Za nami pierwsza edycja Festiwalu Rzeki Literatury! Od 20 do 23 sierpnia 2026 roku festiwal wędrował przez ziemię lubuską, docierając do siedmiu lokalizacji. W 4 dni zorganizowaliśmy 47 wydarzeń z udziałem ponad 50 przedstawicielek i przedstawicieli świata literatury, kultury i nauki. Program uzupełniły 4 koncerty, 10 warsztatów Latającego Uniwersytetu Ludowego oraz 5 wydarzeń kulturalnych i artystycznych przygotowanych z myślą o najmłodszej publiczności i młodzieży. Odwiedziło nas ponad 14 tysięcy osób.
Opowieść o festiwalu popłynęła znacznie dalej. Do 15 września materiały związane z Festiwalem Rzeki Literatury odnotowały ponad 145 tysięcy wyświetleń na Facebooku i na YouTubie. W mediach o Rzekach Literatury wzmiankowano 670 razy, a publikowane na jego temat informacje dotarły łącznie do około 10 milionów użytkowniczek i użytkowników. Organizacja tak dużego przedsięwzięcia nie byłaby możliwa bez 38 partnerów, w tym aż 29 lokalnych.
Z Dolnego Śląska nad Odrę. Skąd wziął się Festiwal Rzeki Literatury?
Pomysł na stworzenie wydarzenia literackiego na ziemi lubuskiej towarzyszył nam właściwie od początku działalności. To region ściśle związany z biografią Olgi Tokarczuk, która urodziła się w Sulechowie, a dzieciństwo spędziła w Klenicy. Badania wydarzeń literackich prowadzone przez „Notatnik Literacki” pokazały, że liczba festiwali i innych inicjatyw poświęconych literaturze na ziemi lubuskiej pozostaje znacząco poniżej średniej. Coraz częściej spoglądaliśmy więc w stronę tego regionu – z ciekawością i pomysłami, chcąc odpowiednio wykorzystać doświadczenie zdobywane od kilku lat podczas organizacji Festiwalu Góry Literatury, zainicjowanego przez Olgę Tokarczuk w 2015 roku, a będącego obecnie największym wydarzeniem literacko-społecznym w Polsce. W tym czasie wypracowaliśmy formaty, w których łączymy literaturę z debatą społeczną, edukacją, przyrodą i poznawaniem lokalnego dziedzictwa i organizujemy wydarzenia poza centrami dużych miast.
Istotne były dla nas zarówno powojenne podobieństwa ziemi lubuskiej i Dolnego Śląska, jak i dzielące je różnice. Historia tych terenów otwiera rozmowę o pamięci, migracjach, zakorzenieniu i budowaniu lokalnej tożsamości. Naturalnym punktem, a często i odniesieniem w rozmowach, stała się Odra. O Festiwalu Rzeki Literatury od początku myśleliśmy jako o wydarzeniu wędrującym. Zamiast jednej festiwalowej sceny wybraliśmy miejscowości, parki, przestrzenie nadrzeczne i inne, często nieoczywiste lokalizacje ziemi lubuskiej. Literatura pozostała osią programu, ale od początku chcieliśmy spotykać ją z edukacją, muzyką, działaniami społecznymi i przyrodą. Dlatego naszym gościom i gościniom zaproponowaliśmy także rejsy, wędrówki (piesze i rowerowe), warsztaty i seminaria Latającego Uniwersytetu Ludowego oraz warsztaty dla dzieci.
Zależało nam – i zależy – nie tylko na rozwijaniu oferty kulturalnej ziemi lubuskiej, lecz również na współpracy z lokalnymi instytucjami i organizacjami, wymianie doświadczeń i tworzeniu wydarzeń wspólnie z osobami, które ten region znają najlepiej. Festiwal Rzeki Literatury wyrósł więc jednocześnie z naszych dotychczasowych doświadczeń i z potrzeby poznania nowego miejsca – jego historii, krajobrazu, kultury i ludzi.
Otwarcie Festiwalu Rzeki Literatury. Świata jest za dużo
Festiwal Rzeki Literatury oficjalnie rozpoczęliśmy 20 sierpnia w samo południe na Placu Teatralnym w Zielonej Górze. Przy sprzyjającej pogodzie przestrzeń przed teatrem szczelnie wypełniła tysięczna publiczność. Festiwal otworzył dyrektor programowy i prezes Fundacji Olgi Tokarczuk – Irek Grin. Uczestników i uczestniczki powitali również prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski oraz marszałek województwa lubuskiego Sebastian Ciemnoczołowski.
Olga Tokarczuk przeczytała zgromadzonej publiczności fragment swojej najnowszej powieści Świata jest za dużo, która będzie mieć premierę 14 października 2026 roku – uczestnicy i uczestniczki festiwalu mogli więc usłyszeć jej fragment na blisko dwa miesiące przed ukazaniem się książki. Wydawnictwo Literackie zapowiada nową powieść noblistki jako konstelacyjną i panoptykalną, a zarazem najbardziej osobistą i aktualną spośród jej dotychczasowych książek.
Granice i pamięć, tożsamość i migracje
Jednym z najważniejszych tematów pierwszej edycji Festiwalu Rzeki Literatury stały się Ziemie Zachodnie – ich niejednoznaczna historia, pamięć dawnych i nowych mieszkańców, doświadczenie przesiedlenia oraz budowanie tożsamości w miejscach, w których państwowe granice okazały się znacznie mniej trwałe niż krajobraz, domy czy przedmioty. W rozmowach i dyskusjach o terytoriach wzięły udział osoby zajmujące się nie tylko literaturą, ale i historią, etnografią, antropologią, filozofią czy genealogią. Rozmowy te układały się w wielogłosową opowieść o próbach zakorzenienia się na nieznanej, „odzyskanej” ziemi.
