadziła pisarka Sylwia Chutnik. Agnieszka Holland spotkała się z naszą publicznością także w paśmie głównym.
Wyświetliliśmy film dokumentalny That Boy: A Conversation about Hate and Healing (Ten chłopak: rozmowa o nienawiści i uzdrowieniu), przedstawiający spotkanie Toby’ego Górniaka MBE, romskiego artysty, aktywisty i byłego uchodźcy, który w latach 90. musiał opuścić Polskę po brutalnych atakach skinheadów, oraz Mirka, byłego neonazisty, dziś chrześcijanina zaangażowanego w działania przeciwko ekstremizmowi. Ich szczera rozmowa odsłania mechanizmy rodzenia się nienawiści, konsekwencje przemocy oraz potencjał sprawiedliwości naprawczej i uzdrowienia po traumie. Chcieliśmy, aby w czasach rosnącej polaryzacji i przemocy motywowanej nienawiścią, edukacyjna projekcja filmu stworzyła okazję do refleksji nad tym, jak budować mosty ponad podziałami i jak osobiste historie mogą inspirować do zmiany, a przez to wspierać równość, dialog i prawa człowieka. Film powstał w ramach międzynarodowego projektu badawczego o radykalizacji skrajnej prawicy, realizowanego pod kierownictwem Michała P. Garapicha (London Metropolitan University), i miał swoją premierę w kwietniu 2025 roku w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Po projekcji odbyły się warsztaty z udziałem ekspertów zajmujących się tematyką historii, migracji i włączenia Romów, a także pamięci, przemocy i dialogu – Elżbietą Mirga-Wójtowicz, Michałem P. Garapichem oraz Anną Jochymek.
Pisarze Radek Rak i Wit Szostak poprowadzili wspólnie warsztat o nazwie „Kreacja światów możliwych”, na którym przyglądali się głównym mechanizmom literackiej zabawy w tworzenie. Wraz osobami uczestniczącymi w zajęciach szukali odpowiedzi na pytania: dlaczego fantazjujemy, czy nasz realny świat to za mało, co nam daje stwarzanie nieistniejących światów oraz jak to robić, by wyobraźnia spotkała się z rozumem. — W literaturze jedne wyobrażone światy nas przekonują, chcemy do nich wracać i w nich zamieszkać, podczas gdy inne pozostawiają nas obojętnymi. Czasem nawet widzimy, że w samym procesie kreacji coś poszło nie tak: wymyślone uniwersum jest niewiarygodne – uważają autorzy. Podczas warsztatów próbowali wspólnie z grupą powołać do istnienia możliwy, choć jeszcze nikomu nieznany świat.
Nieodłącznym elementem pasma edukacyjnego FGL jest seminarium „Ex-centrum” Edwina Bendyka, prezesa zarządu Fundacji im. Stefana Batorego, dziennikarza, publicysty i pisarza, zajmującego się tematyką cywilizacyjną oraz relacjami między nauką i techniką a polityką, gospodarką, kulturą, życiem społecznym. Uczestnicy wspólnie z prowadzącym szukali ex-centrycznej perspektywy otaczających nas zjawisk, starając się zrozumieć istotę rzeczy w niekonwencjonalny sposób. Nazwę „ex-centrum” wymyśliła Olga Tokarczuk, a propaguje nasza Fundacja, co skutkowało między innymi powstaniem Akademickiego Centrum Badań. Ex-centrum Olgi Tokarczuk na Uniwersytecie Wrocławskim. Na seminariach Edwina Bendyka uczestnicy rozmawiali o „pluriwersum” – archipelagu ex-centrycznych lokalności, z których każda może być środkiem świata i punktem odniesienia, a także o języku, który wyklucza, szczególnie w kontekście mediów społecznościowych. Nie sposób nie zauważyć, że obracamy się w „swoich” bańkach, poprzez które umacniamy podziały, podkręcamy emocje językiem nienawiści, osłabiamy integrację społeczną. — Podstawą tworzenia alternatywnych opcji powinno być odwoływanie się do zasady wyobraźni, która jest syntezą zasady nadziei i zasady odpowiedzialności. Przyszłość nie jest w tej chwili zdeterminowana, choć wiele procesów ma nieodwracalny charakter. Konsekwencje zmian klimatycznych będą narastać i kształtować rzeczywistość przez setki lat, nawet jeśli uda się powstrzymać wzrost temperatury atmosfery. To jednak nie oznacza, że jesteśmy skazani na apokalipsę – ciągle mamy wybór — uważa Edwin Bendyk. W trakcie spotkań próbował wraz z warsztatowiczami zbadać te zagadnienia, odpowiedzieć sobie na wiele kluczowych pytań o świat, przyszłość i kondycję ludzkości.
W program Latającego Uniwersytetu Ludowego na dobre wpisały się również seminaria Magdaleny Środy, filozofki, profesorki Uniwersytetu Warszawskiego. W tym roku odbyły się pod hasłem „O utopiach w czasach dystopii”. Magdalena Środa przywołała słowa Olgi Tokarczuk z mowy noblowskiej: To, co wyobrażone, jest pierwszą formą istnienia stawiając je za punkt wyjścia do rozważań. W czasie seminariów uczestnicy przeglądali różne filozoficzne, społeczne i literackie projekty przyszłości oraz idealnego społeczeństwa, a także wizje postępu, i zastanawiali się, ile znaczą dziś takie pojęcia jak postęp, rozum, społeczne szczęście. — W czasach popularności dystopii taka refleksja może być źródłem nadziei — uważa Magdalena Środa.
Przyglądaliśmy się rosyjskiej propagandzie i zastanawialiśmy się, czy możemy się przed nią obronić. Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz, doktora historii dziennikarka i badaczka rosyjskiego świata medialnego, poprowadziła spotkanie poświęcone analizie subtelnych mechanizmów propagandy i dezinformacji, które przenikają do zachodnich dyskusji publicznych. Uczestnicy i uczestniczki warsztatów poznali konkretne przykłady rosyjskich narracji obecnych w mediach, kulturze i polityce, a także sposoby ich rozpoznawania i neutralizowania. Prowadząca pokazała, jak łatwo wpaść w pułapkę pozornie „racjonalnych” argumentów, które służą geopolitycznym interesom Kremla. Warsztaty miały charakter interaktywny: ich podstawą była analiza tekstów, nagrań i strategii komunikacyjnych, a celem było wyostrzenie krytycznego myślenia i zrozumienie, że wojna informacyjna nie toczy się gdzieś daleko, lecz w przestrzeni naszych własnych rozmów.
Częścią naszego pasma edukacyjnego był otwarty wykład suicydolożki Halszki Witkowskiej „Zachowania samobójcze wśród dzieci i młodzieży – zrozumieć, aby zapobiec”. Samobójstwo jest trudnym i delikatnym tematem. W ciągu ostatnich lat w Polsce znacząco wzrosła liczba prób samobójczych wśród nastolatków. Halszka Witkowska tłumaczyła, dlaczego tak się dzieje, co najczęściej wpływa na podjęcie decyzji o próbie samobójczej oraz jakie są czynniki ryzyka. W trakcie wykładu słuchacze i słuchaczki poznali podstawowe informacje o zachowaniach samobójczych i elementy wpływające na kryzys suicydalny u nastolatków, a przede wszystkim dowiedzieli się, jaką rolę odgrywa środowisko szkolne, rodzinne oraz internetowe we wzroście zachowań samobójczych w tej grupie wiekowej. Wykład miał na celu poszerzenie wiedzy u odbiorców zgodnie z zasadą „zrozumieć, aby zapobiec”. Poruszone zostały również podstawowe zasady kontaktu z młodymi osobami w kryzysie samobójczym. Istotną kwestią było zwrócenie uwagi na rolę dorosłych w udzielaniu pierwszej pomocy emocjonalnej, która – podobnie jak pierwsza pomoc przedmedyczna – może uratować czyjeś życie.
Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, profesora w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, członkini Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji Rady Europy, poprowadziła warsztat zatytułowany „Kultura żydowska – przeciwdziałanie mowie nienawiści”. Antysemityzm bywa nazywany „najstarszą nienawiścią”. Jak wiele innych form rasizmu i ksenofobii, oparty jest na całym systemie uprzedzeń, teorii spiskowych, postaw dyskryminacyjnych i skrajnie negatywnych emocji. Choć niektóre z antysemickich klisz i motywów są obecne od wieków, inne pojawiły się dopiero w ostatnim czasie. Jednocześnie trwa dyskusja nad granicami swobody wypowiedzi – nawet tej nienawistnej – oraz prawym definiowaniem tego, czym antysemityzm jest. Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, zajmująca się tą tematyką od ponad 15 lat, odwołując się do ciekawych przykładów z polskich i międzynarodowych sal sądowych, podzieliła się swoją wiedzą i zachęcała uczestników i uczestniczki do zastanowienia się nad rolą prawa w walce z antysemityzmem.
Zaprosiliśmy do refleksji do nad tym, jak przekształcone symbole narodowe i religijne stają się narzędziem oporu i walki o równość – był to temat wiodący warsztatu zatytułowanego „Tęczowa Matka Boska i Polka Walcząca – subwersja w jednej lekcji” prowadzonego przez Dominika Puchałę. Jest to badacz w Centrum Badań nad Uprzedzeniami na Uniwersytecie Warszawskim, związany z Instytutem Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, który naukowo zajmuje się mową nienawiści i ruchami skrajnie prawicowymi oraz autor książki Tęczowa Matka Boska, Orzeł i Polka Walcząca: Emancypacyjne wykorzystywanie symboliki grup większościowych w Polsce. Analizując medialne przedstawienia wspomnianych emblematów pokazuje, jak różne środowiska – od prawicy po lewicę – reagują na te akty symbolicznej subwersji. Uczestnicy i uczestniczki warsztatów przyjrzeli się także innym głośnym przykładom przewartościowywania symboli, takim jak przerobione godło z kobiecą postacią podczas protestów Strajku Kobiet, reinterpretacje Roty w wykonaniu artystek queerowych czy użycie krzyża i biało-czerwonych barw w performatywnych działaniach aktywistów. Warsztaty miały na celu ułatwienie zrozumienia, jak tego rodzaju gesty funkcjonują w przestrzeni publicznej i jakie emocje wywołują.
Jerzy Starzyński – historyk, animator kultury, badacz, dokumentalista, choreograf, działacz społeczny – przybliżył nam kulturę łemkowską. Podczas zajęć odbywających się pod hasłem „Ratować czy kreować? Pytania o przyszłość kultury łemkowskiej w warunkach wygnania” uczestnicy i uczestniczki mogli poznać historię wysiedleń i dokonanych przez nie spustoszeń, a także funkcjonowania kultury łemkowskiej w dobie PRL-u. Rozmawiano o transformacji, która dokonała się w ostatnich latach, o współczesnych przejawach kultury łemkowskiej w literaturze, czasopiśmiennictwie, muzyce i sztuce współczesnej, a wszystko to z uważnością na dotyczące Łemków stereotypy. Osią rozważań było pytanie postawione w tytule warsztatów. — Nie da się przecież odbudować czegoś, co przez stulecia rozwijało się w przestrzeni gór (łemkowszczyzny), gdy żyje się tak jak teraz: w rozproszeniu, w zmienionych warunkach geograficzno-społeczno-politycznych. Można jedynie ratować strzępy tego, co przetrwało – albo tworzyć coś nowego na fundamencie, jakim jest wiedza o tym, co pierwotne i źródłowe – zaznacza Jerzy Starzyński.
Po raz kolejny zajęcia w ramach LUL-u przygotowała prawniczka Karolina Kuszlewicz. W trakcie warsztatu zatytułowanego „Zwierzęta pozaludzkie i ich obrona” pochyliła się nad problemem funkcjonowania w obliczu tego, że krzywdzenie zwierząt wciąż jest pewną kulturową i prawną normą. — Nauki zajmujące się świadomością doznaniową zwierząt zdołały rozbić w pył anachroniczny paradygmat, wedle którego człowiek jest jedyną istotą zdolną do odczuwania. Tak: krowy, świnie, szczury, psy, koty, lisy i inne zwierzęta (co najmniej wszystkie kręgowe) potrafią zarówno czerpać przyjemność ze swojego istnienia, jak i odczuwać wielkie cierpienie. Dysponują złożonym spektrum odczuwania, które sprawia, że jakość ich życia, podobnie jak naszego, ma znaczenie — podkreśla adwokatka i aktywistka. — Jednocześnie wciąż doznają potwornych krzywd ze strony człowieka. Prawo w wielu swoich przejawach, zamiast gwarantować sprawiedliwość, sankcjonuje niesprawiedliwość wobec zwierząt. Karolina Kuszlewicz wraz z warsztatowiczami zastanawiała się, w jaki sposób wykorzystywać kiepskie prawo na korzyść zwierząt, czy walka o jedno zwierzę może zmieniać cały system oraz jak zarządzać swoim zaangażowaniem, skoro skala krzywd zwierząt jest tak rozległa.
Zorganizowaliśmy warsztat arteterapeutyczny skoncentrowany na leczniczej mocy literatury. Poprowadziła go pisarka, psychiatrka i psychoterapeutka Katarzyna Szaulińska, która przywołuje postać Deborah Almy – stworzyła ona projekt „Emergency Poet”, podczas którego jeździła vanem stylizowanym na ambulans i „leczyła” ludzi, przepisując im wiersze jako lekarstwa na konkretne bolączki psychiczne: zakochanie, lęk czy żałobę. Szaulińska postawiła przed grupą warsztatową pytania: czy literatura leczy, kogo – piszącego czy czytającego, w jaki sposób? Odpowiedzi szukano we wspólnej lekturze i dyskusji.
W animistycznym cyklu Latającego Uniwersytetu Ludowego kolejny już raz odbyły się warsztaty z Walerym Topojewem i Janą Karpienko, tym razem poświęcone relacji z miejscem – terytorium. Spotkanie „Szamanizm a współczesność — prawda, mit, manipulacja” było poświęcone postrzeganiu miejsca jako żywej przestrzeni, na którą (w ujęciu animistycznym, a szczególnie szamańskim) wpływa obecność duchów miejsca. Uczestnicy dowiedzieli się, w jaki sposób w tradycjach szamańskich i animistycznych rozumiane jest terytorium – jako przestrzeń relacji, pamięci i wzajemnego oddziaływania. Prowadzący wyjaśnili, jak szaman nawiązuje kontakt z miejscem, odczytuje jego stan, pracuje z krajobrazem, pamięcią przodków i pamięcią przestrzeni, a także przyglądali się praktycznym sposobom uważnego kontaktu z otaczającą nas rzeczywistością.
Monika Braun, pisarka, kulturoznawczyni, aktorka i trenerka technik komunikacyjnych, poprowadziła warsztat zatytułowany „Komunikacja międzyludzka jako inscenizacja”. —Wykłady, prezentacje, rozmowy kwalifikacyjne – wszystkie je po prostu widać i słychać. Zmysłowo odbieramy głos i ruch mówiącej osoby i łatwo nam przychodzi ocenić jej wiedzę, pasję i charyzmę. Tak przynajmniej sądzimy — zwraca uwagę Monika Braun i pyta, gdzie tak naprawdę znajduje się źródło dobrego wystąpienia. Trenerka wyjaśniła uczestnikom zajęciem, co w istocie czyni dobry mówca, by zrobić na nas wrażenie, jakich używa „konkretnych, widzialnych środków, dających się nazwać, a nawet zmierzyć, by zagrać na niewidzialnych instrumentach doznań i wrażeń swojej publiczności”. Warsztatowicze szukali także odpowiedzi na pytania, jak budzić ciekawość i utrzymywać uwagę odbiorcy w publicznych wystąpieniach, jak zamiary i wyobrażenia przekształcić w konkretne sposoby mówienia do innych i jakie widzialne znaki do tego służą oraz skąd czerpać pewność siebie w sytuacjach komunikacyjnych.
