Dziś zaczyna się forum „Kultura Wolności”. „Kultura Wolności” to seria oddolnych wydarzeń poświęconych miastu Szczecin.

Drodzy zwolennicy i uczestnicy Kultury Wolności,

piszę do Was nie tylko w swoim imieniu. Reprezentuję również naszego wspólnego kolegę. Jeszcze go nie znacie, ale ja już zdążyłam się z nim zaprzyjaźnić. Ucieleśnia on bowiem ideę niezwykle mi bliską: symbolizuje i pozwala zwerbalizować intuicję, że mieszkańcy Ziem Zachodnich, poszukując definicji, która pozwoliłaby im w nowy sposób kreować rzeczywistość, definicji, którą zwykło się – nieco nieporadnie – nazywać tożsamością, niewiele się od siebie w tych poszukiwaniach różnią. Kolega ten nazywa się Szczecław Wrocin. Szczecław uosabia pewną fundamentalną społeczną przemianę. By zostać dobrze zrozumianą, pozwolę sobie przywołać własne słowa sprzed niespełna dwóch miesięcy.

W grudniu zeszłego roku na kongresie „Tu jest Polska” w Wałbrzychu mówiłam o ludziach tych ziem tak: „(…) w trzecim, czwartym pokoleniu stało się coś (…) zdumiewającego. Ta mieszanka ludów, które przybyły na Ziemie Zachodnie po wojnie, ten tygiel językowy, kulturowy, religijny, mentalny, w głębokich procesach zbiorowej świadomości wykształcił własny rodzaj tożsamości, niechętny politycznej, komunistyczno-nacjonalistycznej propagandzie i zmęczony jej pracą. (…) Wspólnota, która wykuwała się tutaj od podstaw, od «Prawa i pięści», wykonała imponującą pracę, nadając narzuconemu eksperymentowi społecznemu własną twarz i charakter, nie godząc się na maskę, którą próbowano jej nałożyć przemocą. Potężne siły odrodzenia, odnowy, asymilacji, optymizmu i twórczego nastawienia do życia sprawiły, że z osobliwej mieszaniny ludów, chodzącej po ulicach tych miast osiemdziesiąt lat temu, powstało spójne w swojej pasji, otwarte społeczeństwo Polaków i Europejczyków. Ludzi u siebie”.

Chcielibyśmy ze Szczecławem dodać dzisiaj coś do tych słów. Otóż ta wspólnota nigdy by nie powstała i nie była tak wyrazista, gdyby nie kultura i ludzie kultury. To oni właśnie, to my, kształtowaliśmy wrażliwość społeczną, diagnozowaliśmy najważniejsze problemy i nie baliśmy się o nich głośno mówić, równocześnie – podczas aktu twórczego – przebijając głowami horyzont w ciszy i w samotności. Stawaliśmy w obronie różnorodności, wolności, równości. Zmienialiśmy perspektywy, opowiadaliśmy widzialne i niewidzialne światy, nie oglądając się na szarą i bezwzględną rzeczywistość i jej ograniczenia.

I wciąż to robimy. Jednocześnie mierzyliśmy się nieustannie i mierzymy wciąż z materią codzienności, która zdaje się nie zauważać naszej roli, a w najlepszym wypadku bagatelizować ją i umniejszać jej znaczenie. Dziwną substancją rozlewaną wokół, syczącą, że są rzeczy ważniejsze, że są sprawy istotniejsze, że dopiero gdy się z nimi uporamy, przyjdzie czas na kulturę i jej właściwą społeczną obecność.

Uważamy ze Szczecławem, że takie podejście charakteryzuje się naiwnością i krótkowzrocznością. Że odgórne definiowanie i priorytetyzowanie potrzeb wspólnoty jest obarczone wieloma fundamentalnymi błędami. Szczególnie na Ziemiach Zachodnich jedną z najważniejszych usterek publicznych stało się niezrozumienie wieloźródłowości naszych aktów twórczych, ich wielopokoleniowej różnorodności autorskiej, w której odbija się całe społeczeństwo. Dawne i obecne. Jesteśmy lustrem dla siebie nawzajem. Jesteśmy sobie niezbędni. I nie da się zadekretować, że jest inaczej. Będzie to oznaczało wydziedziczenie z przeszłości i przyszłości.

Pamiętając o tym, życzymy Państwu udanego kongresu, wysyłamy z Wrocławia do Szczecina słowa solidarności i wsparcia w tworzeniu kultury wolności.

Z poważaniem,
Szczecław Wrocin i Olga Tokarczuk

PS Mam nadzieję, że spotkacie Szczecława osobiście. Warto wspólnie pomyśleć o jakimś wydarzeniu w czasie pierwszej edycji Festiwalu Rzeki Literatury, który nasza fundacja zaplanowała na sierpień tego roku w województwie lubuskim. Spotkajmy się w połowie drogi między naszymi miastami.

Wspierają nas

Mecenasi

Sponsorzy

Partnerzy

Patroni