O tożsamości budowanej na peryferiach rozmawiali Zbigniew Rokita i Eliza Kącka. Autor Odrzanii. Podróży po Ziemiach Odzyskanych opowiadał o regionie zszytym ze wspomnień i o potrzebie ustalenia języka, który pozwala mówić o nim inaczej niż z perspektywy centrum. Peryferia są miejscem bardzo płodnym. Są miejscem, gdzie nic nie trzeba, więc wszystko można. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy z peryferiów – mówił Rokita. Peryferyjność nie oznaczała w tej rozmowie braku czy niedostatku, ale możliwość budowania własnej opowieści o miejscu. Tak rozumiana tożsamość regionalna może być – jak przekonywał pisarz –szczepionką na choroby centrów i ojczyzn ideologicznych.
Doświadczenie migracji, wykorzenienia i poszukiwania swojego miejsca było punktem wyjścia rozmowy Urszuli Glensk z niemieckim historykiem Andreasem Kossertem, autorem książki Exodus. Historia ludzkości. Spotkanie otworzyło szeroką perspektywę na migracje i przymusowe przesiedlenia jako doświadczenia powracające w różnych miejscach i momentach historii. Zmieniają się granice, przyczyny wyjazdów i polityczne okoliczności, ale pozostają pytania o to, czym jest dom, co oznacza jego utrata i w jaki sposób można zakorzenić się na nowo. Za wielkimi procesami historycznymi kryją się bowiem pojedyncze doświadczenia: opuszczenie domu, utrata znanego krajobrazu, wykorzenienie i próba rozpoczęcia życia w miejscu, które dopiero trzeba uczynić własnym. Kossert pokazuje przymusową migrację jako doświadczenie przekraczające granice państw i epok.
Temat powojennego oswajania obcej przestrzeni powrócił podczas spotkania Katarzyny Byłów z Karoliną Ćwiek-Rogalską, autorką książki Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty. Autorka przygląda się Ziemiom Zachodnim z perspektywy etnograficznej, uważnie czytając nie tylko dokumenty i pamiętniki, ale również plakaty, ilustracje, przedmioty. Rozmowa dotyczyła między innymi tego, jak mogli czuć się ludzie przesiedlani po wojnie do obcych, murowanych domów oraz jak przebiegało ich stopniowe oswajanie. Mówiono również o poniemieckości, prowadzonej po wojnie akcji odniemczania i paradoksie tworzenia nowej tożsamości miejsc poprzez usuwanie śladów ich wcześniejszej historii.
Jeszcze inaczej o zakorzenieniu opowiadał Krzysztof Fedorowicz w rozmowie z Elizą Kącką Autor powieści Grünberg mówił między innymi o historii dawnej i współczesnej Zielonej Góry, o ciągłości miejsca oraz o możliwości uznania za część własnego dziedzictwa również życia tych, którzy mieszkali tutaj wcześniej – niezależnie od języka, którym mówili, i państwa, do którego należeli. W rozmowie powracały motywy „rzeczności”, płynności ludzkich losów i wodnych duktów, ale też winiarskiej historii regionu. Fedorowicz – trudniący się sztuką winiarską – mówił o więzi z ziemią również w najbardziej dosłownym wymiarze: przez zapuszczone w ziemię korzenie winorośli. Motyka, białe chusty chroniące podczas winobrania przed słońcem, praca w winnicy i metafizyczna aura wina pozwoliły spojrzeć na regionalną tożsamość przez codzienną praktykę i materialność miejsca.
Wysłuchaliśmy również dyskusji o terytoriach literatury, w której z Kornelią Ćwiklak i Małgorzatą Mikołajczak rozmawiał Wojciech Browarny. Literatura stała się tutaj narzędziem odczytywania granic – zarówno tych rzeczywistych, wyznaczanych na mapach, jak i „fantomowych”, które mimo formalnego zniknięcia nadal organizują pamięć, kulturę i sposób postrzegania przestrzeni. Rozmowa o literaturze osadniczej i postosadniczej pozwoliła przyjrzeć się mitowi Ziem Odzyskanych i temu, jak opowiadanie o miejscu wpływa na proces zadomawiania.
Pytania o tożsamość powracały podczas Festiwalu Rzeki Literatury także w rozmowach poświęconych żydowskiemu doświadczeniu i kulturze. Z Anną Bikont, autorką książki Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów, rozmawiała Urszula Glensk. Bohaterami i bohaterkami książki są osoby, dla których rok 1945 – wbrew cezurze wyznaczanej przez podręczniki historii – nie oznaczał po prostu końca wojny i początku nowego życia. Ocaleni musieli mierzyć się ze stratą najbliższych, traumą, poczuciem winy, a także pytaniami o własną tożsamość i o to, czy możliwy jest powrót do miejsc, które przed wojną nazywali domem. Rozmowa dotyczyła także tego, co następowało później – prób odbudowania życia i odnalezienia siebie w rzeczywistości, która zmieniła się nieodwracalnie.
Inną perspektywę na żydowską tożsamość i pamięć przyniosło spotkanie z Marcinem Wodzińskim i Wojciechem Tworkiem, redaktorami i tłumaczami tomu Opowieści chasydzkie. Antologia, z którymi również rozmawiała Urszula Glensk. Rozmawialiśmy o chasydyzmie – ruchu religijno-mistycznym, który narodził się i rozwijał na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej – oraz świecie utrwalonym w przekazywanych przez pokolenia historiach. Pełne cudów, humoru, niezwykłych postaci i nadprzyrodzonych zdarzeń opowieści o cadykach pozwalają dziś nie tylko poznawać duchowość chasydzką, ale także odczytywać kulturę społeczności, które przez stulecia współtworzyły historię tej części Europy.
Jeszcze szerzej kwestii, kto zostaje uznany za część wspólnoty, a kto znajduje się poza jej granicami, przyglądali się Magdalena Środa i Irek Grin podczas rozmowy wokół wznowionej specjalnie na nasz festiwal książki prof. Środy Obcy, inny, wykluczony. Punktem wyjścia była figura „obcego” – osoby, którą od „większości” odróżniają pochodzenie, język, religia, przekonania, kolor skóry, orientacja. Rozmowa dotyczyła mechanizmów, za pomocą których różnica może zostać przekształcona w podstawę wykluczenia. Równość jest jak najbardziej projektem – i to dalekosiężnym projektem – powiedziała profesorka, przytaczając znane z historii przykłady „projektów utopijnych”, w tym celu sięgając nie tylko po filozoficzne traktaty, ale i literaturę popularną i filmy science fiction.