Zabraliśmy festiwalowiczów na spacer sensoryczny zatytułowany „Hydrozagadka”, poświęcony rzekom przepływającym przez tereny, na których odbywa się Festiwal Góry Literatury. Ze Wzgórz Ścinawskich roztacza się piękny widok, którego nieodłączną częścią jest rzeka. Rzeka Ścinawka, zazwyczaj niepozorna i łagodna, potrafi pokazać swoją siłę. To rzeka transgraniczna – bierze początek w gminie Mieroszów, przepływa przez Czechy, by następnie ponownie przekroczyć granicę i wpłynąć na teren gminy Radków od strony wsi Tłumaczów. We wrześniu 2024 roku, po intensywnych opadach, zasilona wodami dopływów: Włodzicy, Pośny i Dzika, wypełniła dolinę wodą, zmieniając łąki i pola w gigantyczne rozlewisko. Obecnie w przestrzeni publicznej trwają konsultacje na temat ochrony przeciwpowodziowej, a jednym z rozważanych rozwiązań są suche zbiorniki retencyjne, mające ograniczyć ryzyko powtórzenia się podobnych zdarzeń. Podczas warsztatu nie opowiadaliśmy się za konkretnym stanowiskiem, nie rozstrzygaliśmy dylematu mieszkańców i władz, lecz przyglądaliśmy się temu miejscu – jego naturalnemu i kulturowemu krajobrazowi. Spróbowaliśmy wyobrazić sobie, jak zmieni się ten pejzaż, gdy zostanie przekształcony w trosce o bezpieczeństwo. Przybliżyliśmy też uczestnikom i uczestnikom historię tego miejsca, jego funkcje i zależności. Zastanawialiśmy się, czy da się pogodzić bezpieczeństwo z troską o naturę, jak nasze decyzje – lokalne i globalne – wpływają na zmiany hydrologiczne oraz czy powódź i susza to dwie strony tego samego problemu? Warsztat był okazją do wspólnej refleksji i spaceru terenowego, który połączył obserwację krajobrazu z rozmową o relacjach: rzek i ludzi, przeszłości i przyszłości, przyrody i infrastruktury. Poprowadzili go wspólnie Jan Mencwel, działacz społeczny i autor książki Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać, oraz członkowie i członkinie stowarzyszenia Stolovelasy.
Ewa Pluta wraz z członkami i członkiniami stowarzyszenia Stolovelasy zabrała uczestników festiwalu na spacer literacki zatytułowany „Rubieże i granice”. — Boleśnie przekonujemy się, że koncepcja świata bez granic to tylko piękna iluzja, która rozwiewa się na naszych oczach. Granica znowu dzieli – suwerenne państwa, narody, dla wielu stanowiąc barierę nie do przebycia – uważają prowadzący. Podczas spaceru literackiego, idąc sudeckim szlakiem w pobliżu granicy polsko-czeskiej, zastanawiali się nad fenomenem granic, zasieków, murów i pograniczy. Punktem odniesienia do tych rozważań była książka Rubież. Reportaż wędrowny Ewy Pluty, rezultat trzymiesięcznego spaceru wzdłuż wschodniej granicy Polski i rozmów z mieszkańcami pogranicza: rolniczką z Sankur, batiuszką z Mostowlan, wróżką z Opaki Dużej czy emerytowaną nauczycielką z Chomontowiec, łącząca reportaż z eseistyczną refleksją nad znaczeniem granic we współczesnym świecie. Na trasie warsztatu nie zabrakło przystanków, podczas których spacerowicze chłonęli widoki.
Osią zainteresowania podczas kolejnego festiwalowego spaceru–warsztatu były ptaki. Na oficjalnej stronie Parku Narodowego czytamy: na terenie Gór Stołowych stwierdzono występowanie 95 gatunków ptaków, w tym 89 gatunków objętych ochroną gatunkową. Na łąkach usłyszeć można skowronka, pokląskwę albo świergotka, czasami przepiórkę, a nawet derkacza, który ponoć brzmi jak świerszcz. Nocami krzyczą objęte ochroną puchacze i sóweczki, a w okresie migracji lub koczowania pojawiają się czaple siwe, gęsi, jemiołuszki, jery. Spotkać można wyniosłego myszołowa włochatego, a bliżej zbiorników wodnych i strumieni odzywają się pliszki. Nasza przewodniczką oraz prowadzącą spacer ornitologiczny była Izabela Dłużyk, osoba niewidoma od urodzenia, którą cechuje szczególna wrażliwość na dźwięki, specjalizująca się w nagrywaniu odgłosów przyrody – zwłaszcza ptaków. Towarzyszyli jej przedstawiciele i przedstawicielki organizacji Stolovelasy, składającej się z ludzi, przed którymi Góry Stołowe odkryły wszystkie swoje tajemnice.
Ponownie była z nami Urszula Zajączkowska, poetka i botaniczka, profesorka w Zakładzie Botaniki Leśnej SGGW, która bada ruch i regenerację roślin, łączy naukę z filmem i literaturą. Prowadzone przez nią podczas Festiwalu Góry Literatury poetycko-przyrodnicze spacery cieszą się ogromnym zainteresowaniem, nie inaczej było i tym razem. Wędrówkę poprzedza seminarium wprowadzające o tym, jak patrzeć na rośliny, by czytać historię ich trwania: ślady wzrostu, ran, przemian. Następnie uczestnicy i uczestniczki idą wspólnie do lasu – uważnie, powoli, z narzędziami skupienia: poezją, ciszą i mikroskopem. Zajrzeli w liście borówki, prześledzili łuski bukowej kory, poczytali ich litery-komórki. Było to ćwiczenie z obecności, zmysłów i uważności na życie zapisane w materii – innej niż ludzka. Zorganizowaliśmy dwa takie spacery.
Na spacer zabrał naszych festiwalowiczów – dużych i małych – również dziennikarz i działacz na rzecz ochrony przyrody Adam Wajrak. Podczas warsztatu „Sarny w Sarnach” tropili wspólnie zwierzęta, obserwowali przyrodę, a zwłaszcza ptaki na terenie Zamku Sarny w Ścinawce Górnej, jednej z naszych głównych festiwalowych lokalizacji.
Lekarka weterynarii i dziennikarka Dorota Sumińska poprowadziła warsztat o nazwie „Kuchnia przyszłości”, na którym wraz z uczestnikami i uczestniczkami przyglądała się diecie wegańskiej. — Określenie relacji pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem z pewnością nie jest zadaniem łatwym. W związku z postępującym przewartościowywaniem antropocentrycznej wizji świata zasadne stają się pytania o przyszłość relacji międzygatunkowych, w tym o naszą wspólną codzienność – czyli to, czym się odżywiamy – uważa Sumińska. Pytała warsztatowiczów, czy poza koniecznością wynikającą ze zmiany klimatu i kurczących się zasobów naturalnych jesteśmy w stanie naprawdę pokochać i uszanować zwierzęta pozaludzkie, a może kochamy tylko te wybrane, bliskie nam gatunki – swojego psa, kota, królika? Rozważania dotyczyły także szacunku dla innych – pozaludzkich – istot.
Dietetyczka kliniczna Katarzyna Błażejewska-Stuhr podjęła temat „pozytywnego jedzenia”, starając się przybliżyć uczestnikom i uczestniczkom zajęć zasady dobrego odżywiania, począwszy od próby zdefiniowania go. W obliczu rosnącej liczby sprzecznych rekomendacji żywieniowych sama wiedza często nie przekłada się na trwałą zmianę zachowań. — Coraz wyraźniej widać, że sposób, w jaki jemy, jest wypadkową nie tylko fizjologii, lecz także stresu, nawyków i uwarunkowań psychologicznych — zwraca uwagę Błażejewska-Stuhr. Opowiadała, jak znajdować fachową i rzetelną wiedzę oraz skoncentrowała się na praktycznym jej zastosowaniu – z uwzględnieniem mechanizmów regulujących apetyt, relacji na linii jelita–mózg oraz wpływu czynników emocjonalnych na wybory żywieniowe. Wraz z warsztatowiczami rozebrała na czynniki pierwsze najnowsze trendy: „fibermaxxing”, obsesję proteinową, „biohacking jelit” i panikę glukozową. Grupa warsztatowa zastanawiała się, dlaczego wiedza żywieniowa nie zawsze przekłada się na zmianę zachowania, i poznała praktyczne narzędzia wspierające regulację sposobu jedzenia w codziennym życiu.
Katarzyna Błażejewska Stuhr, Dorota Sumińska, a także Dominika „Stewunia” Olejnik, promotorka weganizmu, wzięły udział w debacie „Kuchnia przyszłości”, która również włączyliśmy w program Latającego Uniwersytetu Ludowego. — Chciałabym, aby dieta przyszłości była oderwana od mitów, że dla wszystkich dietą odchudzającą jest dieta 1000 kalorii, że wszyscy nie powinni jeść po 18. chciałabym, żebyśmy byli wyzwoleni z opresyjnych kajdan dietetycznych, które nie są prawdą. Dostęp do wiedzy jest coraz łatwiejszy i powinniśmy z niego korzystać — apelowała Olejnik. Dodała: — A przede wszystkim mam nadzieję, że się trochę opamiętamy i przystopujemy z nadprodukcją.
Małe Góry Literatury
Jesteśmy dumni, że udało nam się w tym roku – ponownie – powiększyć także pasmo edukacyjne skierowane do dzieci i młodzieży, czyli Małe Góry Literatury (MGL). Wierzymy, że miłość do literatury rośnie razem z człowiekiem. Dostrzegamy w tym rolę rodziców, opiekunów, rodzeństwa, a także nauczycieli i nauczycielek. Ważni w procesie rozkochania w książka są też ich autorzy i autorki książek oraz oczywiście osoby kreślące kolory i kształty włosów bohaterek literackich, malujące groszki na koszuli głównego bohatera czy dorysowujące wąsy kotkom. Umożliwiliśmy młodym uczestnikom spotkanie z różnymi bohaterami, między innymi pisarzami i pisarkami, ilustratorkami, popularyzatorami nauki, edukatozami i edukatorkami. Zaproponowaliśmy szereg różnorodnych warsztatów, lekcji, wykładów, debat, spotkań, działań teatralnych. Nowością były w tym roku projekcje filmów animowanych połączone z prelekcją i dyskusją po pokazie. Udział we wszystkich 25 wydarzeniach w ramach Małych Góry Literatury był bezpłatny, a wzięło w nich udział blisko 1000 młodych osób.
Integralną częścią Festiwalu Góry Literatury są od lat warsztaty kreatywnego pisania, których uczestników wyłaniamy wcześniej w drodze konkursu na krótki tekst prozatorski, nawiązujący w dowolny sposób do ogólnego hasła zaproponowanego przez prowadzących. W tym roku, inaczej niż podczas poprzednich edycji, nasze warsztaty były skierowanie do osób niepełnoletnich. Zaprosiliśmy na nie młodzież w wieku 14–19 lat (uczennice i uczniów klas VII–VIII szkół podstawowych oraz szkół ponadpodstawowych), a zajęcia włączyliśmy w pasmo Małe Góry Literatury. Warsztaty poprowadziła pisarka i edukatorka Sylwia Chutnik, która zaproponowała temat „Kiedyś to będzie”, a uczestnicy i uczestniczki mieli w twórczy sposób spróbować odpowiedzieć na pytanie, jak może wyglądać świat i dorastanie za 20 lat. Zachęcaliśmy do refleksji nad przyszłością i próbą wyobrażenia sobie świata w roku 2046, a inspiracją mogły stać się zmiany klimatyczne, rozwój nowych technologii, media społecznościowe czy dynamicznie zmieniające się relacje społeczne. Chcieliśmy zachęcić młode osoby do odważnego zadawania pytań, opowiadania o swoich doświadczeniach i eksperymentowania z formą literacką. Konkurs wraz z warsztatami był zaproszeniem do potraktowania pisania nie tylko jako szkolnego zadania, lecz jako sposobu twórczego myślenia, budowania własnej wrażliwości i prowadzenia dialogu z otaczającą rzeczywistością. Inicjatywa ma również na celu docenienie młodych autorek i autorów oraz stworzenie im warunków do dalszego rozwoju kompetencji literackich.
W ramach Małych Gór Literatury zorganizowaliśmy debatę skierowaną do dorosłych, ale z myślą o młodych i najmłodszych. W dyskusji pod hasłem „Dzieci w sieci”, poświęconej bezpieczeństwu młodych w przestrzeni internetowej, wzięli udział Magdalena Bigaj, badaczka i ekspertka edukacji cyfrowej, oraz Adam Mirek, popularyzator nauki i autor książek dla dzieci. Poprowadziła ją nauczycielka i popularyzatorka wiedzy o języku polskim Aneta Korycińska, znana w Internecie jako Baba od polskiego. Rozmawiano o tym, jak media społecznościowe, komunikatory, gry online i algorytmy wpływają na rozwój dzieci i nastolatków oraz jak mądrze towarzyszyć im w cyfrowym świecie, nie popadając ani w bezkrytyczny zachwyt, ani w moralną panikę? Debata dotyczyła wyzwań związanych z obecnością dzieci w sieci, kwestii bezpieczeństwa, relacji i znaczenia dobrostanu psychicznego. Zasadniczym konkluzją dyskusji jest wniosek, że aby wspierać młodych ludzi w odpowiedzialnym korzystaniu z nowych technologii, sami – my, dorośli – musimy zbudować zdrowe nawyki cyfrowe oraz rozwijać krytyczne myślenie. — Należy odróżnić kontakt od połączenia. Internet jest medium, które pozwala nam podtrzymać kontakty, ale stanowi tylko połączenie z drugą osobą. W Internecie, a zwłaszcza w mediach społecznościowych, ludzie są tylko echem siebie samych. Nie widzimy się nawzajem wraz z całą osobowością — zwróciła uwagę Magdalena Bigaj. — Internet potrafi protezować wiele pierwotnych potrzeb, na przykład potrzebę przynależności do grupy. To wiele prostsze niż wyjście z domu i próba włączenia się w jakąś grupę – dodała. Adam Mirek podzielił się osobistą refleksją: — Z perspektywy osoby, która pracuje w mediach społecznościowych, zauważyłem, że pracuję non stop, od momentu wstania do pójścia spać. Nie brakowało mi czasu na pracę, lecz czasu wolnego, czasu z rodziną, czasu na aktywność fizyczną. Telefon to jest moje biuro. Ludzie na ogóle nie spędzają w biurze całej doby — powiedział. Opowiadał też o procesach zachodzących mózgu, które sprawiają, że scrollowanie w Internecie wydaje się być tak atrakcyjne i wciągające. — Trzeba zrozumieć mechanizmy, aby móc zacząć się kontrolować i świadomie korzystać z technologii — dodał. Z kolei Magdalena Bigaj zauważyła, że nie ma jednego uniwersalnego dla wszystkich zestawu zdrowych nawyków. — Wiedza nie chroni, chronią zachowania! — zaapelowała.
Adam Mirek, naukowiec i autor takich książek dla młodych, jak: „Bebechy”, „Glutologia”, „Coś tu śmierdzi”, wygłosił również wykład edukacyjny dla dzieci (który przyciągnął także wielu dorosłych) pod nazwą „Co w brzuchu piszczy”. Opowiadał, jak działa świat – ten ukryty pod ludzką skórą i wspólnie z uczestnikami i uczestniczkami szukał odpowiedzi na nieoczywiste pytania, między innymi czy da się poruszać uszami i polizać własny łokieć. Nie zabrakło części warsztatowej i wspólnych eksperymentów. — Nauka jest fascynującą przygodą! – przekonuje z powodzeniem Mirek.