O nieoczywistych związkach kontrkultury, ezoteryki i alternatywnej duchowości z radykalnymi ideologiami rozmawiali Daniel Muzyczuk, Przemysław Witkowski i prowadząca spotkanie Paulina Januszewska. Podstawą dyskusji „Czarne słońce, faszystowska joga i zmierzch magów: od kontrkultury do skrajnej prawicy” były trzy książki: Czarne słońce. Kulty aryjskie, ezoteryczny nazizm i polityki tożsamości Nicholasa Goodricka-Clarke’a, Faszystowska joga Stewarta Home’a oraz Zmierzch magów Daniela Muzyczuka. Rozmówcy przyglądali się temu, w jaki sposób idee wyrastające z pozornie odległych od siebie środowisk – od zachodniej jogi i ezoteryki po artystyczną kontrkulturę – mogą spotykać się z nacjonalizmem, rasizmem, teoriami spiskowymi i autorytarną polityką. Dyskusja dotyczyła także obecnych w alternatywnych duchowościach wyobrażeń o oczyszczeniu, hierarchii i wtajemniczonej elicie oraz ich przenikania do języka politycznego. Spotkanie współorganizowaliśmy z Instytutem Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza.
O zwrocie ludowym, przemocy i wstydzie
Myśląc o terytoriach, granicach i Ziemiach Zachodnich i o tożsamości nie sposób nie poruszyć również tematu naszych korzeni społecznych, wynikających z hierarchiczności dawnych ustrojów politycznych. Dlatego rozmawialiśmy o zwrocie ludowym – jednym z najważniejszych zjawisk ostatnich lat w polskiej literaturze faktu. Przeniesienie uwagi z historii elit na doświadczenia chłopów i chłopek pozwala nie tylko odzyskiwać przemilczane dotąd biografie, lecz także inaczej przyglądać się współczesnemu społeczeństwu: jego hierarchiom, relacjom, wyobrażeniom o awansie, pracy i własnym pochodzeniu.
O tym, że opowieść o przeszłości szybko staje się opowieścią o współczesności, rozmawiali Joanna Kuciel-Frydryszak i Janusz Łastowiecki podczas spotkania wokół bestsellerowych Chłopek. Rozmowa dotyczyła historii kobiet; kobiet, których praca, doświadczenia i codzienność przez lata pozostawały na marginesie głównego nurtu historii. Wykroczyliśmy jednak poza rekonstruowanie losów poprzednich pokoleń. Warto zaznaczyć, że rozmowy o Chłopkach dawno wyszły poza książkę, stając się również opowieściami autorki o trudach rynku wydawniczego.
Jeszcze szerzej temat wybrzmiał podczas dyskusji o zwrocie ludowym, w której z Anetą Godynią, autorką Wiejskich dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali, Kacprem Pobłockim, autorem Chamstwa, oraz Antoniną Tosiek, autorką Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet, rozmawiała Amelia Sarnowska. Historie dzieci, kobiet i społeczności chłopskich pozwoliły przyjrzeć się temu, co znikało z oficjalnych narracji: codzienności, pracy, nierównościom, ale również różnym formom przemocy – ekonomicznej, fizycznej, seksualnej i genderowej. Nie interesuje mnie debata, czy pańszczyzna była podobna do niewolnictwa – interesuje mnie ludzkie doświadczenie. Okazało się, że ten proces badawczy otworzył wrota do takiego gigantycznego oceanu przemocy, o którym w zasadzie zapomniano lub wstyd było rozmawiać, a który był chlebem powszednim tego systemu – mówił Pobłocki.
Rozmowa o ludowych korzeniach prowadziła jednocześnie do pytania o sposób, w jaki dziś opisujemy samych siebie. Tosiek zwracała uwagę na „fetysz tożsamości” i współczesną kulturę terapeutyzowania, która często bywa źle rozumiana: Jesteśmy w jakiś sposób zainfekowani bardzo indywidualistycznym językiem, który stoi w kontrze z myśleniem o wspólnocie. Naukowczyni zanegowała sposób odnalezienia własnej tożsamości przez szukanie swoich korzeni i podążaniem do korzeni za wszelką cenę.
Inną perspektywę dała Godynia, aktywna w internecie genealożka, która pomaga nie tylko w znajdowaniu dalekich krewnych, ale i opisuje historie rodzin, osadzając je w kontekstach historycznym i społecznym. Zwrot ku historii własnych przodków może więc oznaczać coś więcej niż poszukiwanie odpowiedzi na pytanie „skąd jestem?”. Pozwala również spojrzeć na jednostkowe doświadczenia jako część szerszych procesów społecznych.
Spotkania autorskie
Z Magdaleną Grzebałkowską nie tylko o książce 1945. Wojna i pokój, biografiach i pracy reporterskiej rozmawiał Waldek Mazur. Autorka Beksińskich. Portretu podwójnego, biografii Krzysztofa Komedy, Jana Twardowskiego i Marii Konopnickiej opowiadała między innymi o researchu i konfrontowaniu się z ogromem materiałów – etapie pracy, który określiła jako „starcie z materią”. Mówiła o doświadczeniach z pracy nad 1945. Wojną i pokojem i spotkaniach z mieszkańcami Ziem Zachodnich. Choć ich historie i stosunek do powojennej rzeczywistości były różne, Grzebałkowska dostrzegała łączące je doświadczenie: Zobaczyłam wspólnotę doświadczeń – nie jest tak, że każdy spotkany na Ziemiach Odzyskanych człowiek miał takie samo myślenie. Ale poczucie tymczasowości, ten brak bardzo głęboko zakorzenionej tożsamości ma mnóstwo ludzi.