Nowością w paśmie Małe Góry Literatury był w tym roku wspominany cykl pokazów filmowych „Dzień dobry z bajką”. Wyświetliliśmy pięć filmów z różnych zakątków świata, każdy seans był poprzedzony wprowadzeniem, a jego dopełnienie stanowiła rozmowa po pokazie z udziałem młodych widzów. W programie znalazły się następujące tytuły: Chłopiec na krańcach świata (reż. Grzegorz Wacławek, Marta Szymańska), Tajemnica śpiewających ptaków (reż. Antoine Lanciaux), Dziki robot (reż. Chris Sanders), Nawet myszy idą do nieba (reż. Jan Bubeníček, Denisa Grimmová), Felek i Tola ratują las (reż. Mascha Halberstad). Prelegentkami w cyklu były edukatorki filmowe Michalina Drygasiewicz i Anna Równy.
O czym dorośli nie mówią dzieciom, o tym opowiedział im Boguś Janiszewski, autor popularnej serii książek To, o czym dorośli ci nie mówią (wydawnictwo Publicat). Było o tym, jak działa mózg, czym są pieniądze, co robi z nami telefon i co się wyprawia w jelitach. Za pomocą humoru i prostego języka autor przekonywał uczestników i uczestniczki, że każde pytanie ma sens – nawet to najbardziej niewygodne. Uczyli się samodzielnego myślenia, zadawania pytań, analizowania i rozumienia świata. — Sporo wiedzy, nieco zabawy, dużo słuchania i dużo rozmawiania — podsumowuje Janiszewski.
Krzysztof Łapiński, filozof, tłumacz, dziennikarz i autor powieści dla dzieci, poprowadził dwie sesje warsztatowe nawiązujące do jego tytułów jego książek: „Dzik Dzikus, czyli jak rozmawiać z trollem” oraz „Świnia Malwina, czyli wielka moc pomagania. Na pierwszych zajęciach dzieci dowiedziały się, czym są plotka, hejt i fake newsy i co to znaczy „nie karmić trolli”. Poznały sposoby na poradzenie sobie ze złośliwymi docinkami. Uczestnicy drugich zajęć rozmawiali o tym, że z pomagania i empatii można czerpać wiele dobrej energii i nadziei.
Roksana Jędrzejewska-Wróbel poprowadziła dla dzieci dwie lekcje związane z serią jej książek Florka. Choć Florka jest ryjówką, nie różni się właściwie niczym od ludzkich dzieci: ma pomysły, wątpliwości, pytania i codzienne przygody, które opisuje w pamiętniku. Zastanawia się, dokąd znika czas, gdzie jesteśmy, kiedy śpimy i czy coś może jednocześnie być i nie być. Bada świat z humorem, uważnością i potrzebą sprawdzania wszystkiego na własną rękę – nawet jeśli oznacza to próbę „przyłapania” fasolki na rośnięciu.
Adam Wajrak zabrał dzieci i młodzież uczestniczące w Festiwalu Góry Literatury na spacer przyrodniczy nazwany „Sarenki w Sarnach”. Dziennikarz i działacz na rzecz zwierząt od lat przekonuje, że piękno przyrody można podziwiać nawet trzy kroki od domu lub w centrum miast. Podczas spaceru uczestnicy i uczestniczki rozglądali się po otaczającym Zamek Sarny krajobrazie, tropili zwierzęta, wsłuchiwali się w ptasie radio. —Czasami nie trzeba udawać się w dalekie podróże, żeby zaobserwować coś ciekawego – wystarczą uważność i odrobina cierpliwości — uważa Wajrak. Spacer był okazją do bezpośredniego kontaktu z lokalną fauną i florą, poznania przyrodniczych ciekawostek o Dolnym Śląsku oraz rozmowy o tym, jak funkcjonują otaczające nas ekosystemy.
Spacer z Adamem Wajrakiem był inspiracją do kolejnego wydarzenia artystycznego i edukacyjnego na naszym Festiwalu – warsztatu „Gadające Sarny”, podczas którego uczestnicy i uczestniczki tworzyli komiksy inspirowane wcześniejszą wyprawą oraz otaczającą przyrodą. Była to okazja do twórczego rozwinięcia doświadczeń zdobytych podczas obserwacji w plenerze. Inspiracją stały się zarówno rzeczywiście spotkane gatunki, jak i wyobrażone historie, które mogłyby wydarzyć się wśród okolicznych łąk, lasów i pagórków. Warsztaty ilustratorskie poprowadziła Joanna Rusinek, autorka opracowań graficznych książek między innymi Michała Rusinka i Grzegorza Kasdepkego.
Ilustratorka Joanna Rusinek oraz pisarz, tłumacz i sekretarz Wisławy Szymborskiej Michał Rusinek poprowadzili wspólnie literacką pracownię kolażu „Guziki, słowiki, szaliki”. Podczas warsztatów dzieci poznały historie dwójki wyjątkowych autorów – Jana Brzechwy i Juliana Tuwima – oraz jednej poetki – Wisławy Szymborskiej. Miały okazję odkryć, jak dziecięce pasje, zabawy i zwyczajne obserwacje wpływały na późniejszą twórczość znanych autorów. Punktem wyjścia do spotkania były książki: Guzik. O Janie Brzechwie dla dzieci, Pan Słowik. O Julianie Tuwimie dla dzieci i Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci. Można było wysłuchać fragmentów utworów i opowieści o życiu pisarzy, a następnie stworzyć własne prace plastyczne techniką kolażu. W ruch poszły gazety, wycinanki, guziki i inne materiały, z których powstały barwne kompozycje.
Grzegorz Kasdepke, autor popularnych książek dla dzieci, w tym jednej lektury szkolnej, zaprosił na dwie lekcje zatytułowane 45 puknięć w głowę (plus 3 na wszelki wypadek) – to równocześnie tytuł jego książki, przybliżającej młodym czytelniczkom i czytelnikom słowa i pojęcia, które warto znać. — Choć nie chce się wierzyć, wszyscy na co dzień mamy do czynienia z gatunkami literackimi — przekonuje autor. — O proszę: mail, notka prasowa, wywiad – to tylko niektóre z nich. Używamy też wielu często niezrozumiałych dla dzieci pojęć, jak choćby dyskrecja, emigracja czy dyskryminacja. Im też najwyższy czas się przyjrzeć! I przyglądał się im, starając się dowcipnie i wnikliwie wyjaśnić i przybliżyć tę wiedzę warsztatowej grupie. Zorganizowaliśmy także spotkanie-rozmowę z Grzegorzem Kasdepkem – nie tylko dla dzieci (na przestrzeni kilku edycji Gór Literatury zorganizowaliśmy wiele spotkań dla najmłodszych z udziałem pisarza i zawsze przychodzili na nie dorośli, czasem nawet mieli dość znaczną przewagę liczebną), nie tylko o Detektywie Pozytywce i nie tylko o najnowszych książkach. Spotkanie poprowadziła członkini Fundacji Olgi Tokarczuk Michalina Dzierżęga.
W ramach MGL można było także obejrzeć spektakl teatralny Tkaczka chmur zainspirowany książką Katarzyny Jackowskiej-Enemuo o tym samym tytule (wydawnictwo Albus). To opowieść o przygodach dwójki rodzeństwa: Siostrzyczki i Braciszka, o miłości, odwadze, bliskości i zaufaniu — do siebie i do świata, a także o znajdowaniu własnych, najlepszych sposobów na radzenie sobie ze stratą. Baśń w delikatny, obrazowy sposób wprowadza widzów w temat spotkania z tym, co nieuchronne: chorobą, śmiercią i towarzyszącym im trudnym emocjom. Spektakl łączy literacką wrażliwość z muzyką wykonywaną na żywo – opowieści towarzyszą dźwięki akordeonu, oudu, cymbałów i sazu, budujące wyjątkowy klimat przedstawienia. Po pokazie Katarzyna Jackowska-Enemuo poprowadziła również wraz z multiinstrumentalistą Mateuszem Szemrajem warsztat ruchowy dla dzieci i ich opiekunów. Zajęcia wykorzystują ruch, muzykę i elementy ekspresji twórczej, pomagając dzieciom i dorosłym wyrażać uczucia, o których trudno im mówić. Stanowią bezpieczną przestrzeń do odkrywania własnych emocji i rozwijania empatii, pokazują również, że rozmowa o emocjach może odbywać się nie tylko poprzez słowa, lecz także przez ciało i dźwięk.
Zorganizowaliśmy rozmowę i warsztaty poświęcone inności i wykluczeniu. Podczas spotkania poświęconego Tryptykowi dla dzieci: Cztery palce Maby i jej tęczowa krew można było poznać historię bohaterki, która mierzy się z niezrozumieniem i odrzuceniem ze strony otoczenia. Książka Heleny Morpho w przystępny sposób podejmuje ważne tematy akceptacji, empatii i relacji rówieśniczych. Pochyliliśmy się nad doświadczeniami dzieci, które z różnych powodów mogą czuć się wykluczone lub niezauważone. Rozmowa wokół książki miała na celu pomóc najmłodszym lepiej zrozumieć własne emocje, rozwijać wrażliwość na potrzeby innych oraz odkryć, że różnorodność jest naturalną częścią świata.
Przeprowadziliśmy warsztaty skierowane do nauczycieli i nauczycielek, osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, a także osób z sektora kultury, których temat wiodącym był język inkluzywny. Słowa nie tylko opisują rzeczywistość – pomagają ją również tworzyć. Lena Bielska, psychoterapeutka i aktywistka, wyjaśniła, jak mówić o różnorodności z szacunkiem oraz dlaczego niektóre określenia mogą wykluczać, nawet jeśli nie wynika to ze złych intencji. Tłumaczyła, jak budować komunikację, która sprawia, że każdy czuje się zauważony. Opowiedziała o znaczeniu języka w codziennych relacjach oraz o tym, jak wpływa on na dobrostan dzieci i młodzieży. Uczestnicy i uczestniczki przyglądali się temu, jak język może wspierać otwartość, budować poczucie bezpieczeństwa oraz pomagać dostrzegać i szanować różnorodność – zarówno kulturową, etniczną, jak i tożsamościową czy dotyczącą seksualności.
Pasmo sztuk wizualnych
W ramach pasma sztuk wizualnych zaprezentowaliśmy interdyscyplinarną wystawę zatytułowaną Kamień, papier, nożyce kuratorowaną przez Michała Suchorę we współpracy kuratorskiej z Jagą Hupało, Anną Klimczak, Sylwią Krzemianowską, Magdą Publicewicz, Sefą Sagirem oraz Jakubem Duszyńskim.
W swoim tekście kuratorskim Michał Suchora pisze: „Kamień, papier, nożyce to jedna z najstarszych gier o sumie zerowej, czyli taka, w której wygrana jednej strony oznacza automatycznie porażkę drugiej. W każdej z tur może więc zwyciężyć tylko jeden gracz. Jego przeciwnik musi uznać swoją porażkę. To świat zerojedynkowy, jednoznaczny, o jasno zarysowanych zasadach i granicach. Takiego świata chcą współcześni przywódcy, bezwzględnie zwalczający swoich, prawdziwych lub wyobrażonych, wrogów. „Poddajcie się albo obrócimy waszą cywilizację w pył!”, „Oddajcie nam ziemię i surowce, inaczej zagłodzimy was sankcjami!”, „Przyjmijcie naszą ideologię, bo jak nie, to wynocha z naszego wspólnego kraju!” – brzmi znajomo? To nie cytaty z bajek o złym królu czy z serialu fantasy o walce dobra ze złem. To nasza rzeczywistość.
A może zmienić zasady gry? Albo chociaż to, co jest między kamieniem, papierem i nożycami, potraktować nie jako batalię, ale opartą na wzajemnym szacunku i zrozumieniu relację? Może nożyce wcale nie tępią się na twardym kamieniu, ale odwrotnie: te wyostrzają ich krawędzie jak osełka? Tak, nożyce tną papier, ale nie w akcie bezsensownej destrukcji, lecz kreacji, wspólnego tworzenia czegoś pięknego i potrzebnego. A papier pokrywa kamień, ale nie po to, by nim zawładnąć, by go zdominować, lecz by go ochronić”.
Wystawie towarzyszył manifest napisany i wygłoszony podczas wernisażu przez Agnieszkę Szpilę. Pisarka nawołuje w nim, by „wszystko, co żywe, (…) odciąć od tego, co martwe, toksyczne, co nam indywidualnie i społecznie nie służy”. Wymienia: patriarchalne narracje, przemysł piękna, przemysł sukcesu, przemysł produktywności, przemysł nienawiści, przemysł pogardy, normatywność, krzywdzące stereotypy oraz świat, „który modelował wszystkich niemieszczących się w patriarchacie tak długo, że aż zaczęli się kruszyć, a ich ciała – pękać”.
W trakcie wernisażu odbyły się także: pokaz Formy Ziemi Dolnośląskiej Muzeum Geologicznego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego, prezentacja Nożyce=Dłuto Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni – Oddziale Muzeum Narodowego w Warszawie wraz ze Space of Create, prezentacja PAN Muzeum Ziemi w Warszawie oraz wernisaż wystawy multimedialnej Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych w Warszawie.
Na wystawie oraz podczas interdyscyplinarnych działań zaprezentowali się tacy artyści, jak: Gosia Baczyńska, Bożena Biskupska, Joanna Bogusławska, Agnieszka Budzyńska, Anna Domańska, Andrzej Dragan, Wojciech Drozdowicz, Anna Eichler, Zuzanna Gocławska, Ewa Golis, Anton Grabowski, Krzysztof Gromek, Jaga Hupało, Anna Hupało-Sikorska, Hanna Jelonek, Zhanna Kadyrova, Jerzy „Jotka” Kędzora, Katarzyna Kazani, Anna Klimczak, Andrzej Kreutz-Majewski, Piotr Lisowski, Krzysztof Maniak, Hanna Matera, Mauko, Natalia Niemen, Robert Niziński, Piotr Nowiński, Witek Orski, Monika Osiecka, Ines Peryt, Achille Piolot, Lidia Popiel, Magda Publicewicz, Mariusz Przygoda, Iza Rutkowska, Zygmunt Rytka, Katarzyna Rzehak, Grzegorz Sierzputowski, Mirosława Skoczek-Śliwińska, Teresa Starzec, Tomasz Jakub Sysło, Małgorzata Szczepańska, Zbigniew Szczepański, Brunon Szolc, Szymon Szymankiewicz, Olga Szynkarczuk, Natalia Ślusarska, Iwona Tamborska, Tatiana Tokarczuk, Małgorzata Tokhou Olejniczak, Bartek Wasilewski, Anotnia Wolff, Paweł Zakrzewski.
W ramach projektu artystycznego zrealizowano oprowadzania po wystawie, performanse, interaktywne pokazy, spotkania z artystami, debaty i panele dyskusyjne (między innymi na temat surowców naturalnych wykorzystywanych w twórczości artystycznej). Zaprezentowano wystawę fotografii Jakuba Duszyńskiego zatytułowaną Gesty, a także odbyła się wielkoformatowa gra planszowa Muzeum Geologicznego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.
Wystawę wyprodukowali: Ostoja Sztuki, Born to Create, Jan Sikorski/Jaga Hupało (Space of Creation), Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych w Warszawie, Adam Schmidt oraz Karolina Radziejowska.
Pasmo muzyczne
Pasmo muzyczne zamyka każdy dzień Festiwalu Góry Literatury. Zorganizowaliśmy dziewięć koncertów, muzyka rozbrzmiała w plenerowej przestrzeni Zamku Sarny, a także we wnętrzach Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowej Rudzie, Kinoteatru Zbyszek w Dzierżoniowie, Centrum Kultury Gminy Nowa Ruda w Ludwikowicach Kłodzkich oraz Centrum Nauki, Kultury i Sztuki Stara Kopalnia w Wałbrzychu.