O Kundlach Katarzyny Groniec, nominowanych między innymi do Nagrody Literackiej Gdynia, Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza i Nagrody Conrada, z autorką rozmawiała Amelia Sarnowska. Powracały pytania o tożsamość, przywiązanie do ziemi, miejsca, a także tytułową kundlowatość bohaterów. Kundle to osoby, które pochodzą z pewnego miejsca, ale to miejsce już też się zmieniło; już nie jest takie samo – mówiła Groniec. Ważnym wątkiem rozmowy była cisza – nie jako pustka czy nieobecność, lecz przestrzeń, w której coś nadal się wydarza. Nabierało to dodatkowego znaczenia w opowieści artystki, której literacki debiut pojawił się po latach intensywnej pracy muzycznej i koncertowania.
Patrycja Purgał rozmawiała o Czterech porach roku z Ewą Woydyłło. Przewodnik po codzienności. Rozmowa o dobrych nawykach, dbaniu o siebie i sposobach przechodzenia przez kolejne etapy codzienności stała się także okazją do przyjrzenia się pisarskiej stronie działalności autorki. Woydyłło opowiadała o procesie pisania i szczególnym rodzaju skupienia, którego ono wymaga: Pisanie to coś, co robię sama ze sobą. Autorka odniosła się również do szumu internetowego wokół jej osoby, przyznając, że pisanie wychodzi jej lepiej od rozmów na żywo – ma więcej czasu do namysłu, wygładzenia słów i przekazania tego, co chce powiedzieć w odpowiedni sposób.
Amelia Sarnowska spotkała się także z Elizą Kącką, autorką Wczoraj byłaś zła na zielono – autobiograficznej książki o relacji matki i córki, macierzyństwie, córkostwie i doświadczeniu „inności”, nagrodzonej w 2025 roku Nagrodą Literacką „Nike” oraz Nike Czytelników. Jednym z tematów rozmowy była hierarchia, którą wciąż próbuje się ustanawiać pomiędzy doświadczeniami uznawanymi za godne „poważnej” literatury a tymi spychanymi na jej margines. Kącka mówiła o reakcjach, z jakimi spotkała się po napisaniu książki: Jeżeli ktoś pisze z perspektywy doświadczenia niepełnosprawności, choroby, to jest to podliteratura i nieważne, co pisze, jak pisze i że jest kobietą (…). Ludzie, którzy nie znali mnie, pisali: »pani Elizo, pani pisała takie wspaniałe teksty o Schulzu, Białoszewskim, Leśmianie… A teraz pani upadła do rangi autorów, którzy piszą o jakichś tam chorobach, problemach, o jakichś sprawach rodzinnych. A pani powinna ambitnie nadal pisać« – mówiła autorka.
Gościnią Festiwalu Rzeki Literatury była również Joanna Bator – pisarka, eseistka, wykładowczyni i znawczyni kultury japońskiej, laureatka Nagrody Literackiej „Nike”. Z autorką rozmawiała Dorota Gruszka, redaktorka ostatnich książek Bator. Rozmowa dotyczyła nie tylko ogółu twórczości pisarki, ale przede wszystkim nowej książki, której premierę zaplanowano na listopad 2026 roku – Więcej niż jeden świat. Wydarzenie współorganizowaliśmy z Wydawnictwem Znak.
Waldek Mazur rozmawiał z Pawłem Sołtysem o Monoloku – książce zbudowanej z opowieści starego fryzjera z warszawskiego Grochowa, który we wspomnieniach przywołuje ludzi, zdarzenia i miasto stopniowo znikające pod kolejnymi warstwami współczesności. Rozmowa prowadziła od literackiej pamięci do bardzo konkretnego doświadczenia miejsca. Pojawił się między innymi wątek kibicowania jednej drużynie od dzieciństwa jako szczególnej formy przynależności i przywiązania nie tylko do sportu, ale i klubu oraz kolegów z osiedla.
Rzeka – wyjątkowo znacząca w kontekście całego festiwalu – znalazła się w centrum spotkania z Andrzejem Stasiukiem. Rozmawialiśmy o Rzece dzieciństwa, osobistej podróży autora do źródeł Bugu i własnej przeszłości, ale zarazem o powrocie do rzeki zajmującej ważne miejsce w polskiej kulturze i literaturze. W czasie, gdy w humanistyce coraz częściej mówi się o „zwrocie hydrologicznym” i próbuje patrzeć na rzeki nie tylko jako element krajobrazu czy granicę na mapie, Stasiuk wychodzi od doświadczenia znacznie bardziej osobistego: pamięci miejsca, które współtworzyło jego biografię i pisarstwo. Z autorem rozmawiał Irek Grin.
Ważne miejsce w programie zajęła głośna lektura utworów Wiktorii Ameliny i Maksyma Krywcowa – ukraińskiej pisarki i pisarza, którzy zginęli podczas pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Ich teksty przeczytał Maciej Stuhr. Amelina i Krywcow należą do grona ponad stu ukraińskich twórców i twórczyń, którzy stracili życie w czasie wojny. Sięgając po ich utwory, chcieliśmy skupić się nie na ocenianiu decyzji, przed którymi wojna postawiła ich i innych ukraińskich artystów, lecz na tym, co po nich pozostało – literaturze. Głośna lektura była próbą podtrzymania obecności ich głosów i przypomnieniem, że śmierć autora nie oznacza śmierci pozostawionych przez niego tekstów.
Poezja na fali. Spotkania na Statku Kultury
Dwa festiwalowe poranki zarezerwowaliśmy dla poezji – zaprosiliśmy uczestników na Statek Kultury, by tam – podczas rejsu po Odrze – spotkać się z autorami i autorkami i posłuchać współczesnych wierszy. Zainteresowanie tą formułą przerosło nasze oczekiwania – dostępne na dwa spotkania miejsca wyczerpały się w ekspresowym tempie. Ostatecznie barka pozostała jednak przy brzegu – ze względu na bardzo niski poziom wody w Odrze rejsy nie mogły się odbyć, a oba spotkania przeprowadziliśmy na zacumowanej jednostce. Okoliczności, które uniemożliwiły realizację pierwotnego planu, trudno zignorować i o nich nie mówić – niski stan rzeki pozostaje jednym z najbardziej widocznych przejawów zmian zachodzących w ekosystemie Odry.