Pasmo otworzyli, wprowadzając liryczny nastrój, Ralph Kaminski & My Best Band In The World. Wielokrotnie nagradzany wokalista, autor tekstów, kompozytor, producent muzyczny oraz reżyser teledysków wydał w tym roku czwarty autorski album zatytułowany GÓRA. To intymna, pełna nostalgii opowieść o złamanym sercu, samotności, upływie czasu oraz potrzebie miłości, a utwory między innymi z tej właśnie płyty zabrzmiały na naszej scenie.
Wystąpiła Kasia Sienkiewicz, wokalistka, pianistka i autorka piosenek, połowa duetu Kwiatu Jabłoni, która w projekcie solowym pokazuje zindywidualizowaną kobiecą odsłonę swojej twórczości.
Zagrał i zaśpiewał Spięty, czyli Hubert Dobaczewski — gitarzysta, wokalista i autor tekstów, znany z wieloletnich występów z zespołem Lao Che, a także z działalności solowej. W ubiegłym roku został uhonorowany nagrodą Ambasador Polszczyzny w piśmie, przyznawaną przez Radę Języka Polskiego. Na naszej scenie zabrzmiały między innymi utwory z nowej płyty Spiętego Full H.D.
Dwukrotnie zaprezentowaliśmy koncert Pieśń nocy letniej. Peszek i Wąsik grają Kochanowskiego. To unikatowy projekt łączący arcydzieło polskiej literatury z wrażliwością dwójki artystów — performerki i aktorki Marii Peszek oraz pianisty i kompozytora Bartka Wąsika. Muzycy stworzyli dwanaście nowych kompozycji oddając oryginalny tekst Pieśni świętojańskiej o Sobótce Jana Kochanowskiego w całości.
Kolejny już raz na Festiwalu Góry Literatury wystąpili Pablopavo i Ludziki. Pablopavo, czyli Paweł Sołtys, to człowiek renesansu: wokalista, radiowy DJ, autor tekstów piosenek i kompozytor, a jednocześnie znakomity pisarz (był także gościem pasma literackiego). Z Ludzikami zagrał i zaśpiewał piosenki z ostaniej płyty Lakuna 2, ale nie zabrakło też utworów z pierwszej części tego projektu oraz wcześniejszych albumów.
Porter Band, z Johnem Porterem na czele, wystąpił u nas w ramach trasy świętującej 45-lecie legendarnej, debiutanckiej płyty Helicopters.
Swoje alter ego zaprezentowała u nas Hania Rani, wybitna pianistka, kompozytorka i wokalistka, która zdobyła uznanie, przeplatając wpływy muzyki klasycznej, jazzowej i elektronicznej. Nieustannie poszukuje nowości w swojej twórczości, rzucając wyzwanie sobie i swojej publiczności. Takim nowym projektem jest Chilling Bambino, ukazujący jej miłość do syntezatora Prophet. Hania Rani puściła wodze fantazji, zabierając słuchaczy w dźwiękową przygodę przez ciemną elektronikę i hipnotyczne rytmy.
Renata Przemyk przyjechała do nas tym razem z projektem Kobiety Jarocina, przypominającym wyjątkowe wokalistki występujące na tym ikonicznym rockowym festiwalu. Towarzyszyły jej Ania Rusowicz, Anja Orthodox z zespołu Closterkeller oraz Katarzyna Krzyżaniak z formacji Senders.
Spektakle
W program Festiwalu Góry Literatury włączyliśmy spektakle i przedsięwzięcia teatralne.
Ziemia Ziemia to poruszające widowisko stworzone przez dzieci i młodzież pozostających w łódzkiej pieczy zastępczej, którym na scenie towarzyszą Andrzej Seweryn, Czesława Mozil i Żaneta Łabudzka. Inspirowany twórczością Władysława Reymonta, w szczególności powieściami Chłopi i Ziemia obiecana, spektakl w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej stanowi połączenie teatru, ruchu i dźwięku, wykorzystuje także fragmenty tekstów Reymonta. Młodzi wykonawcy, wspierani przez wybitnych artystów, tworzą współczesny „chór”, który interpretuje literaturę poprzez ciało, głos i emocje. Spektakl, którego premiera odbyła się na Scenie Monopolis w Łodzi, jest nie tylko artystycznym wydarzeniem, ale także ważnym projektem społecznym. To przestrzeń dla młodych ludzi, w której mogą wyrazić siebie, budować relacje i odzyskiwać wiarę we własne możliwości. Spektakl powstał w ramach projektu Fundacji Kultury i Sztuki TAKI JESTEM, a na Festiwalu Góry Literatury został wystawiony dwukrotnie.
Tradycyjnie zaprosiliśmy zespół amatorski do występów na profesjonalnej scenie. Teatr na Fabrycznej zaprezentował musical Punk(t) wyjścia w reżyserii Bożeny Łaby w Teatrze Zdrojowym w Polanicy-Zdroju. To muzyczna historia o przebudzeniu – chwili, w której kończy się krzyk, a zaczyna świadomość. Surowy, emocjonalny spektakl o poszukiwaniu sensu w świecie iluzji. To nie jest historia o buncie – lecz o przebudzeniu. — Oddajemy w Wasze ręce spektakl, który wyrasta z niepokoju współczesnego świata, ale także z jego najprostszej tęsknoty – by zacząć od nowa. Musical to podróż przez bunt i ciszę, krzyk i szept, nadzieję i beznadzieję. Teatr jest miejscem, w którym można się zatrzymać i spojrzeć głębiej. Wierzę, że każdy znajdzie tu odrobinę własnej drogi – swojej siły, wątpliwości, odwagi czy lęku. Bo każdy z nas ma swój własny punkt wyjścia – mówi Gabriela Buczek-Rogińska, dyrektor artystyczna Teatru na Fabrycznej.
Ugościliśmy sztukmistrzów z Lublina – miasto przygotowuje się do pełnienia zaszczytnego tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2029 roku. Sztukmistrz z Lublina to nie tylko tytuł jednej z najbardziej znanej powieści tworzącego w języku jidysz noblisty Isaaca Bashevisa Singera. Uwieczniony w książce Jasza Mazur stał się symbolem nieistniejącego już żydowskiego miasta. Sztukmistrzowie z Lublina są współczesnym wcieleniem idei tej postaci; nie tylko pielęgnują pamięć o wielokulturowym dziedzictwie, lecz także (być może przede wszystkim) promują ideę Nowego Cyrku i metodę pedagogiki cyrkowej. W tym roku Sztukmistrz i Sztukmistrzyni wraz ze swoją trupą wyruszyli w symboliczną podróż po Europie, podczas której prezentują sztukę z pogranicza teatru, tańca, muzyki, cyrku, performansu, sztuk wizualnych i multimedialnych, chcąc poszerzać granice wyobraźni oraz ambasadorując idei Lublina – ESK 2029. Przedsięwzięcie Podróż Sztukmistrza ma stanowić serce wieloletniego programu artystyczno-społecznego. Tymczasem na Festiwalu Góry Literatury lubelscy artyści i lubelskie artystki dali nam przedsmak tej podróży, animując przestrzeń Rynku w Nowej Rudzie i prezentując spacery po linie, akcje performatywne, akrobatykę teatralna, uliczny teatr przedmiotu, taniec w powietrzu na szarfach oraz ekwilibrystykę. Wystawili także plenerowy, cyrkowy spektakl Tribute inspirowany prozą Isaaca Bashevisa Singera. Artyści i artystki dotykają w nim ponadczasowych dylematów i egzystencjalnych pytań, okraszając je charakterystycznym dla noblisty poczuciem humoru. Była to opowieść o nadziejach i niespełnionych marzeniach przeplata się tu z żonglerskimi sekwencjami i akrobatycznymi choreografiami. W oprawie muzycznej wykorzystane zostały utwory artystów, którzy na różne sposoby reinterpretowali swoje żydowskie pochodzenie, m.in. Amy Winehouse, The Ramones, Leonarda Cohena czy Boba Dylana. Tytuł spektaklu jest próbą wyrażenia szacunku do świata, który już nie istnieje.