Pierwszego poranka Mirosława Szott rozmawiała z Sylwią Chutnik, autorką książki poetyckiej Pobite gary, Pauliną Korzeniewską (mniej) i Antoniną Tosiek (żertwy). Podczas drugiego spotkania gośćmi Waldka Mazura byli Jakub Kornhauser, Karol Maliszewski i Urszula Zajączkowska. Dyskusja dotyczyła książek poetyckich: Lata z jamnikiem, Kobiety są w środku oraz Piach, choć Zajączkowska przedstawiła również nowe teksty z przygotowywanej książki. Dwa poranki pozwoliły zestawić sześć odmiennych języków poetyckich i sposobów obserwowania rzeczywistości – od codzienności i relacji, przez zwierzęta, po ciało, biologię i organiczny wymiar życia.
O literaturze dziecięcej i środkach artystycznego wyrazu
Program dla dzieci i młodzieży nie ograniczał się do warsztatów i wydarzeń przygotowanych z myślą o najmłodszej publiczności. Na głównej scenie Festiwalu Rzeki Literatury zorganizowaliśmy panel poświęcony samej literaturze dziecięcej i młodzieżowej – jej znaczeniu, kondycji i miejscu we współczesnym życiu literackim. W rozmowie z Sylwią Chutnik i Grzegorzem Kasdepkem prowadząca, Agnieszka Ginko-Humphries, pytała między innymi o to, jak zachęcać dzieci do czytania, jak wybierać dla nich książki i czego właściwie oczekujemy od literatury kierowanej do młodszych odbiorców i odbiorczyń.
Rozmowa dotyczyła również tego, dlaczego twórczość dla dzieci – choć to właśnie ona często odpowiada za pierwsze doświadczenia czytelnicze i buduje późniejszą relację z książkami – wciąż bywa traktowana jako literatura mniej poważna. Jednym z powodów może być właściwe jej obowiązkowe poczucie humoru. Mam wrażenie, że poczucie humoru to ten element, który sprawia, że literatura dla dzieci nie jest traktowana serio. Jak coś wywołuje uśmiech, to nie może być serio – zauważył Kasdepke. Tymczasem humor i ironia mogą służyć właśnie do opowiadania o sprawach ważnych i trudnych, a także – oprócz walorów edukacyjnych – po prostu bawić.
Najmłodszych festiwalowiczów i najmłodsze festiwalowiczki zaprosiliśmy wraz z rodzicami do BWA w Zielonej Górze. Podczas warsztatów „Etnogadki” Monika Michaluk opowiadała o dawnej wiejskiej codzienności, znacznie silniej związanej z rytmem przyrody niż obecne życie. Przyglądaliśmy się temu, jak pory roku oraz Słońce i Księżyc wyznaczały czas pracy, odpoczynku i świętowania. Rozmawialiśmy też o zwyczajach, które przetrwały do dziś, choć ich związek z naturą i dawnym życiem na wsi nie jest już dla nas oczywisty. Na zakończenie dzieci tworzyły własne zegary-kalendarze oraz wysłuchały muzyki ludowej.
Słowo z obrazem spotkało się natomiast podczas warsztatu literacko-artystycznego Grzegorza Kasdepkego i Joanny Rusinek. Dzieci sprawdzały, co dzieje się z historią, kiedy do tekstu dołącza ilustracja, i jak pisarz oraz ilustratorka mogą wspólnie kreować świat opowieści – wcale się przy tym nie kłócąc. A może jednak? Po rozmowie o warsztacie twórców przyszedł czas na praktykę i własne próby łączenia słów z obrazami. Dzieci miały okazję stworzyć krótkie historie wsparte ilustracjami.
Joanna Rusinek poprowadziła również warsztaty kolażowe. Zanim uczestnicy sięgnęli po nożyczki i klej, prowadząca pokazała różne rodzaje kolaży i kompozycji, opowiadając o tej technice na konkretnych przykładach. Szczególne miejsce zajęły wyklejanki Wisławy Szymborskiej – dowcipne połączenia słów i obrazów, w których elementy wyjęte z pierwotnego kontekstu zaczynają znaczyć coś zupełnie innego. Na podobnej zasadzie pracowały później dzieci: wybierały fragmenty starych gazet, zestawiały ze sobą pozornie niepasujące obrazy i teksty i układały z nich własne historie. Warsztaty zakończyliśmy wystawą prac najmłodszych. Na białych ścianach Biura Wystaw Artystycznych jednego dnia zawisły komiksowe historie powstałe podczas wcześniejszych zajęć, a drugiego – kolaże inspirowane m.in. twórczością Wisławy Szymborskiej.
Jedno z wydarzeń dla dzieci odbyło się poza oficjalnym programem festiwalu. Maciej Stuhr odwiedził Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze – szpital psychiatryczny mieszczący się w zabytkowym pałacu. Spotkanie z dwiema grupami młodych pacjentów i pacjentek odbyło się w dawnej sali balowej. Maciej Stuhr czytał utwory literatury dziecięcej, spośród których największym zainteresowaniem cieszyła się Pchła Szachrajka Jana Brzechwy. Aktor rozmawiał z dziećmi również o swoim zawodzie i filmach, w których zagrał, ale szczególnie ucieszył swoją młodą publiczność, kiedy zasiadł do pianina i zagrał spontaniczny koncert. Było to kameralne wydarzenie przeznaczone wyłącznie dla pacjentów placówki, dlatego nie znalazło się w ogólnodostępnym programie festiwalu.
Z myślą o młodzieży zorganizowaliśmy także dwudniowe warsztaty kreatywnego pisania dla osób w wieku od 14 do 19 lat z województwa lubuskiego. Warsztaty były nagrodą w konkursie literackim „Kiedyś to będzie”. Zadaniem było napisanie opowiadania o świecie w 2046 roku. Punktem wyjścia mogły być zmiany klimatyczne, rozwój nowych technologii i mediów społecznościowych, przemiany relacji międzyludzkich, doświadczenie dorastania czy pytania o tożsamość – uczestnicy i uczestniczki sami decydowali jednak, w jakim kierunku poprowadzą swoje historie.
Projekt wykraczał jednak poza sam konkurs i dwa dni finałowych warsztatów. Jeszcze przed Festiwalem Rzeki Literatury zorganizowaliśmy trzy spotkania przygotowawcze poświęcone literaturze, pisaniu i pracy nad własnym tekstem. Wykłady połączone z warsztatami poprowadzili Paweł Goźliński, Michał Nogaś i Irek Grin. Spośród nadesłanych prac wybraliśmy autorów i autorki, których zaprosiliśmy do udziału w warsztatach prowadzonych przez Sylwię Chutnik 22 i 23 sierpnia. Młodzi adepci literatury pracowali nad własnymi tekstami, rozwijali warsztat i eksperymentowali z różnymi sposobami budowania opowieści.
Pasmo edukacyjne – Latający Uniwersytet Ludowy
Program pierwszej edycji Festiwalu Rzeki Literatury obfitował również w wydarzenia w ramach Latającego Uniwersytetu Ludowego – naszego pasma edukacyjnego, którego warsztatowa i seminaryjna formuła od lat cieszy się dużym zainteresowaniem podczas Festiwalu Góry Literatury.
By skorzystać z ostatnich sierpniowych dni, znaczną część warsztatów zorganizowaliśmy na świeżym powietrzu. Pierwszy terenowy LUL rozpoczęliśmy w Łazie koło Zaboru. Krzysztof Fedorowicz podczas spaceru „Krajobraz kulturowy starych winnic i sadów” opowiadał, jak czytać historię miejsca zapisaną w ukształtowaniu terenu i roślinności. Na dawnych terenach winiarskich zachowały się tarasy usypywane przez człowieka, stare aleje jabłoni, dziko rosnące krzewy winorośli szlachetnej, czereśnie i grusze. Są pozostałością gospodarki, w której znaczna część żywności pochodziła z najbliższego otoczenia. Ślady dawnych sadów, winnic i upraw przeplatają się dziś z roślinnością, która stopniowo odzyskuje przekształcony przez człowieka teren. Spacer pozwalał więc przyjrzeć się krajobrazowi jako zapisowi jednocześnie historii społecznej, gospodarczej i przyrodniczej regionu.
Szczególnie licznie uczestnicy i uczestniczki pojawili się następnego poranka w Klenicy. Ponad sto trzydzieści osób – wraz z Olgą Tokarczuk – wyruszyło na spacer historyczno-przyrodniczy prowadzony przez Ewę Drewniak i Krzysztofa Fedorowicza. Jego pierwszym punktem był XIX-wieczny Pałac Radziwiłłów, w którym działał Uniwersytet Ludowy współtworzony przez rodziców Olgi Tokarczuk, Wandę i Józefa Tokarczuków, i w którym przyszła noblistka spędziła część dzieciństwa. Stamtąd grupa ruszyła nad Odrę śladem miejsc znanych autorce od najmłodszych lat. Historia Klenicy połączyła się podczas spaceru z opowieścią o funkcjonowaniu rzecznego ekosystemu, starorzeczach i środkowym biegu Odry. Była to także okazja, by zobaczyć krajobraz, który stał się częścią biografii i literackiej wyobraźni noblistki.
Ostatniego festiwalowego poranka uczestnicy Latającego Uniwersytetu Ludowego stanęli przed niełatwym wyborem – czy z Urszulą Zajączkowską błądzić po parku w Zaborze, trzymając w dłoniach mikroskop, czytać historie zapisane w liściach i korze, odkrywać tajemnice zielonych tkanek roślin, czy wybrać się w ponad 20-kilometrową wycieczkę rowerową z Jakubem Kornhauserem. Trasa prowadziła przez Zabór, park otaczający tamtejszy pałac i Dąbrowę do rezerwatu Bukowa Góra. Po drodze uczestnicy mijali winnice, stare aleje drzew i zachowane przykłady zabudowy szachulcowej, a z Białej Góry mogli spojrzeć na dolinę Odry i jej starorzecze. Na trasie znalazły się również znacznie starsze i nowsze ślady działalności człowieka: grodzisko, cmentarzysko kurhanowe oraz bunkry i okopy z okresu II wojny światowej. Na obydwu wydarzeniach publiczność dopisała, zwiększając dwukrotnie planowaną frekwencję.
Natura pojawiała się w programie LUL-u nie tylko jako przestrzeń, którą można obserwować i poznawać. W Pałacu w Bojadłach Karolina Kuszlewicz poprowadziła warsztaty „Zwierzęta pozaludzkie i ich obrona”; warsztaty poświęcone prawnym możliwościom działania na rzecz dobrostanu zwierząt. Współczesna wiedza o zdolności zwierząt do odczuwania wciąż nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w ich statusie i ochronie zapewnianej przez obowiązujące przepisy. Warsztaty miały przede wszystkim wymiar praktyczny: dotyczyły sposobów wykorzystywania istniejącego prawa w konkretnych przypadkach.
W tym miejscu warto również zaznaczyć, że zarówno podczas Festiwalu Góry Literatury jak i Festiwalu Rzeki Literatury zbieraliśmy 7000 podpisów pod projektem nowelizacji prawa łowieckiego. Inicjatywa Uwaga Polowanie ogłosiła tuż po festiwalu – decydujący był koniec sierpnia – że udało się zebrać wystarczającą liczbę podpisów. Cieszymy się, że mogliśmy mieć w tym sukcesie swój udział.