Podążamy za fundamentalnymi wartościami wpisanymi w statut Fundacji Olgi Tokarczuk nie tylko podczas debat i warsztatów, ale też przy samej organizacji Festiwalu Góry Literatury. Zwracamy uwagę na rozszerzanie i pogłębianie świadomości społecznej w zakresie ochrony środowiska, działania na rzecz praw zwierząt oraz propagowanie nowoczesnych technologii zmierzających do ochrony środowiska. Staramy się wybierać i propagować proekologiczne rozwiązania.
Aby ograniczyć ślad węglowy i ułatwić poruszanie się po festiwalowych lokalizacjach, organizujemy i rekomendujemy uczestnikom i uczestniczkom bezpłatny transport zbiorowy (festiwalowe autobusy), kursujący do najbardziej obleganych miejsc festiwalowych. Zachęcamy również do korzystania z pociągów oraz z komunikacji miejskiej pomiędzy poszczególnymi miastami.
Niezmiennie staramy się ograniczyć produkcję śmieci. Nie drukujemy biletów wstępu i nie wymagamy tego od uczestników. Nie używamy wyrobów z plastiku, przygotowujemy kartonowe identyfikatory, stosujemy także papierowe torebki czy teczki na dokumenty z materiałów recyclingowanych.
W festiwalowych miejscach działał też sklepik, gdzie można było zakupić tegoroczne gadżety w większości wyprodukowane z materiałów pozyskanych z recyklingu. Były wśród nich koszulki z organicznej bawełny z grafiką zaprojektowaną przez Ewę Mańkowską, torby, notesy, wielorazowe kubki, butelki czy parasolki. Wybrane przedmioty wręczaliśmy też naszym gościom w pakietach powitalnych, wzbogaconych także o miody pochodzące z lokalnej pasieki z Krajanowa.
Na terenie gastronomicznym Festiwalu, a także we własnych cateringach nie serwujemy mięsa, proponujemy dania wegetariańskie, semiwegetariańskie i wegańskie. Staramy się korzystać z produktów lokalnych i sezonowych.
Ponownie zorganizowaliśmy jarmark lokalnego rękodzieła, wyrobów artystycznych i produktów spożywczych. Zapraszamy rzemieślników i rękodzielników z regionu, którzy wytwarzają produkty w duchu ekodizajnu, z poszanowaniem roślin i zwierząt. W tym roku na rynku Nowej Rudzie zaprezentowali się: Małgorzata i Krzysztof Boksa, Małgorzata Jancewicz-Górniak, Piękniej Fio Lendzion, Pracownia Miedziorytnika Ewa Kutylak, Pracownia Ceramika Rzeźba Aga Ciszewska, Michał i Małgosia Chyc, Sławek Gołembiowski , Aga Młotkowska Art, Bartek Wilgosz, Justme, Amaya Art, Dodo dead, Jogi ceramics, La Czapa Kabra, Wczesna Jagielnicka, Rozpuszczalna Ryba, Rodzinne Gospodarstwo Rolne Żurkowa, Miody Kundzicz, Plantera, Piekarnia Vitafit, Przeciery owocowe bez cukru, Gospodarstwo Włóki 65. Można było obejrzeć i kupić między innymi ceramikę artystyczną, obrazy, grafiki, kolaże, plakaty, biżuterię artystyczną, rzeźbę, wyroby miedziorytnicze, filcowe, metaloplastyczne, odzież z ekologicznych tkanin oraz materiałów recyklingowych oraz posmakować regionalnych serów, przetworów, miodów, chlebów, kwasów chlebowych oraz kawy, a także je nabyć.
Jarmarkowi towarzyszyło animowanie przestrzeni i akcje performatywne w wykonaniu sztukmistrzów i sztukmistrzyń przygotowane we współpracy z Lublinem Europejską Stolicą Kultury 2029 (szczegółowe omówienie w sekcji poświęconej działaniom teatralnym).
Organizacja przedsięwzięcia o tak dużym zasięgu i silnie rezonującego społecznie, nie byłaby możliwa bez wsparcia i zaangażowania naszych partnerów i sponsorów. W 2026 roku było ich znowu ponad 80.
Mecenat nad Festiwalem Góry Literatury objęło ponownie Miasto Wrocław — Miasto Literatury UNESCO. Mecenasem FGL została w tym roku także Polska Fundacja Narodowa.
Festiwalowym partnerem podróży były Polskie Koleje Państwowe S.A.
FGL 2026 zorganizowaliśmy wspólnie z następującymi samorządami: miasto Nowa Ruda, gmina wiejska Nowa Ruda, miasto Wałbrzych, miasto Polanica-Zdrój, miasto Dzierżoniów, Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, miasto Zielona Góra, miasto Lublin, powiat kłodzki, a także działającymi w tych miejscach instytucjami: Europejską Stolica Kultury Lublin 2029, Wrocławskim Domem Literatury, Starą Kopalnią Centrum Nauki i Sztuki w Wałbrzychu, Miejskim Ośrodkiem Kultury w Nowej Rudzie, Dzierżoniowskim Ośrodkiem Kultury, Centrum Kultury Gminy Nowa Ruda w Ludwikowicach Kłodzkich, Teatrze Zdrojowym — Centrum Kultury w Polanicy-Zdroju, Miejską Biblioteką Publiczną w Nowej Rudzie, Powiatową i Miejską Biblioteką Publiczną „Biblioteka pod Atlantami” w Wałbrzychu, Teatrem Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu, Wałbrzyską Galerią Sztuki BWA, Muzeum Porcelany w Wałbrzychu.
Festiwalowi Góry Literatury partnerowali w tym roku również: firma ZPAS, Digital Technology Poland, firma Merida, Wydawnictwo Literackie, Instytut Narutowicza, Fundacja im. Heinricha Bölla, Fundacja Voelkel, Collegium da Vinci, Tygodnik Powszechny, Synagoga Rutika w Dzierżoniowie — Fundacja Beiteinu Chaj, FOLTA Foundation, wydawnictwo Znak, Wydawnictwo Warstwy, wydawnictwo Czarne, wydawnictwo Znak Literanova, wydawnictwo Agora, Fundacja Pałac Jedlinka, firma Macma, firma Easy Gifts, firma Smile Bus Gorczyca, firma TigerBus, firma Kaizen Rent, Zamek Sarny, Uroczysko Siedmiu Stawów Luxury Hotel, Centrum Łąkowa 1, Akcja Tour de Konstytucja, STOLOVELASY Stowarzyszenie Proaktywnych Mieszkańców i Miłośników Gminy Radków, Fundacja Kultury i Sztuki TAKI JESTEM, Stowarzyszenie Przyjaciele Świata, Notatnik Teatralny, Notatnik Literacki, Księgarnia Tajne Komplety.
Pasma Małe Góry Literatury oraz Latający Uniwersytet Ludowy otrzymały wsparcie od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ze środków pochodzących z Funduszu Promocji Kultury — państwowego funduszu celowego. Ponadto partnerem MGL został Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, a partnerami LUL — program rządowy Kultura dostępna oraz Instytut Narutowicza.
Partnerami pasma sztuki w ramach FGL 2026 byli Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych, Wydział Sztuki Nowych Mediów PJATK, Centrum Kształcenia Podyplomowego PJATK, Ostoja Sztuki Jaga Hupało, Jaga Hupało Born To Create, Muzeum Geologiczne Państwowego Instytutu Geologicznego — Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni, BWA Warszawa, Columbus Arte, Firma POSperita. Partnerem medialnym pasma sztuki był magazyn „Elle Decoration”.
Pasmo czeskie „Literatura bez granic” było dotowane z Programu Interreg Czechy—Polska 2021–2027 dofinansowanego przez Unię Europejską.
Patronami medialnymi, jak już wspomnieliśmy, było Polskie Radio Program II (radiowa Dwójka) oraz Polskie Radio Program III (radiowa Trójka).





































