Program Latającego Uniwersytetu Ludowego obejmował również seminaria i warsztaty odbywające się w Zielonej Górze oraz w Pałacu w Bojadłach. Poranne spotkania dotyczyły różnych zagadnień – od mechanizmów wykluczenia, migracji i doświadczeń mniejszości, przez kwestie tożsamości i ciągłości kulturowej, po zdrowe żywienie i jedzeniowe mity.
W świetlicy w sołectwie Zatonie Magdalena Środa poprowadziła dwumodułowe seminarium „Obcy – między nienawiścią a gościnnością” rozwijające zagadnienia podejmowane w jej książce Obcy, inny, wykluczony. Filozofka opowiedziała o dwóch przeciwstawnych sposobach odnoszenia się do obcości; oba obecne są w kulturze europejskiej – z jednej strony gościnność, tolerancja, prawa człowieka i idea miłości bliźniego, z drugiej – przemoc, nienawiść i wykluczenie. Podczas dwóch spotkań uczestnicy i uczestniczki przyglądali się mechanizmom stojącym za podziałem na „nas” i „ich” oraz zastanawiali się, na ile budowanie nie tylko własnej tożsamości, ale i tożsamości grupy wymaga wyznaczania granic, a na ile otwartości i akceptacji.
W zielonogórskim BWA dietetyczka kliniczna Katarzyna Błażejewska-Stuhr poprowadziła warsztaty „Pozytywne jedzenie – jak naprawdę dobrze się karmić?”. Spotkanie dotyczyło przede wszystkim różnicy między wiedzą o żywieniu a codziennymi zachowaniami. Uczestnicy rozmawiali o wpływie stresu, emocji i nawyków na sposób jedzenia, relacji jelita–mózg oraz o tym, jak odróżniać rzetelną wiedzę od kolejnych dietetycznych mód. Na warsztat trafiły również popularne w ostatnim czasie trendy i internetowe hasła, takie jak „fibermaxxing”, koncentracja na wysokiej podaży białka, „biohacking jelit” czy tak zwana panika glukozowa.
Do kwestii wykluczenia wróciliśmy w Pałacu w Bojadłach podczas warsztatów Elżbiety Mirgi-Wójtowicz „Antycyganizm jako globalne zjawisko kształtujące los społeczności romskich”. Prowadząca przedstawiła historyczne źródła antycyganizmu oraz jego współczesne przejawy, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji romskich uchodźców z Ukrainy. Rozmowa dotyczyła stereotypizacji, dyskryminacji instytucjonalnej i nierównego traktowania, ale także dokumentowania doświadczeń społeczności romskich, budowania sojuszy i ponadnarodowej współpracy.
Również w BWA warsztaty „Kultura łemkowska – jak odbudować kulturę po przesiedleniach?” poprowadził Jerzy Starzyński. Starzyński opowiedział o masowych wysiedleniach Łemków, życiu społecznym (obrazują to przedmiotami codziennego użytku i strojami), zwyczajach i przemianach kultury łemkowskiej w okresie PRL-u. Uczestnicy i uczestniczki przyglądali się również współczesnym formom i przejawom kultury łemkowskiej – jej obecności w literaturze czy muzyce. Warsztat ten cieszył się – podobnie jak zajęcia o Romach – dużym zainteresowaniem. Po II wojnie światowej na Ziemiach Zachodnich swojego miejsca do życia poszukiwało wielu Romów, a wysiedleni podczas akcji Wisła Łemkowie trafili na te ziemie przymusowo i wciąż mieszka tu wielu ich potomków.
W pałacach i w parkowych alejkach – o wędrowaniu festiwalu
O Festiwalu Rzeki Literatury od początku myśleliśmy jako o wydarzeniu wędrującym – na wzór sprawdzonego i cenionego przez uczestników modelu Festiwalu Góry Literatury. Program nie zakładał centrum, miejsca, w którym odbywałyby się wszystkie wydarzenia. Za to znaleźliśmy się w kilku lokalizacjach, docierając w ten sposób do większej grupy odbiorców szczególnie z małych miejscowości, a zarazem podkreślając swoistą symboliczną wędrówkę, w którą trzeba wyruszyć, by dotrzeć do literatury, a także promując miejsca i wskazując na ich walory przyrodnicze i turystyczne. Spotkania, warsztaty i spacery odbywały się w Zielonej Górze, Bojadłach, Klenicy, Łazie, Trzebiechowie i Zaborze, a kolejne dni pasma głównego przenosiły uczestników do innych miejscowości. Korzystaliśmy przy tym zarówno z instytucji kultury – BWA czy Muzeum Ziemi Lubuskiej – oraz przestrzeni bezpośrednio związanych z historią i krajobrazem regionu, jak pałace, parki, winnice.
W czwartek otworzyliśmy festiwal na Placu Teatralnym w Zielonej Górze, a kolejne spotkania i dyskusje odbywały się w Klubie Kultury Filmowej Kino Newa. W piątek festiwal przeniósł się do Trzebiechowa, do parku otaczającego tamtejszy Dom Pomocy Społecznej. Sam budynek – dawne sanatorium z zachowanymi wnętrzami zaprojektowanymi przez belgijskiego architekta i projektanta Henry’ego van de Velde – wzbudził na tyle duże zainteresowanie naszych gości, że w weekend licznie wrócili do Trzebiechowa na dodatkowe wydarzenie Latającego Uniwersytetu Ludowego. Podczas oprowadzania, współorganizowanego ze Stowarzyszeniem na Rzecz Odnowy i Rewaloryzacji Dzieła im. Henry’ego van de Velde, można było poznać historię budynku i zobaczyć niesamowite wnętrza. W sobotę pasmo główne gościło w Pałacu w Bojadłach, a ostatniego dnia przenieśliśmy się do parku w Zaborze, gdzie w przerwach między spotkaniami można było spacerować po starym parku i usiąść nad jeziorem Liwno.
Wydarzenia w Zatoniu: koncerty i wystawa
Festiwal Rzeki Literatury nie kończył się na spotkaniach autorskich, dyskusjach i warsztatach. Każdego wieczora spotykaliśmy się w Parku Książęcym w Zatoniu na koncertach. W ciągu czterech festiwalowych wieczorów wystąpili kolejno: Waglewski Fisz Emade, Mela Koteluk, Kortez oraz Raz, Dwa, Trzy. Koncerty były jedynymi biletowanymi wydarzeniami Festiwalu Rzeki Literatury – wszystkie pozostałe wydarzenia były bezpłatne i ogólnodostępne. Aby ułatwić dojazd do Zatonia i powrót po koncertach, MZK Zielona Góra uruchomiło w dniach 20–23 sierpnia 2026 dodatkowe kursy autobusów.
Przez wszystkie dni Festiwalu Rzeki Literatury w ruinach pałacu w Zatoniu można było oglądać zbiorową wystawę malarstwa Pejzaże znad Odry, prezentującą prace artystów-amatorów z ziemi lubuskiej. Bohaterką ekspozycji była Odra – rzeka od wieków kształtująca krajobraz, historię i tożsamość regionu, a dziś również skupiająca uwagę na kwestiach związanych ze stanem środowiska i jego ochroną. Wystawa, zainaugurowana wernisażem pierwszego dnia festiwalu, była wydarzeniem towarzyszącym organizowanym przez Fundację Ogrody Kultury im. księżnej Dino.
Organizatorzy i partnerzy Festiwalu Rzeki Literatury
Organizatorami Festiwalu Rzeki Literatury były dwie fundacje: Fundacja Olgi Tokarczuk i Fundacja Festiwal Góry Literatury. Mecenasami – Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego) oraz Polska Fundacja Narodowa (dofinansowane przez Polską Fundację Narodową). Sponsorem – Miasto Zielona Góra, a partnerem podróży – Polskie Koleje Państwowe.
Naszymi partnerami byli: DTP (Digital Technology Poland), Lubuskie – warte zachodu, Fundacja Ogrody Kultury, Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Merida – urządzenia i środki czystości, Fundacja im. Heinricha Bölla, Zielonogórski Ośrodek Kultury, Kino Newa, BWA Zielona Góra, Gmina Trzebiechów, Gmina Bojadła, Gmina Zabór, Dom Pomocy Społecznej w Trzebiechowie, Trzebiechowski Ośrodek Kultury im. Tadeusza Wojtera, GOK (Gminny Ośrodek Kultury) w Bojadłach, Fundacja Pałac Bojadła, Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze, MZK Zielona Góra, Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, Stowarzyszenie na Rzecz Odnowy i Rewaloryzacji Dzieła Henry’ego mam de Velde w Polsce, Centrum Kultury i Edukacji „Dom Harcerza” w Zielonej Górze, Statek Kultury, Powiat Zielonogórski, Regionalne Centrum Animacji Kultury, MACMA, Easy Gifts, Winnica Miłosz, Tajne Komplety, City Boutique Hotel, Qubus Hotel Zielona Góra, Lubuskie Centrum Winiarstwa, Ruben Hotel, Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania między Odrą a Bobrem, Stowarzyszenie Nasze Zatonie.
Jesteśmy dziećmi miejsc, niekoniecznie tych, w których się urodziliśmy, ale na pewno tych, w których żyjemy. To z nimi nieustannie wymieniamy się energią, wiedzą – powiedziała Olga Tokarczuk na antenie Radio Zachód.
Podczas pierwszej edycji Festiwalu Rzeki Literatury świadomie zrezygnowaliśmy z patronatów medialnych, robiąc tylko jeden wyjątek – dla Radia Zachód właśnie. Rozgłośnia ta przez dwa pierwsze festiwalowe dni nadawała z terenu Festiwalu, zapraszając do rozmowy między innymi Zbigniewa Rokitę, Magdalenę Grzebałkowską, Kacpra Pobłockiego, Magdalenę Środę. Tuż po spacerze w Klenicy, redaktor Jacek Grodzki usiadł do dłuższej rozmowy z Olgą Tokarczuk. A że wszystko działo się kilkadziesiąt metrów od domu, w którym Olga spędziła pierwsze dziesięć lat życia, nad stawem, przy którym przyszła autorka Biegunów się bawiła, rozmowa ta to też sentymentalna podróż w przeszłość, świat lat dziecięcych, kiedy otaczająca nas rzeczywistość zachwyca, nagrobki na niemieckim cmentarzu zdają się być na wpół magiczne, a płynąca nieopodal Odra jawi się niczym potęga, której nic nie zatrzyma.
Podobnie jak podczas Festiwalu Góry Literatury, także pierwszej edycji Festiwalu Rzeki Literatury towarzyszyła ekipa TVP Kultura. Efektem jej obecności był reportaż poświęcony festiwalowi oraz związkom natury i kultury, w którym wystąpili m.in. Olga Tokarczuk, Wojciech Waglewski, Mela Koteluk i Adam Nowak z zespołu Raz, Dwa, Trzy. Materiał został wyemitowany 31 sierpnia 2026 roku na antenie TVP1, gdzie obejrzało go ponad 800 tysięcy widzów.
Na koniec musimy wspomnieć raz jeszcze o frekwencji, która ogromnie nas zaskoczyła – i to w pozytywny sposób. W ramach pasma głównego na wydarzeniach w Zielonej Górze, Trzebiechowie, Bojadłach i Zaborze nie tylko mieliśmy komplety, ale w zasadzie wszędzie było was więcej niż zakładaliśmy. W Kinie Newa siedzieliście na podłodze, w pozostałych lokalizacjach na trawie. Na zajęcia warsztatowe było od 3 do nawet 6 osób na jedno miejsce. Spacery przekształcały się w pielgrzymki, jak mówili prowadzący i prowadzące, wycieczka rowerowa stała się peletonem, nasz statek, choć ostatecznie nie odbił od brzegu, i tak wypełniliście do ostatniego miejsca.
Dziękujemy!

































